Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

VAT

VAT na Internet, czyli powtórka z socjotechniki polityków

Powraca kwestia VATu na internet. Tym razem już bez takich emocji, jak to miało miejsce ponad 1,5 roku temu. Po prostu oznajmiono, że Polska nie zabiega o zredukowaną stawkę VAT na ubranka i buciki dla dzieci oraz internet. I tyle. Z tej okazji warto jednak przypomnieć sobie, jak w 2004 roku politycy próbowali nami manipulować i rozstrzygnąć, jak to tak naprawdę z tym podatkiem VAT na sieć jest. Masz chwilę, zachęcam do lektury małego elaboratu :-)

Artykuł jaki przeklejam poniżej napisałem w marcu 2004, zainspirowany ogromną ilością komentarzy na polskich portalach. Politycy oczywiście próbowali zbić kapitał, tym którzy byli w tym najaktywniejsi, nie udało się wejść do sejmu nowej kadencji. Cóż, czasami tak bywa :-|

Zwolnienie z VAT, czyli socjotechnika polityków

autor: Tomasz Frontczak
źródło: Magazyn Internet 05/2004

Euforia – tak by można opisać komentarze na wielu forach internetowych. Komentarze dotyczyły zwolnienia z podatku VAT usługi dostępu do Internetu dla użytkowników indywidualnych. Czy to słuszna reakcja?

Hasło „Internet”, przez ostatnie miesiące, często było wypowiadane przez polityków. Z punktu widzenia budowania wizerunku jest idealne. Daje pozory nowoczesności, buduje obraz dbania o technologiczny rozwój kraju i przyciąga potencjalnych wyborców. Utrwalenie się w ich pamięci może mieć zbawienny wpływ w następnych wyborach. Setki pozytywnych wypowiedzi na forach dyskusyjnych, komentujących wprowadzenie zwolnienia Internetu z VAT, zdają się potwierdzać założenia marketingu politycznego. Mniej komentowane były jednak późniejsze, oficjalne komunikaty największego operatora telekomunikacyjnego w Polsce, które mówiły – TPSA nie podwyższy rachunków za Internet. Zaraz zaraz, jak to „nie podwyższy”? Chyba raczej powinni obniżyć? Czy ktoś tu nami manipuluje i wprowadza dezinformację? Poniżej znajdują się podstawowe fakty, które powinny zawsze pojawić się podczas dyskusji o obniżeniu kosztów Internetu przez zmiany w podatku VAT, a nie pojawiały się.

Cena netto najważniejsza

Na wysokie koszty Internetu w Polsce mają wpływ zbójeckie cenny netto, a nie wysokość stawki VAT. Nie ma tu sensu przywoływać ogólnie znanych argumentów: brak prawdziwej konkurencji, dominująca pozycja jednego operatora, nierozwiązany ‘problem ostatniej mili’, brak prawa ułatwiającego i sprzyjającego rozwojowi lokalnych inicjatyw itp.. Oczywiście nikt nie zajął się konkretnym rozwiązaniem ww. problemów, gdyż wymagają one długoterminowej pracy i konsekwencji w działaniach, co nie jest cechą charakterystyczną polityków. O wiele łatwiej efektownie walczyć o zwolnienie z VAT.

Dlaczego nikt w tej chwili nie zajmie się na pozór tak błahą sprawą, jak niebotyczne prowizje za płatności SMS, pobierane przez operatorów komórkowych (wynoszące 50% + marża pośrednika, co niezmiernie hamuje rozwój małych biznesów opartych o mikropłatności, pobierane przez strony internetowe)? Odpowiedź jest prosta – sprawa ta nie wywoła żadnego echa w mediach.

‘Zwolniony’ a 0%, czyli podstawy podatków

Studenci wydziałów ekonomicznych mają co najmniej dwa semestry na zapoznane się z systemem podatkowym. Dla naszych potrzeb musimy wyjaśnić sobie podstawowe zasady działania VATu, aby zrozumieć bardzo istotną różnicę między stawką 0% a zwolnieniem z podatku.

Kto płaci podatek VAT? Wydawałoby się, że firmy. W końcu to one obracają fakturami, wystawiają je i otrzymują. Tak jednak nie jest. VAT płacony jest przez końcowego konsumenta, który kupując towar, nie ma możliwości odliczenia zapłaconego podatku VAT. Firmy mogą VAT odliczyć, przez co w teorii podatek ten jest neutralny dla działalności gospodarczej. Uproszczony przykład rozjaśni tę kwestie. Firma X kupuje części do komputera za 2000 zł netto. Dostawcy części płaci 2000 + 22% VATu, czyli 2000 + 440 zł. Z części składa komputer, instaluje, konfiguruje na nim system Linux i sprzedaje komputer odbiorcy indywidualnemu (Panu Kowalskiemu, który nie prowadzi działalności gospodarczej) za 2300 zł netto. Pan Kowalski w kasie sklepu firmy X płaci cenę brutto, czyli 2300 + 506 (22% VAT). W kasie firmy jest więc 2806 zł. Ile firma musi oddać pieniędzy do urzędu skarbowego? Do urzędu skarbowego firma oddaje 506 – 440 zł, czyli 66zł. Odlicza więc VAT zapłacony przy zakupie części do montażu komputera. Płaci podatek tylko od własnej marży (300 zł * 22% = 66zł).

Niech firma X będzie teraz małym, lokalnym dostawcą usług internetowych. Załóżmy, że na potrzeby jednego użytkownika-klienta ponosi koszty w wysokości 100 zł netto (koszty sprzętu, łącza, usług towarzyszących). Z kasy firmy wypływa więc 122 zł, dla uproszczenia zakładamy że wszystkie zakupy są opodatkowane stawką 22%. Firma udostępnia część łącza swoim klientom za 130 zł netto. Końcowy klient zapłaci więc za dostęp do Internatu 139,1 zł (kwota netto + 7% VAT, czyli 130 + 9,1 zł). Firma zarabia 30 zł na każdym kliencie, z czego musi pokryć dodatkowo koszt nie opodatkowane VAT (np. płace pracowników).

A jakie pieniądze przekazywane są do urzędu skarbowego w związku z VAT? Stosując metodę z poprzednie przykładu, będzie to: 9,1 – 22 = -12,9 zł. Minus oznacza, że tak na prawdę, to urząd skarbowy płaci firmie, zwraca tzw. różnicę między podatkiem należnym a naliczonym – firma X w tym wypadku więcej VATu odlicza (22zł) niż powinna zapłacić (9,1 zł). Jest to tzw. zwrot bezpośredni. Taka sytuacja ma miejsce przy 7% stawce VAT. Idealna sytuacja jest wypadku stawki 0%. Końcowy klient płaci samą stawkę netto, a firma dostaje zwrot całego VATu (w naszym przykładzie 0 zł – 22 zł = – 22 zł). Czy podobnie jest przy zwolnieniu usługi z VATu? Nie! Klient teoretycznie płaci tylko cenę netto. Firma jednak TRACI prawo do otrzymania zwrotu VATu. Nie dostanie więc od urzędu skarbowego 12,9 zł (jak to miało miejsce przy 7% stawce) ani 22 zł (jak przy stawce zerowej).

Brak możliwości otrzymania zwrotu to podstawowa różnica między zerową stawką VAT a zwolnieniem z VAT. Różnica o gigantycznych konsekwencjach. Przy stawce 7% firma X dostaje 12,9 zł zwrotu, te pieniądze wracają do kasy firmy. Przy zwolnieniu z VAT taka sytuacja nie ma miejsca. Firma musi w jakiś sposób zrekompensować sobie tą realną stratę. W jaki sposób? Podnosząc cenę netto. Cenna netto nie będzie więc wynosiła 130 zł, a 130 + 12,9 zł, czyli 142,9 zł. Nie ma znaczenia, że na cenę netto nie jest nakładany VAT, gdyż cena netto jest WIĘKSZA od cena brutto przy 7% stawce.

Kto na tym zyskuje? Na pewno nie klient, gdyż tak na prawdę zapłaci więcej lub w najlepszej sytuacji tyle samo. Na pewno nie firmy, które najczęściej podpisują umowy z klientem o niezmienianiu cenny netto na okres trwania umowy. Być może zyska budżet państwa (brak występowania zwrotu bezpośredniego). Być może już skorzystali politycy, którzy na ‘zwolnieniu z VAT’ zbili spory kapitał polityczny. Cała zamieszanie trafnie skomentował Paweł Rochowicz, ekspert Gazet Prawnej, na czacie w portalu Onet.pl – (…) providerzy poniosą dodatkowe koszty z tytułu VAT. To może paradoks, ale obecne opodatkowanie stawką 7 % może być dla nich korzystniejsze. Osobiście jestem zdania, że posłowie nie bardzo zrozumieli sens zwolnienia z podatku.

Przedstawiony przykład jest bardzo uproszczony. Sytuacje komplikuje fakt, że usługi dostępu do Internetu dla przedsiębiorstw opodatkowane są stawka 22%. Jeżeli firma świadczy usługi dla użytkowników indywidualnych i firm, to może odliczyć VAT w proporcji zgodnej z tym, jaki udział w przychodach stanowi sprzedaż usług dostępu dla firm. Komplikuje to księgowość, wprowadzając konieczność stosowania przeliczników. Szczególnie na tą trudność zwracała uwagę TPSA, bo z utrzymaniem ceny netto dla klienta na pewno sobie poradzi (i tak gigantyczne dochody z drogiego dostępu).

W kogo więc najbardziej uderzy wprowadzenie zwolnienia z VAT (paradoks – zastanawiamy się nad tym kto najbardziej straci, a nie kto najwięcej zyska)? Otóż są to małe firmy, które dostarczają Internet lokalnie, głównie użytkownikowi indywidualnemu. Ich marże nie są duże, a umowy będą je zobowiązywać do utrzymania starego poziomu ceny netto. Osłabienie małych firm może się, o zgrozo, przyczynić do umocnienia pozycji dominującej wiadomej firmy.

Wszystkiemu winna Unia?

Jak coś drożeje lub dopiero ma zdrożeć, to na pewno jest to wina naszej akcesji do Unii Europejskiej. To ulubione tłumaczenie wielu populistów. Mała kto jest jednak świadomy, że Unia nie ustala stawek podatkowych, a zakres, w jakich mogą się znajdować podstawowa i obniżone stawki VAT. Unia wymaga, aby podstawowa składka VAT (w Polsce 22%) mieściła się w zakresie od 15% do 25%. Nasi sąsiedzi – Niemcy – maja podstawową stawkę wynoszącą 16%.

Z prawnego punktu widzenia nie ma przeszkód, aby i taka stawka obowiązywała u nas. Ustawodawstwo Unii co prawda przypisuje poszczególne produkty i usługi do stawki podstawowej (tu znajdują się usługi dostępu do Internetu) lub obniżonych. Jednak to podczas negocjacji akcesyjnych był czas, aby wynegocjować objęcie usług dostępu obniżoną stawką (wprowadzenie tzw. derogacji, czyli zezwolenia od władz unijnych). Nikt jednak o tym nie pamiętał (lub bardziej nie chciał pamiętać). Teraz w sposób bardzo nieelegancki wprowadza się zwolnienie z VAT, niezgodne z dyrektywami unijnymi, które tak na prawdę nikomu żadnych korzyści nie przynosi i naraża nas na potencjalną możliwość oskarżenia przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Winą za to będą ponosić politycy i negocjatorzy ze swoją krótkowzrocznością, a nie Unia Europejska.

..a w USA nie ma VATu

– Najlepiej jest w USA, gdzie w ogóle nie ma podatku VAT – to też często powtarzane zdanie na forach dyskusyjnych. Tak, ale możliwe jest to tylko i wyłącznie dzięki temu, że amerykański system podatkowy znacznie różni się od tego w Europie. Na naszym kontynencie, także w Polsce, główne dochody budżetu pochodzą z podatków pośrednich (czyli VAT i akcyzy), a nie bezpośrednich (czyli dochodowych).

W Stanach Zjednoczonych jest inaczej – podatki dochodowe odgrywają najważniejszą rolę, a VAT tam w ogóle nie istnieje. Kto wie, być może coś przypominającego VAT zostanie wkrótce wprowadzone, właśnie ze względu na Internet. Eksperci amerykańscy długo uważali, że opodatkowanie usług wirtualnych będzie bardzo trudne. Europejczycy znaleźli na to sposób, co objawia się np. dawaniem do ceny podatku VAT w przypadku zakupu reklamy płatnej w wyszukiwarce Google w oddziale irlandzkim.

I co najważniejsze, stwierdzenie, które staje się truizmem – Internet w USA jest śmiesznie tani ze względu na konkurencję. Rząd tego kraju w odpowiednim momencie zareagował i rozbił monopol telekomunikacyjny.

Okazuje się więc, że tak szeroka nagłaśniana akcja zwolnienia Internetu z VAT, przynosi same negatywne efekty. Końcowy klient nie zapłaci mniej, firmy obciążane są dodatkowymi kosztami a nasz kraj narażony jest na proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Po co to wszystko?

Artykuł powstał przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej i przed ostatecznym wejściem w życie nowej ustawy o podatku VAT. Serdecznie dziękuje aktywnym użytkownikom listy dyskusyjnej pl.soc.prawo.podatki za trafne uwagi i przykłady.


 Share sprawnymarketing

Tomasz Frontczak

Założyciel serwisu SprawnyMarketing.pl i autor bestsellera Marketing internetowy w wyszukiwarkach (6000 sprzedanych egzemplarzy), pierwszej na polskim rynku pozycji omawiającej kompleksowo zagadnienia SEM/SEO/PPC. Współwłaściciel firmy doradczej MaxROY.com. Od 2006 roku posiada certyfikat Google Advertising Professional a od 2008 roku prowadzi certyfikowane przez Google szkolenia AdWords (jeden z 3 pierwszych trenerów w Polsce). Współpracuje z Wydziałem Inżynierii Zarządzania Politechniki Poznańskiej w grupie zajmującej się badaniami nad koncepcją zwinnego przedsiębiorstwa (ang. agile enterprise) i teorią okazji. Interesuje się wpływem mechanizmów marketingu internetowego na zwinność przedsiębiorstwa. Każdego dnia zaangażowany w projekt o bardzo długim horyzoncie czasowym: “Tata Igi i Sary”. Profil w Google+


  • Atari user

    No szok, powiem i w ogóle. Chyba takie podstawowe kursy z ekonomii powinny obowiązywać wszystkich przed ukończeniem 18 lat, może wtedy nie dawalibyśmy się nabierać na takie sztuczki… Przyznam, że dla mnie tekst ten stanowi nowość.
    Drogi zespole redakcyjny: proszę o więcej takich tekstów, zobowiązuję się popularyzować je wśród ludu!

  • Kill TP

    Jestem za dzialaniami rzadu a nawet za likwidacja firmy od zlodziei i oszustow. To moje ostatnie dni z SDI (zmusili mnie do rozwiazania umowy bo „wygasla zdolnosc swiadczenia uslugi” (ich) w malym miasteczku (30 tys) z „nasza droga TP” jedynie. Potem nie bede mial NIC, bo „niedostraty za zlotowke” nie wezme nawet za doplata i pod lufami kalaszy. Podepne modem. Poczytajcie, dlaczego..

    O tepsiarzach slow kilka (potezne notowania maja ostatnio na gieldzie, to samorob szmalu lepszy niz „Disneyland”, ty sobie lezysz, a forsa leci). Tylko ci od miedzi (KBHM) ich bija czasami.
    Nieznany wam chyba fakt, bo gadam duzo a mowie moze piec procent tego co wiem (tak bylo zawsze) bo mam bieganine mysli. Pisac latwiej. Oto spolka-corka TP – kolejny monopolista i obligatoryjny wlasciciel (jak za swoje pieniadze postawisz i tak ich bedzie) wszystkich cywilnych torow przesylowych i nadajnikow w Polsce („TVP”, „PR” i „tvn” bula im lacznie co rok ponad polowe dochodu netto calej Polski, nie piszac juz ile placa nadawcy prywatni) moze byc sprawca nagonki na Lux-Veritas (RM,Trwam) ktorych nie ogladam i o ktorych moj poglad, Rodaku znasz. One nie placa „TPEmiTel” ani grosika, omijajac prawo, nadajac przez firme rosyjska (o polowe tansza, tak na marginesie – ciekawe, ze mozna taniej gdy sie chce). Trudno aby TP-Zlodzieje kochali ich za to….
    Gdybysmy my, szarzy klienci mogli ta szarancze jakos „ominac” jak o.Grzybek.
    Era internetu sie konczy, to pewne. Jeszcze rok-dwa lata beda istnialy te najsilniejsze portale sponsorowane przez bogatych ludzi, typu „Neowin”, czy „CDRLab” (tysiace ich sa nadal) ale bedzie ich coraz mniej.
    Realia wyznacza chip.pl („darmowy dla prenumeratorow lub chcesz poczytac, cos pobrac – wyslij SMS na numer ….. aby otrzymac numer odblokowujacy (jednorazowo”). Reszta, poza komercha, e-bankami, burdelami on-line, kosciolami on-line i warezami on-line ZNIKNIE pewnego dnia. To pewne.
    Posluchajcie tylko ilu kolejnych pasozytow, pchajacych przez siec tony makulatury (ostatnio izby skarbowe, biblioteki) przymierza sie do tego w Polsce. Jaki bedzie „korek”? A te ogromne tabuny jeleni (nie obrazcie sie) od roznych zlodziejskich „mbankow” i „pizzy z portalu”? Czy wiecie ile to szumu, pakietow jedynie do robienia szmalu dla wybrancow i cwaniaczkow?

    Pomyslcie w ciszy: czy takie byly zalozenia „ojcow internetu”, czy o takim jego wykorzystaniu marzyli?.. Realia ich przerosly, czy to ludzka natura?

    Wracajac do tematu: ja vs. adsl. Tu naprawde rzecz idzie o dwie zasady:
    – po pierwsze: juz zaplacilem 1000zl w czasach gdy wielu dzis ‚neostradowcow za zlotowke’ nie bylo na to stac – za to. Powinienem zatem (kapitalizm) cos z tego miec.
    – po drugie: za dobrze rozumiem reguly „promocji” ktore umialem definiowac juz majac siedem lat, tylko ze wtedy byl rezym i za przekrety wsadzali do wiezienia.
    Znajdzcie klienta (wiem, banal) ktory podpisze na siebie 24-miesieczny cyrograf w zamian za „trzy miesiace promocji” oraz za totalna olewke potem.
    Czyniac cos takiego czulbym sie idiota wiekszym niz ten z „Mediamarkt” (skad tylu durni w Polsce po bolesnych naukach komuny? To mnie zdumiewa stale).
    Dlatego nie uczynie tego. Dlatego juz tylko modem (coraz mniej z sieci zreszta korzystam, to co bylo (miliony ciekawych rzeczy do pobrania) juz nigdy nie powroci.

    Wokolo jedynie binarny szajs..

  • Turek Murzyński

    No tak to wszystko prawda tylko niech ktos zaaktualizuje te strone ,poniewaz sa tu zeczy ktore sa nie aktualne

  • Ptak Wegorek

    ol jea mocniej szybciej i kompetetniej mam slodkiego i moja laska ma slodka zainteresowani niech pisza komentarze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *