Redakcja

Rebranding Twittera – zmiana nazwy na X. Co na to eksperci? Sprawdź 11 opinii

Pod koniec lipca Elon Musk zaserwował nam sporą niespodziankę: rebranding Twittera, który zmienił się w X. Co na temat tej zmiany sądzą eksperci i ekspertki z branży? Jak wpłynie to na użytkowników platformy? Czy taki gwałtowny rebranding może odbić się negatywnie na Twitterze/X? No i jakich zmian jeszcze możemy się spodziewać? Sprawdź! 👇

Tomasz Brusik

Ekspert social media i autor bloga rysujefejsbuki.pl

Moim zdaniem to wcale nie jest zła zmiana, ale jest po prostu zbyt drastyczna. Zupełnie inne logo, inna nazwa i domena (x.com) – nie mamy tutaj do czynienia z klasycznym rebrandingiem, ale praktycznie nową marką.

Dobry rebranding to dla mnie złoty środek pomiędzy ewolucją i rewolucją. W przypadku rebrandingu Twittera o ewolucji nie ma mowy.

Podobno Musk jeszcze na długo przed zakupem Twittera marzył o aplikacji X, która byłaby „aplikacją od wszystkiego”. Jak widać, postanowił wykorzystać do tego infrastrukturę i bazę danych użytkowników Twittera, pozbywając się całej reszty. Mógł jednak zrealizować swoje marzenie stopniowo. Najpierw wprowadzić logo przejściowe, które byłoby czymś pomiędzy ptaszkiem a iksem. Potem, za 2-3 lata, zmienić iksa-ptaszka na samego iksa. To samo z nazwą – najpierw TwitterX, potem sam X.

Co ciekawe, nowy Twitter ma mieć czarno-białą kolorystykę – zupełnie jak Threads. Czy Threads jest zagrożeniem dla X? Moim zdaniem śmiertelnym.

Po pierwsze: największym orężem Twittera w walce z Threads była marka, historia, przywiązanie użytkowników i prestiż, jaki Twitter zdobył wśród elit przez 17 lat. Elon postanowił zrezygnować z tego wszystkiego.

Po drugie: aż 3,6 miliarda ludzi korzysta co najmniej z jednej platformy należącej do Meta. To ponad 10-krotnie większa baza użytkowników, niż posiada X. W dodatku ze świetnym, bardzo dochodowym systemem reklamowym, którego X nie ma. Dlatego uważam, że jeśli Zuckerberg dobrze to rozegra z Threads, to Musk nie będzie miał czego zbierać. Róbcie screeny! 😉

Dawid Bagiński

Prowadzi agencję marketingu w social mediach, Social Elite

Można popatrzeć na zmianę nazwy Twitter na X wielowątkowo, a to bardzo ciekawy temat. Z jednej strony Elon Musk spełnił swoją obietnicę, co mogło być tylko mało znaczącą obietnicą. Równie dobrze można to odczytać jako świetnie przemyślany ruch PR-owy. W świecie biznesu najbardziej cenione jest to, że przedsiębiorca dowozi obietnice.

Co oznacza ta zmiana dla tego biznesu? Czystą kartę. W internecie jest mnóstwo kontrowersji twitterowych, więc zaoferowanie czystej karty jest w tym przypadku ważne. Za kilka lat nikt nie wpisze w wyszukiwarkę „Twitter”. Zatem to, co jest do niego przyklejone, straci na znaczeniu dla X’a.

Czy użytkownicy odpłyną? Moim zdaniem jest na to mała szansa. Na portalu użytkownicy przez lata budowali swoje społeczności i znają funkcjonalność platformy. Dla wielu nie ma znaczenia, jaką nazwę będzie mieć aplikacja.

Przewiduję natomiast, że użytkowników będzie przybywać. Elon Musk zapowiada zrobienie z X’a super aplikacji, która będzie łączyć płatności, bankowość, media społecznościowe i wiele innych możliwości. Zatem to, czym ma się stać X, znacząco przekracza to, czym był Twitter. To duża propozycja wartości dla użytkowników, a dla Elona Muska szansa na zbudowanie kolejnego giganta. Czy mu się to uda? Będziemy obserwować z zaciekawieniem. 

Magdalena Urbaniak

Strateżka i szkoleniowiec w obszarze komunikacji i budowania marek

Rebranding zawsze jest wyzwaniem. W dodatku często wiąże się z niezadowoleniem odbiorców. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z globalną marką i to taką, która od miesięcy jest pod lupą. Grunt był słaby, a zmiany tylko go pogorszyły. Elon Musk od lat ostrzył zęby na taki „smaczek” w swoim portfolio, jakim jest platforma społecznościowa mająca prawie 370 milionów użytkowników. Nie mógł jednak pozostawić jej w kształcie, w którym stworzył ją poprzedni właściciel. Nie on – wizjoner. 😊

W mojej ocenie zmiana na „X” wynika głównie z chęci stworzenia czegoś nowego, świeżego, innowacyjnego. Ze strategicznego punktu widzenia zostało to wprowadzone chaotycznie i bez dobrego planu.

Niepewne zachowanie Muska, nieprzydatne i nietrafione funkcjonalności, zdenerwowanie reklamodawców, a teraz rebranding Twittera – to wszystko jest przepis na zniechęcenie nawet najbardziej wiernych użytkowników.

Co będzie dalej i czy ludzie odpłyną do Threads? To pokażą najbliższe miesiące. Twiiter (a teraz X) wciąż ma mocną pozycję i gigantyczne zasięgi. Jeśli od teraz zapanuje jakikolwiek porządek – lub chociaż spokój, konsekwencja i realne dbanie o potrzeby twitterowców – platforma ma szansę zażegnać kryzys. Nie wiemy, co siedzi w głowie biznesmana, widzimy „tylko” efekty. Aczkolwiek nie tak łatwo zniszczyć giganta. Wszystko w rękach Elona Muska, który musi poskromić swoje zapędy – które teraz tempem galopującej gazeli ciągną iksa w dół. 

justyna bakalarska

Justyna Bakalarska

Konsultantka i trenerka biznesowa w zakresie marketingu i komunikacji. Wykładowczyni akademicka oraz autorka bestsellerowych książek.

Nie umiem znaleźć Twittera na swoim smartfonie — to moja podstawowa konstatacja po zmianie nazwy. X, który pojawił się wśród socjalowych aplikacji, nie wzbudza jeszcze żadnych skojarzeń i nie ma, a najpewniej jeszcze długo nie będzie miał, tak silnej pozycji jak błękitny ptaszek. Tak samo jest w przypadku publikowanych w medium „tweetów” – bo mimo zmiany nazwy mam poczucie, że nadal będziemy używać historycznej nomenklatury. 😊 

Jednak z mojej perspektywy nie sama zmiana na x.com powinna wzbudzać największe emocje, ale fakt, że wraz z nią kończy się Twitter – nie z nazwy, a z funkcji. Wizja Elona Muska stworzenia „aplikacji do wszystkiego” sprawia, że społeczność skupiona wokół działającej od 2006 roku aplikacji otrzyma „możliwość” przekazywania całego mnóstwa danych firmie Muska. A jak wiadomo, predykcja zachowań użytkowników na podstawie ich zachowań może doprowadzić nie tylko do lepszego dopasowania treści, ale również do zamierzonej manipulacji i wpływu na nasze poglądy czy wybory.

Szczególnie, że Musk zapowiada większą niż u konkurentów wolność słowa. I choć jestem całkowicie za, to niestety mam poczucie, że na takiej platformie może to spowodować zwiększenie się liczby niepotwierdzonych i niesprawdzonych informacji. A jeśli dodać do tego możliwości sztucznej inteligencji, zaczyna się robić naprawdę (nie)ciekawie.

Wojtek Kardyś

Ekspert do spraw komunikacji internetowej

Ja wiem, że wszyscy to teraz będziemy wyśmiewać, robić memy z „XD”, pisać artykuły o końcu Twittera – to niczego nie zmieni. I tak zostaniemy na Twitterze (czy tam TwitteXie). Dalej będziemy tu spędzać czas, dyskutować. Nie przejdziemy ani na FB, ani na inną nową ich appke. To tylko nazwa. Przypominam, że parę lat temu było Musically, teraz jest Tik tok. 

Oczywiście, zostało to zrobione za szybko, bez strategii, bez przemyślanych kroków – tak typowo w stylu ekstrawagancji Elona. Czy to jednak coś zmienia? Na ten moment wszystkie jego decyzje tak wyglądają, a liczba użytkowników stale rośnie.

Rebranding sam w sobie nie jest zły i czasem jest potrzebny dla biznesu. To nowy start, nowe możliwości. Wszystkie wcześniejsze fakapy dotyczyły Twittera. Teraz będzie to X.  Czyli – w założeniu Muska – everything app. Jak chiński WeChat. Przymierzał się do tego od dłuższego czasu Zuckerberg (próbuje to robić na Instagramie, ale ta konsolidacja idzie mu jak krew z nosa), ale to znowu Elon Musk wprowadza tę innowację (i zaczyna prowadzić w innowacjach social mediowych – najpierw subskrypcje, teraz to).

Aplikacja od wszystkiego: znalezienie fryzjera -> umówienie wizyty -> zapłacenie -> zostawienie opinii. Tak samo z taksówką czy czymkolwiek innym. Nie wiem, czy wyjdzie to Muskowi, jestem jednak przekonany, że przyśpieszy to działania big techów (jedna appka od FB, od Google itd.). To jest przyszłość – czy nam się to podoba czy nie. Możemy to krytykować, ale to było nieuniknione!

Wojtek Żywolt

Social Media Specialist w More Bananas

Czy to koniec tweetowania? Od dobrych kilku miesięcy, odkąd Musk kupił Twittera, obserwujemy intensywne zmiany w funkcjonalnościach całego serwisu. Jedno wiemy na pewno: to koniec platformy w dotychczasowej formie, którą dobrze znamy od wielu lat.

Elon Musk przejął Twittera za 44 mld dolarów i robi z nim to, co mu się podoba. Niestety, nie obyło się bez zwolnień pracowników czy usuwania z dnia na dzień różnych funkcji, do których byliśmy przyzwyczajeni.

Już teraz możemy obserwować gwałtowny rebranding Twittera na X. Sama zmiana logotypu była testowana na początku kwietnia 2023 r., kiedy zamiast charakterystycznego błękitnego ptaszka widzieliśmy memowego „pieseła” (a cena Dogecoina nagle wzrosła). Obecnie zmianie uległy:

  • logotyp (znak X na czarnym tle),
  • adres witryny (zamiast twitter.com – x.com),
  • a także sama nazwa (Twitter przyjmuje nazwę X).

Dotychczasowe funkcje, wygląd serwisu i jego działanie nie uległy zmianom – przynajmniej na razie.

Czy to kolejny żart? Tego nie wie nikt, jednak warto przytoczyć słowa CEO Twittera, Lindy Yaccarino: „X jest przyszłym stanem nieograniczonej interaktywności – skoncentrowanej na audio, wideo, wiadomościach, płatnościach/bankowości – tworzącej globalny rynek pomysłów, towarów, usług i możliwości”.

Już teraz Twitter/X ma konkurenta, Threads. W kolejnych miesiącach liczba użytkowników nowego serwisu Mety może znacznie wzrosnąć. Śmieję się, że z połączenia X i Twitter może wyjść „Xwitter” (czytaj: „Kłiter”, czyli osoba, która być może zrezygnuje z serwisu). Może zamiast tweetowania będziemy „iksować/eskować”? 😀

Justyna Mudło

Senior Social Media Manager w MaxROY.agency

Próżno szukać drugiej tak wieloznaczeniowej litery w alfabecie. „X” może bowiem oznaczać zarówno coś ekstra („Xtra”), jak i coś, co zdążyliśmy już utracić – np. relację z kimś bliskim („ex”). Trzeba więc przyznać rację Muskowi, że w tym szaleństwie jest metoda – z pewnością wielu doszukiwać się będzie w tej nazwie głębszego sensu i robić przy tym sporo szumu. A przecież to właśnie o szum chodzi! 😊

Chodzą słuchy, że dzięki tej decyzji bliźniak Twittera z ekosystemu Meta Inc. wzbogaci się o wielu nowych użytkowników. I tak, pewnie część z nich odejdzie lub założy konto i zacznie korzystać częściej z Threads (chociaż w Unii Europejskiej póki co takiej możliwości nie ma), natomiast nie spodziewam się masowej migracji. Pod kątem mechaniki aplikacji X w końcu wciąż jest Twitterem – chyba że z czasem, oprócz opakowania, zmienią się również pewne funkcjonalności.

Zmiana to w końcu jedyna stała, zwłaszcza w mediach społecznościowych. I podejrzewam, że za kilka lat nowych użytkowników X będzie tak samo dziwić fakt, że kiedyś się „tweetowało”, jak nas teraz fakt, że tweety najpewniej zamienią się w iksy.

Katarzyna Berta

Community Management Team Leader w GoldenSubmarine

Nie od dzisiaj wiadomo, że Elon Musk lubi zaskakiwać i prowokować. Przed przejęciem Twittera robił to jako jeden z wielu użytkowników platformy, a odkąd stał się jej właścicielem – swoje odważne wizje testuje także wewnątrz Twittera.

Jedną z nich jest bez wątpienia zmiana adresu platformy na x.com i logotypu – z niebieskiego ptaszka na literę „X” oraz zuchwałe deklaracje, że X będzie niedługo „aplikacją od wszystkiego”. Choć na ten moment to istotniejsze modyfikacje Muska, nie rezygnuje on z publicznych zapowiedzi kolejnych zmian w obrębie Twittera (m.in. zmiany szaty graficznej całej platformy z białej na czarną).

Należy też pamiętać o akcji Elona Muska z kwietnia br., kiedy zamienił na kilka dni niebieskiego ptaszka na logo kryptowaluty „Doge Coin”. Jeśli obecne zmiany to rzeczywiście rebranding marki, to na pewno jest on spójny z resztą biznesów Muska (SpaceX, X Ai, X Corp).

W przypadku dużych i rozpoznawalnych marek (a taką bez wątpienia jest Twitter) każda taka modyfikacja niesie za sobą spore ryzyko – nie tylko utraty klientów, ale również wartości samej platformy. Należy przy tym pamiętać, że Twitter już stracił połowę wartości, odkąd przejął go Musk.

Ponadto, na rynku pojawiła się także alternatywa w postaci portalu Threads Marka Zuckerberga. I choć najnowsze dane wskazują na utratę połowy użytkowników przez Threads w krótkim czasie, trend ten może się odwrócić, jeśli obrażeni internauci odetną się od Twittera.

Z drugiej strony te zmiany mogą też zagwarantować marce spory sukces, jeśli zaplanowane działania będą konsekwentnie realizowane i spójne nie tylko z wizją Muska, ale również z oczekiwaniami społeczności zabranej wokół platformy. Może się okazać, że użytkownicy Twittera pozytywnie ocenią jego transformację i nowy design.

Ciekawe w tym kontekście jest to, w jaki sposób będą nazywane teraz treści publikowane na Twitterze. Być może każdy z nas będzie teraz „exował”/”wrzucał exy”? Najbliższy czas zapowiada się naprawdę ciekawie.

Karolina Kociołek

Social Media Lead w Socjomania

Zmiana nazwy Twittera na X to kolejne zagranie Elona Muska, którym udowadnia, że wprowadza nowe porządki do platformy społecznościowej i pod jego rządami Twitter zyskuje zupełnie nowe oblicze. Choć rebranding Twittera był nagły i drastyczny, to takie działanie doskonale wpisuje się dotychczasowy sposób postępowania Muska: odblokowanie zbanowanych wcześniej kont (w tym m.in. Donalda Trumpa), wprowadzenie płatnej subskrypcji, masowe zwolnienia czy deklaracje dotyczące absolutnej wolności słowa. 

Musk odcina się grubą kreską od tego, co było, pokazując, że platforma pod jego rządami zyskuje nową jakość. Jakości tej nie ufa wiele marek, o czym świadczy fakt, że ponad połowa z 1000 największych reklamodawców Twittera z września zeszłego roku na początku 2023 roku nie wydawała już żadnych pieniędzy na platformie.

X to podkreślenie, że Musk traktuje swój zakup jak drogą zabawkę, dzięki której wysyła światu sygnał, że może robić to, na co tylko ma ochotę. X kojarzy się też z krzyżykiem, w który klikamy, by zamknąć okno programu czy przeglądarki, co symbolicznie podkreśla zamknięcie dawnej ery Twittera i otwarcie na całkowitą wolność wyrażania poglądów, co w przypadku platformy społecznościowej wiąże się także z przyzwoleniem na hejt, mowę nienawiści, czy wrzucanie brutalnych filmów (bez sygnalizowania, że ma się do czynienia z treściami drastycznymi), co od dłuższego czasu ma miejsce na platformie Muska.

Jan Klag

Konsultant w digitalk

Nie sposób przejść bez komentarza obok zmiany z zeszłego tygodnia, jaką jest zmiana Twittera w X. Póki co zmieniła się jedynie semantyka oraz logo. Nie zobaczymy już „ćwierkacza”, który od ponad 17 lat był znakiem rozpoznawczym platformy.

To co natomiast się nie zmieniło, to funkcjonalności. Nic nie zniknęło, nic nowego nie doszło. Na tym etapie mamy więc do czynienia z klasycznym rebrandingiem. W tym kontekście warto się zastanowić nad zagrożeniami. Główne, które dostrzegam na ten moment, można nazwać „alienacją użytkowników”. Ludzie, którzy byli przyzwyczajeni do korzystania z Twittera, a wprowadzone po przejęciu zmiany zaczęły ich irytować (potwierdzam, nie da się napisać tekstu poruszającego temat Twittera/X bez wspominania o Elonie), mogą coraz bardziej oddalać się od platformy. W końcu coraz mniej przypomina ona serwis, z którego korzystali od lat (póki co tylko od strony wizualnej, ale coś mi mówi, że na tym się nie skończy).

Oczywiście można powiedzieć, że skala odpływających użytkowników będzie niewielka, a w zamian o X znów jest głośno. To prawda, jednak warto zwrócić uwagę na to, w jakim kontekście media mówią o sprawie.

„Ostatni ślad po dawnym Twitterze zniknął. Czy użytkownicy przejdą do Threads?”, „Czy zmiana nazwy jest spowodowana rosnącą konkurencją w postaci Threads?” – takie pytania padają w niemal każdym materiale dotyczącym tego tematu. X bierze więc na siebie ryzyko alienacji użytkownika, a Threads bez żadnej reakcji podawane jest jako alternatywa.

Osobiście zastanawiam się, czy właśnie na takich publikacjach zależało właścicielowi. Nie możemy jednak przejść przez gdybanie na temat X bez poruszenia tematu, który grzeje każdego zainteresowanego: „Jak teraz będziemy mówić na tweety?”. Nie chcę wyjść na nudziarza, ale coś mi mówi, że przez najbliższe kilka lat ta terminologia się nie zmieni. Co prawda w Polsce moglibyśmy mówić, że ktoś coś „zaiksował” (zamiast „zatweetował”), ale coś czuję, że – szczególnie wśród przedsiębiorców prowadzących małe biznesy offline’owe – może się to źle kojarzyć. 😉

Katarzyna Warzecha

Marketing Specialist w DevaGroup

Minął niespełna rok od czasu, kiedy Elon Musk został właścicielem (jeszcze wtedy) Twittera. Wiele wątków dotyczących przejęcia portalu przez miliardera ocierało się o kontrowersje i było szeroko komentowanych w przestrzeni publicznej – pamiętacie masowe zwolnienia pracowników? Albo ankietę dotyczącą przywrócenia konta Donalda Trumpa? Do tego udostępnienie części kodu źródłowego, subskrypcje dla użytkowników czy płatne weryfikacje. No i cóż, Elon nie przestaje zaskakiwać… 

Już w 2022 roku wiele osób wieściło rychły upadek Twittera, ale chyba mało kto spodziewał się, że ogłosi go sam właściciel. Elon otwarcie mówi, że chce odciąć się od wszystkiego, co kojarzy się ze starą platformą. Rebranding Twittera (może nie w tak drastycznej formie) był do przewidzenia, bowiem już w kwietniu mówiło się o zmianie nazwy z Twitter Inc. na X Corp. 

Zmiany, które obserwujemy, sugerują wprost – Twittera już nie ma i trzeba się z tym pogodzić. Z rozwoju sytuacji zapewne cieszy się Threads, które już czai się na przejęcie niezadowolonych użytkowników X, a tych już teraz jest całkiem sporo, co widać po trendujących tematach (np. akcja #TweetlessTuesday).  

A co z tweetami? Dostaliśmy odpowiedź od autora całego zamieszania, które zamiast rozwiać wątpliwości, rodzi jeszcze więcej pytań (Jak będziemy mówić na publikacje w Polsce? Iksy? Eksy?). 

rebranding twitter

Źródło: Twitter: SawyerMerritt

Co dalej? Elon Musk nie kryje swoich marzeń o stworzeniu jednej aplikacji „do wszystkiego”, na wzór chińskiego WeChat. Czy w przyszłości X ma szansę zostać kombinacją komunikatora, portalu społecznościowego, aplikacji zakupowej i bankowości? W dobie dzisiejszych regulacji i obaw o odpowiednią ochronę danych – mam pewne wątpliwości, czy rozwiązania znane z Chin uda przenieść się do USA i na rynek europejski.

O autorze

Redakcja

zobacz więcej artykułów >>

Zostaw komentarz

  1. Redakcja

    Przypominamy, że wielkimi krokami zbliża się konferencja I ♥ Marketing & Technology, która odbędzie się już 22–24 października 2024 roku oraz organizowane przez nas 33 szkolenia z zakresu marketingu.

    Jeśli chcesz być zawsze na bieżąco, zamów prenumeratę magazynu sprawny.marketing!

     

  2. Dominik

    „Strateżka i szkoleniowiec w obszarze komunikacji i budowania marek” Serio? Tak kończą się feminatywy za wszelką cenę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wpisz imię
Napisz komentarz