Barbara Stawarz-García

8 inspiracji z książki Paula Jarvisa „Firma, czyli Ty”

W czasach, kiedy wszyscy mówią „skalowanie” i jakże modne „napieranie” (ang. hustle), Paul Jarvis mówi – odpuść! Książka „Firma, czyli Ty. Jak będąc Małą firmą, możesz robić Wielkie rzeczy w biznesie” niesie świeże podejście do biznesu, z którego warto zaczerpnąć niezależnie od wielkości firmy z jaką mamy do czynienia.

Paul Jarvis napisał książkę dla wszystkich, którzy prowadzą lub chcą prowadzić swoją firmę. Myślę jednak, że z jego filozofii życiowej może skorzystać każda osoba aktywna zawodowo, która czuje, że proporcje działań w jej życiu są zbyt przechylone na rzecz pracy, co na dłuższą metę może być po prostu frustrujące.firma czyli ty

Podejście Jarvisa jest mi bliskie również dlatego, że sama w naturalny sposób tak właśnie urządziłam sobie życie. Mogłabym być jednym z case’ów w jego książce. Jarvis pisze: „Jesteś firmą jednoosobową, dąż do tego, aby budować biznes wokół swojego życia a nie odwrotnie”.

Od wielu lat prowadzę agencję content marketingową, która działa na polskim rynku. W moim życiu prywatnym pojawił się jednak, jakże ważny, element z karaibskiej Kuby w postaci męża. I nie zajęło nam wiele czasu, by połączyć nasze fachy, rzeczywistości i kraje. W ten sposób powstało biuro podróży, które organizuje wyjazdy na Kubę. Mnie sprawnie udało się podzielić życie między dwa kraje i dwie firmy i czuję, że to właśnie biznes dostosowałam do życia, a nie odwrotnie.

Nie mówimy zatem tylko o firmach jednoosobowych, w których nie ma pracowników czy zleceniobiorców, ale także o firmach, które zatrudniają ludzi, a które jednocześnie nie chcą rosnąć dla samego wzrostu, lecz po prostu są dopełnieniem radości codziennego życia. Jeśli czujesz, że kolejne posty przedsiębiorców na Facebooku przypominają wyścig szczurów, w którym nie chcesz brać udziału, to ta książka jest dla Ciebie.

Jakość jako najwyższy cel

Przedsiębiorstwo jednoosobowe to firma, która kwestionuje potrzebę wzrostu. Innymi słowy – opiera się tradycyjnemu dążeniu do rozwoju, oczywiście nie z zasady, ale dlatego że rozwój nie zawsze jest dla przedsiębiorcy korzystny albo opłacalny finansowo.

Dla wielu osób wyznacznikiem sukcesu firmy jest liczba pracowników na pokładzie, a nawet wielkość biura. Niestety, dobrze wiemy, że z tymi liczbami niekoniecznie idzie w parze sukces finansowy firmy. Na polskim rynku głośno o sobie jako solopreneurze mówi Michał Szafrański z jakoszczedzacpieniadze.pl. To, co podkreśla Michał, to wynik finansowy właśnie w kontekście bycia jednoosobową działalnością, niezależności i życia na własnych warunkach. Michał może pochwalić się milionowymi przychodami i naprawdę niskimi kosztami prowadzenia swojej firmy. Nie ponosi za to kosztów stresu związanego z odpowiedzialnością za pracowników czy też nie musi codziennie dojeżdżać rano do biura, by pokazać się jako przykładny szef i motywować innych.

Jarvis radzi właśnie takie podejście, gdzie jakość jest najważniejsza. Skupienie się na nowych produktach, na ulepszaniu istniejących produktów, na zaangażowanej społeczności czy na coraz lepszej obsłudze klienta. Zadowolony klient to nowa forma marketingu i właśnie mała firma może to przekuć na swój wielki sukces.

1. „Co mogę zrobić, aby moja firma była coraz lepsza?”, zamiast „Co mogę zrobić, aby moje przedsiębiorstwo było coraz większe?”

Niestety. W pogoni za wynikami, którymi można się pochwalić w przestrzeni publicznej, wielu przedsiębiorców myśli o wielkości, ale już niekoniecznie o jakości firmy. Podejście Jarvisa to stawianie jakości na pierwszym miejscu. Nie skupianie się na marketingu, ale na doskonałej obsłudze klientów i u na ulepszaniu produktów czy usług.

Warto też zadawać sobie pytanie, co tak naprawdę stoi za chęcią wzrostu firmy. Czy jest to faktyczna potrzeba? A może jest to ego właściciela firmy?

To bardzo wrażliwy temat dla wielu osób, jednak zastanowienie się nad osobistymi pobudkami, dla których praca nad firmą spędza Ci sen z powiek, może przynieść ciekawe refleksje, które zmienią styl Twojego życia.

2. „Zbyt szybki wzrost może przynieść wiele problemów”

Kolejną bardzo ważną kwestią poruszaną przez Jarvisa jest zbyt szybki wzrost małej firmy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc kuszące jest przyjmowanie na pokład nowych klientów, dla których dopiero zrekrutujemy zespół. To zresztą częsta praktyka po wygranych przetargach w dużych agencjach. Duża agencja obroni się jednak swoimi procesami i doświadczeniem lidera. Mniejsza firma może nie udźwignąć tego ciężaru. Może się okazać, że brakuje odpowiednich pracowników, a może infrastruktura jest niewystarczająca, by sprostać większemu popytowi.

Jarvis zadaje pytanie, dlaczego nie wyznaczać w swoich celach górnych limitów, a nie tylko dolnych? Przykładowo, „chcesz pozyskać maksymalnie 2000 nowych subskrybentów do newslettera”. Nie minimalnie, tylko maksymalnie. Zakładasz jednak, że będzie to 2000 osób z dokładnie dopasowanej grupy docelowej, z którymi będzie można komunikować się w naprawdę spersonalizowany sposób, a nie tylko poprzez automatyczne dodane imienia do mailingu przez nasz system.

Jeśli masz limity wśród przyjmowanych klientów, to automatycznie stajesz się marką ekskluzywną i pożądaną, bo nie każdy i nie w każdym momencie może skorzystać z Twojego produktu czy usług.

A nie muszę chyba nikogo przekonywać do tego, że wymagający konsument będzie coraz częściej stronił od masowości.

3. „Jeśli pozwolisz, by dążenie do wzrostu stało się dla Ciebie najważniejsze, Twoje decyzje biznesowe szybko zaczną być krótkowzroczne”

Firma, która skupia się jedynie na wzroście, bardzo szybko gubi — a może wcale ich nie ma — swoje wartości. Kierowanie się jedynie wzrostem sprawia, że nie myślisz długofalowo, a w centrum Twoich działań nie ma zadowolenia Twojego klienta. Dotyczy to nie tylko małej firmy, w której zadowoleni klienci są najlepszą reklamą, ale też tych największych.

PRZYKŁAD

Świetnym przykładem jest Patagonia – firma, która odradza w swoich reklamach kupno nowych kurtek na rzecz ich naprawiania. Patagonia to firma, która o swojej jakości myśli przez pryzmat pokoleń. Jarvis przytacza też doskonały cytat z Peldiego Guillizzoniego, założyciela Balsamiq: „Jestem Włochem, a Włosi mierzą czas w pokoleniach, a nie w kwartałach”.

4. ROWE – „Results-Only Work Environments”

Sprawnie działająca mała firma może pozwolić sobie na podejście, w którym pracownicy czy zleceniobiorcy są rozliczani jedynie z efektów. Taka praca to marzenie wielu osób, więc może też być stosunkowo łatwo o pozyskanie do współpracy najlepszych osób na rynku, które cenią sobie niezależność.

Jarvis dodaje do tego także badania, które mówią, że tego typu podejście skutkuje zwiększeniem produktywności, zadowolenia oraz przychodów pracowników. Kusząca jest ta zabawa w szefa, który przychodzi co rano do biura, ale okazuje się, że jeszcze lepsze rezultaty można mieć bez tej całej otoczki.

5. „Okazja to nic innego jak zakamuflowane zobowiązanie”

Jarvis poleca zadawać sobie pytanie: „Czy pełny kalendarz i ciągła gonitwa za pieniędzmi naprawdę oznaczają lepsze życie?” Sukces zawsze jest czymś okupiony. Stoją za nim wybory, osobiste poświęcenia, stracone okazje na innym polu. Jeśli mówimy o prowadzeniu firmy na własnych zasadach, to dlaczego to my nie mamy wybierać z kim i dla kogo chcemy pracować? Odważnie? O to właśnie chodzi! Nieodmawianie i nieodpuszczanie okazji wiąże się z czymś jeszcze: z rozproszeniem.

Zawsze powtarzałam, że priorytet może być tylko jeden. Jakże mnie ucieszyło, kiedy przeczytałam o tym u Jarvisa. Autor pisze, że słowo priorytet do lat 50. wykorzystywane było wyłącznie w liczbie pojedynczej. Dziś, kiedy myślimy, że multitasking i wielozadaniowość naprawdę mogą być dobrym pomysłem, pojawiły się priorytety w liczbie mnogiej. Ale to przecież całkowicie zmienia siłę znaczenia tego jednego priorytetu!

Jarvis przytacza badanie Microsoft Resarch, które mówi, że skupianie się na kilku priorytetowych zadaniach zmniejsza naszą produktywność nawet o 40%. Ja dodam, że priorytet, ten jeden najważniejszy, naprawdę powinien być tylko jeden!

6. „Cel i pasja to dwie różne rzeczy”

Podobnie jak modne jest mówienie o „hustle’owaniu”, tak często można usłyszeć, że „moja praca to moja pasja”. Serio? Jarvis mówi wprost: „Truizmem jest podążanie za pasją, które implikuje, że wszyscy mamy prawo do otrzymywania pieniędzy za zajmowanie się tym, co sprawia nam przyjemność”.

Ukierunkowanie na pasję sprawia, że myślisz o tym, co świat ma do zaoferowania Tobie, zamiast o tym, co Ty masz do zaoferowania światu. Badanie z Uniwersytetu Oxfordzkiego prowadzone przez Williama MacAskilla mówi, że zaangażowanie w pracę pomaga rozwijać pasę, a nie na odwrót. Po prostu „zostań mistrzem w swoich fachu i zajmij się tym, co możesz zaoferować światu” – radzi Jarvis.

7. Nijakość to Twój największy wróg

Największą wartością, jeśli mowa o komunikacji, jest uwaga. Ale nuda nigdy nie przyciąga uwagi. Poprawność jest powszechna. Jarvis radzi, by być jak… lody pistacjowe! Ludzie albo je kochają, albo nie mogą znieść ich smaku i koloru. Najgorsze, co może Cię spotkać, to totalny brak reakcji. Zadaniem niedużej firmy jest zatem utrzymywanie uwagi i odwaga do wyróżnienia się. Nie musisz być jak lody śmietankowe, które są wszędzie i nie wzbudzają emocji. Wyróżnij się!

8. Zaczynaj ostrożnie

Kiedy rozpoczynasz działalność, jest pokusa, by powiedzieć o tym wszystkim dookoła, wyjść na internetową scenę i głośno krzyczeć. Jarvis jednak przekonuje, że pozostawanie w cieniu na początku działalności ma swoje plusy i warto to przekuć w przyszły sukces.

Kiedy nie jesteś jeszcze rozpoznawalną firmą i masz naprawdę niewielu klientów, to idealny czas na naukę. Możesz dopracować produkt, ulepszyć usługi, nabrać doświadczenia czy zebrać opinie od dotychczasowych klientów i wyciągnąć wnioski.

Ważne jednak, by nie zapominać, że nie ma sensu również dążenie do perfekcji i ciągłe odkładanie startu. W myśl zasady „zrobione jest lepsze od perfekcyjnego” – po prostu zacznij!

Potrzebujesz jeszcze większej dawki inspiracji? Sprawdź ranking 110 najlepszych książek marketingowych według ekspertów z branży!

czytaj także

Jak wykorzystywać marketing momentów do budowania relacji z konsumentem?

Barbara Stawarz-García

O autorze

Barbara Stawarz-García

Absolwentka Dziennikarstwa i komunikacji na Uniwersytecie Warszawskim oraz Marketingu w Szkole Głównej Handlowej. Specjalistka w zakresie e-marketin...

zobacz więcej artykułów >>

Zostaw komentarz

  1. Redakcja

    Przypominamy, że wielkimi krokami zbliża się konferencja I ♥ Marketing & Technology, która odbędzie się już 22–24 października 2024 roku oraz organizowane przez nas 33 szkolenia z zakresu marketingu.

    Jeśli chcesz być zawsze na bieżąco, zamów prenumeratę magazynu sprawny.marketing!

     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wpisz imię
Napisz komentarz