Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

Napisz do nas
SPAM-zagraza-Google-300x199

Zorganizowany SPAM przejmuje kontrolę nad wynikami Google

W ostatnich miesiącach regularnie natykam się na mocno zaspamowane wyniki dla niektórych konkurencyjnych zapytań „ecommerce’owych”. Celem spamerów jest sprzedaż podróbek produktów znanych marek, a skala ich działań sugeruje zaangażowanie w proceder dużych pieniędzy. Niektóre z takich spamerskich „sklepów” to właściwie witryny złodziejskie – niewysyłające nawet podróbek, kradnące po prostu pieniądze.


Wysokie pozycje tych witryn to nie efekt wprawy w pozyskiwaniu linków, czy nawet wysokich budżetów na ich kupowanie. Mówimy o przedsięwzięciach na dużo większą skalę, prowadzonych prawdopodobnie przez zorganizowane grupy przestępcze. Efekty ich działań widoczne są nie tylko dla szukających w USA, ale m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech.

W poniższym artykule zaprezentuję kilka przykładów zapytań, dla których wyniki Google’a są całkowicie nieprzydatne (tzn. 10 na 10 wyników to witryny oszustów). Pokażę też techniki stosowane przez oszustów dla osiągania wysokich pozycji. Na koniec spróbuję nauczyć was rozpoznawania oszukańczych witryn – maskują się one bowiem coraz skuteczniej.

Przykład A (“nfl jerseys”)

Zacznijmy od zapytania [nfl jerseys] (chodzi o reprodukcje koszulek gwiazd ligi futbolu amerykańskiego – przyp. tłum.). Jeśli przyjrzeć się wynikom zwracanym amerykańskiemu internaucie przez google.com przy włączonej personalizacji wyników (parametr &pws=0 dodany do URL-a), zobaczyć można listę „sklepów internetowych” oferujących koszulki z bardzo wysokimi rabatami. „Rabaty” w niektórych „sklepach” sięgają nawet 75%!

Oto zrzut wyników wyszukiwania:

1 wyniki wyszukiwania dla zapytania nfl jerseys

(Uwaga: Nie chcę zwracać uwagi na żadną konkretną witrynę, usunąłem więc ze zrzutu adresy URL)

Jak możesz z łatwością dostrzec, wszystkie powyższe witryny zawierają w [title] stron głównych niedorzeczną liczbę słów kluczowych, a w nazwach domenowych słowo „jersey”. Wynik numer 5 zawiera nawet chińskie znaki.

W chwili pisania tego tekstu wszystkie 10 zwracanych witryn było witrynami oszukańczymi. Innymi słowy, wyniki organiczne dla tej frazy są całkowicie bezużyteczne.

Przykład B (“pandora jewelry”)

Kolejny przykład, [pandora jewelry] (chodzi o znanego producenta biżuterii – przyp. tłum.), bardzo popularna i poważana marka. Pozycje numer 3, 5, 7, 8, 9 i 10 to witryny oszukańcze, zajmują więc one 60% całych wyników.

2 pandora biżuteria -serp

Przykład C (“thomas sabo”)

Spoglądając na wyniki dla zapytania [thomas sabo] możesz przeżyć déjà-vu. Kolejna marka biżuteryjna i wyniki znów zasypane sztucznie wypozycjonowanymi sklepami wysyłającymi repliki lub niewysyłającymi nic:

wyniki dla zapytania Thomas Sabo

Wszystkie te witryny próbują wyglądać możliwie „legalnie” i „oficjalnie”.

Zobacz to sam

Zanim wejdziemy w szczegóły, zachęcam byś samodzielnie przyjrzał się wynikom Google’a dla tych zapytań, możesz też poszukać innych marek. Oszukańcze sklepy widoczne są w wynikach dla praktycznie wszystkich popularnych marek (wyniki w google.com dla polskich IP mogą być nieco mniej zaspamowane, ale na pomoc przychodzi Narzędzie podglądu reklam Google, pozwalające podejrzeć wyniki wyświetlane internautom ze wskazanych lokalizacji).

Jak oni to robią?

Skoro znamy już natężenie problemu, przyjrzyjmy się jego przyczynom: dlaczego oszukańcze sklepy zajmują w Google tak dobre pozycje? Ponieważ nie są to legalne, prawdziwe sklepy, nie dostają one żadnych naturalnych, edytorskich linków, nie są wzmiankowane w mediach społecznościowych. Swoją pozycję witryny te zawdzięczają jednej tylko rzeczy. Tak, zgadłeś: linki ze słowami kluczowymi w anchorze. W gigantycznych ilościach.

Skąd wydawcy tych witryn biorą te wszystkie linki z odpowiednimi anchorami?

Przyglądając się wielu takim pseudosklepom, zauważyłem, że prowadzące do nich linki można przyporządkować do dwóch grup: automatyczny spam rozsiewany po blogach i forach oraz linki pochodzące ze shackowanych witryn.

Popatrzmy jakie anchory prowadzą do witryny z pierwszego miejsca dla zapytania „nfl jerseys”:

wykres rozkładu anchorów - zapytanie nfl jerseys

Według Open Site Explorera, strona główna ma współczynnik authority na poziomie 64, a cała domena na poziomie 57.

Witryna z pierwszego miejsca dla zapytania „pandora jewelry” wygląda podobnie:

wykres anchorów linków dla zapytania pandora jewelry

Na koniec rozkład anchorów dla „thomas sabo”:

wykres rozkładu anchorów - zapytanie sabo chart

Pewnie jesteś zdziwiony, że zwykły spam forumowy działa tak dobrze, ale od razu spieszę z wyjaśnieniami: te witryny nie pozostają bezkarne, regularnie nakładane są na nie filtry lub bany. Kolejne takie witryny codziennie pojawiają się i znikają (chociaż nieliczne potrafią przetrwać nawet tygodnie czy miesiące).

Jednak spamerzy (lub raczej całe organizacje spamerskie) produkują je w tak dużych ilościach, że Google „nie nadąża” z wyłapywaniem ich.

W mojej prywatnej opinii może być to skutek uboczny wdrożenia Caffeine. Google wprowadza teraz witryny do indeksu znacznie szybciej, niż dawniej, ale odbywa się to kosztem dramatycznego spadku jakości wyników.

Ponadto, algorytm Google’a może mieć trudności ze znalezieniem spamerskich linków na zhackowanych witrynach. Większość z tych linków pozostaje niewidoczna dla ludzkiego oka, co powinno budzić czujność Google’a, który jest przecież w stanie zrenderować każdą podstronę. Generalnie jednak jest to nieporównanie trudniejsze niż wykrywanie tworzonych automatycznie postów na tysiącach for.

Czujność Google’a obudzić powinien jednak wykres przyrostu liczby linków w czasie. Przyjrzyjmy się wykresowi mówiącemu kiedy i ile linków pozyskała witryna z pozycji 3. na frazę „nfl jerseys”:

wykres: przyrost liczby linków przychodzących w czasie

2 z tych witryn rozpoczęły spamowanie w kwietniu 2010 i były w rankingu kiedy to ostatnio sprawdzałem (styczeń 2011). Sprawdź, jak to wygląda teraz.

Podobnie sprawy mają się dla zapytań „pandora jewelry” i „thomas sabo”:

wykres przyrostu linków do witryny

wykres przyrostu linków do witryny

Jak Google może to naprawić?

O rozwiązaniu problemu mówił niedawno Rand Fishkin: należy znacznie obniżyć wartość wypchanych słowami kluczowymi anchorów.

Gdyby Google w ogóle nie brał pod uwagę anchorów linków prowadzących do tych witryn, żadna z nich nie zbliżyłaby się nawet do pierwszej dziesiątki. Linki do nich pochodzą z różnych źródeł, ale praktycznie żadne z nich nie jest nawet odlegle powiązane tematycznie z tym, co witryny te rzekomo sprzedają.

Dopóki spamerskie anchory są w stanie „przebić” tematyczne witryny, problem będzie się utrzymywał. Podobny problem dotyczy zresztą także domen będących słowami kluczowymi.

Zdaję sobie sprawę, że anchor jest często nośnikiem cennych dla wyszukiwarki informacji, ale nadużywanie tego faktu przez spamerów osiągnęło tak nieznośne natężenie, że nie można go już traktować jako w pełni miarodajnego czynnika rankingowego. Dość powiedzieć, że oglądam właśnie witrynę zajmującą 3. miejsce na jedno z wymienionych fraz, która to witryna zawiera tylko jedno zdanie: „Witryna zajęta przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA”.

Skutki dla branży SEO

Google ma poważny problem; jestem pewien że ciężko właśnie pracują nad jego rozwiązaniem.

Dla branży SEO istotne jest, że cokolwiek stoi za dobrymi pozycjami witryn wymienionych w tym tekście – przestanie działać, i to już niedługo. Nie będę zdziwiony jeśli Google przyzna jeszcze większe znaczenie linkom ze społeczności, a jednocześnie znaczenie straci zasypywanie internetu linkami z określonym anchorem. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że to właśnie się dzieje.

Oczywiście, tweety i statusy też można zaspamować, kupić lub sfabrykować. Ale Google kupi sobie w ten sposób trochę czasu.

Ta wojna nigdy się nie skończy, nikt nigdy jej nie „wygra”. Nigdy.

Jak konsument może rozpoznać oszukańczy sklep?

Większość takich witryn:

  • proponuje nierealistycznie wysokie rabaty (w większości przypadków powyżej 50%),
  • nie podaje fizycznego adresu właściciela,
  • jako jedyną formę kontaktu proponuje formularz kontaktowy,
  • …lub w najlepszym wypadku maila założonego na GMailu/Hotmailu,
  • bije po oczach nazbyt licznymi „zaufanymi” logotypami,
  • zawiera teksty napisane słabą angielszczyzną.

Wziąwszy pod uwagę, że większość opisywanych przeze mnie witryn zajmowała eksponowane miejsca już w trakcie bożonarodzeniowego szczytu zakupów, można sobie wyobrazić jak wiele osób i rodzin zdążyli w tym czasie oszukać.

Bądźcie ostrożni i pamiętajcie, że kiedy jakaś oferta brzmi za dobrze, by mogła być prawdziwa, prawdopodobnie nie jest.

[źródło: How Organized Spam is Taking Control of Google’s Search Results]

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+



    • Radiart

      Fajny artykuł chociaż z nieco smutnym akcentem…

    • Czyli innymi słowy ciąg dalszy walki google z tymi, którzy chcą mu zaszkodzić ;-)

    • Przemek_Sz

      „z tymi, którzy chcą mu zaszkodzić” – to mogło zabrzmieć trochę jak teoria spiskowa. Raczej nie z tymi, którzy chcą mu zaszkodzić, ale tymi którzy chcą nieuczciwie zarobić. Czy motywem działania złodzieja jest zaszkodzenie właścicielowi dóbr? ;>

    • Łukasz Schab

      Podniesienie znaczenia linków ze społeczności wydaje się najrozsądniejszym wyjściem. Chociaż w tym samym czasie będziemy mogli spodziewać się zwiększenia spamu na tych serwisach. Jednak warto wziąć pod uwagę, że użytkownicy będą stanowili mocną zaporą przeciwko takim działaniom. Zgłaszając ewidentne przypadki spamowania mogą wspomóc poprawę jakości wyników wyszukiwania.

    • Dariusz

      Dokładnie. Linki społecznościowe powinny mieć coraz większy wpływ. Prawdziwi użytkownicy SM nie pozwolą sobie na spamowanie ich „tablic”, czyszcząc przy tym spamerów, czy nieuczciwych użytkowników. Wystarczy, że klika osób usunie ze swoich znajomych dany profil lub określone wpisy, aby zakomunikować administracji, że coś może być z danym profilem nie tak.

    • Przemek

      Nie jestem pewny z tymi linkami społecznościowymi, spamowanie tego jest latwiejsze niz wam sie wydaje, powstanie kolejny smietnik. Oprócz tego już teraz na rynku zagranicznym (czytaj USA) jest dostępnych wiele softów i programów pozyskujących fanów i tym podobnych

    • Patrycjusz

      „Fanów” spamuje się równie łatwo jak linki na forach i blogach. Prawda jest taka, że tematyczne linki i dobre zaplecze przegrywa z twardym spamem, który od wprowadzenia Caffeine jest szybkim sposobem na wysokie pozycje.

    • Na naszym rynku chyba tego typu przykladu sie nie znajdzie co?

      Co do sm zgadzam sie z przedmowcami to spowodowaloby poprawienie jakosci serpow aczkolwiek ciekaw jestem jak wtedy beda sie pozycjonowaly strony zapleczowe dodajac, ze google ostatnio bierze sie za smieciowe strony :)

    • Windows 7

      Nie na rynku zagranicznym tylko na polskim także istnieje multum programików po IP do spamowania głównie FB. Poza tym kogo obchodzi czyjaś tablica, skoro można kupić profil lub wykreować sztuczne konto z prawdziwymi fanami i spamować po czasie. Ja widzę to inaczej: przy każdej stronie w SERPie button „Zgłoś spam” jak na forach itp. + rozbudowanie infrastruktury antyspamowej.

    • Scandall

      Chciałbym odnieść do artykuły w kilku punktach, bo szczerze mówiąc we mnie wywołuje on raczej więcej negatywnych odczuć na temat tez wygłaszanych przez autora niż całą reszta.

      1. To, że wyniki wyszukiwania są zaspamowane nie podlega dyskusji i nie chcę nikogo martwić ale one zaspamowane w mniejszym lub większym stopniu będą zawsze. Dlaczego? Bo za konkretnymi wynikami stoją duże pieniądze. Czy branie przez Google pod uwagę linków z SM poprawi wyniki? Chyba raczej nie – po pierwsze jak sobie to autor wyobraża? Już widzę te Tweety na temat widelców, fotografów ślubnych, antykoncepcji…. a po drugie SM staną się tak zaspamowane, że słów szkoda. Spamerzy teraz produkują niskiej jakości zaplecze bo to przynosi większy efekt niż dobre serwisy. Ale czy autor zakłada, że jeżeli nadejdzie taki czas, że posiadanie jednej bardzo dobrej witryny będzie bardziej opłacalne niż setek spamerek, to te same firmy seo co obecnie spamują nie zaczną stawiać „serwisów pod temat”? Już teraz się obserwuje taki trend i co wtedy? Ci, którzy mają problem z pozycjonowaniem serwisów klientów będą pisać tego typu „lamenty”, że jedna firma ma 50 serwisów www, nie ważne, że dobrej jakości, ale to jest niezgodne z normami społecznymi i podejrzane?

      2. Oczywistym jest, że zwiększona ilość spamu w wynikach, to po części efekt Caffeine – Google szybciej indeksuje linki – to właśnie dlatego jak kiedyś trzeba było na jedną frazę w rotacyjnych SWL-ach przykładać min. kilka tysięcy punktów teraz wystarczy jedna trzecia, jedna piąta tego a efekt dużo lepszy niż wcześniej – tak, z tego korzystają spamerzy.

      3. Zupełny śmiech u mnie wywołuje teza, że Google nie powinno brać pod uwagę anchorów przy określaniu tematyczności witryny jak i domen związanych z frazą. Oczywiście, że anchor nie powinien być jedynym wyznacznikiem tematyczności ale jak nim nie będzie to co? Google będzie opierać się tylko na ilości słów kluczowych na stronie? Innego rodzaju linkach, którymi też będzie można spamować? A już przejawem dla mnie kompletnego zakompleksienia jest lamentowanie na temat domen powiązanych z frazą – oczywiście, że ma to wpływ na SEO, ale niech Ci wszyscy co lamentują odpowiedzą sobie na pytanie – czy łatwiej jest z wartościowych serwisów zdobyć dużej mocy link na anchor czy na nazwę domeny? Zwykli userzy o wiele częściej dzieląc się linkami wymieniają je w postaci http://www.domenazeslowemkluczowym.com i to jest główną przyczyną ich tak dużej mocy. I zwrócił bym też uwagę na fakt, że wiele z tych domen jest obsadzonych przez wartościowe serwisy ale i tu też zdarzają się spamy. Idąc dalej tropem myśli autora – po co nam „przyjazne” linki w postaci jakasdomena.com/nazwa-jakiegos-artykulu.html w końcu to zadziała podobnie… a wciskanie ciemnoty, że są to linki dla użytkowników, wpisywane przez nich w pasek adresu odłóżmy między bajki.

      Podsumowując, zamiast lamentować trzeba robić swoje – tworzyć wysokiej jakości zaplecze, zdobywać tematyczne linki z witryn o wysokiej jakości i tyle.

    • dzepe1

      otóż prawda jest taka. Zazwyczaj na top 10 google wyników wystarcza około 5 tysięcy do-follow linków (high PR domain) Obecnie zajmuje sie promowaniem produktów z clickbank i powiem wam, że bez 5k linków nie sprzedałbym ani jednego. Silne zaplecze? Wystarczy dodać powyżej setki „edu. profile backlink” i top 10 zapewnione. Wszystko to robi sie automatycznie czyli załączam pewien program (scr. calej nazwy nie podam) i po około 2 godzinach mam 5 k backlinków.
      Silne zaplecze to „do-follow edu. backlink „

    • Albert

      W zupełności zgadzam się z poprzednikiem. W 100% racja. Wszystko jest jechane takimi automatami i to jak najbardziej z pozytywnym skutkiem. Moim zdaniem to się nigdy nie skończy i programy te póki co będą z pewnością działały.

    • Grzesiek instalki

      To ja bede lekko wredny i rozwine Twój skrót: scrapebox, pozycjonować też mozna xrummerem czy seobohaterem. Bardzo duzo jest programów tego typu.
      W USA sa bardzo popularne programy tworzace tysiace kąt na twiterze lub facebooku, wystarczy jeden klik i mamy silna powiazana ze soba spolecznosc ktora linkuje do naszej strony. Diabelsko dobry smietnik

    • Grzesiek instalki

      miało byc kont – sypie głowę popiołem

    • Bardzo ciekawy artykuł. Niestety na spamerów nie ma prostych sposobów.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *