Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

Napisz do nas
przepowiednie-seo-2011

Pozycjonowanie w 2011. 7 przepowiedni

Nadszedł ten magiczny czas w roku, gdy wszyscy, którzy odważyli się sformułować przepowiednie na 2010 rok, mogą sprawdzić ich trafność i ponowić przepowiednie na rok 2011. Mnie także kusi, by raz jeszcze pobawić się w proroka, choć szanse spełnienia takich przepowiedni nie są duże. Tym razem proponuję mocniej zorganizowaną zabawę w przewidywania. Na koniec przejdziemy do przepowiedni na rok 2011.


Przepowiednie (moje i cudze) oceniać będziemy na następującej skali:

Trafiona (+2) – przepowiednia, która sprawdziła się precyzyjnie, której wszystkie kryteria spełniły się,
Częściowo trafiona (+1) – przepowiednia okazała się całkiem trafiona, ale nie wszystkie jej elementy rzeczywiście się wydarzyły,
Nie całkiem błędna (-1) – przewidywania były blisko prawdy, ale jednak trudno nazwać je trafnymi,
Pudło (-2) – przewidywania okazały się leżeć daleko od rzeczywistości.

Zasada jest prosta – suma ocen niższa niż +1 powoduje utratę prawa do formułowania przepowiedni na kolejny rok.

Przywołajmy więc moje przepowiednie sprzed roku, by sprawdzić, czy mam prawo formułować nowe:

  • Real Time Search wypadnie z gry (+1) – ostatecznie wciąż jest na scenie, ale znacznie stracił na znaczeniu. Zeszłego roku napisałem „Według mnie w 2010 roku RTS zaniknie. Może nie całkowicie, ale liczba tego rodzaju zapytań spadnie w stosunku do obecnej”, co na naszej skali ocen zasługuje prawdopodobnie na ocenę „częściowo trafiona”.
  • Graf linków z Twittera naprawdę działa (+2) – moje zeszłoroczne przypuszczenia okazały się zaskakująco zbieżne z niedawnymi wypowiedziami przedstawicieli Google i Binga. Napisałem „Google nie będzie brać pod uwagę samej tylko liczby tweetów i re-tweetów. Prawdopodobnie już teraz o pojawieniu się w wynikach real-time decyduje nie tylko trafność wyniku, ale także reputacja autora.” Miałem szczęście, ciekawe jak długo będzie trwać.
  • Wyszukiwanie spersonalizowane to trend długofalowy (-1) – Może tytuł tej przepowiedni sugeruje, że miałem rację, ale jednak jej istota nie sprawdziła się. W zeszłym roku napisałem „Gdyby okazało się, że dobre współczynniki przekliknięć w PPC poprawiają pozycje w wynikach organicznych, stawki PPC wzrosłyby znacząco. Reklamodawcy konkurowaliby stawkami już nie tylko o widoczność w wynikach płatnych, ale też organicznych.” Personalizacja wyników nie poszła wcale w kierunku eksponowania marek, właściwie to w ogóle nie zyskała na znaczeniu (poza aspektem geolokalizacyjnym, którego akurat nie przewidywałem). Personalizacja wciąż działa, ale nie stała się tak dużą siłą, jak sądziłem, że będzie.
  • Rynek podzieli się między dwie wyszukiwarki w proporcjach 80/20 (+2) – udział Google w rynku wyszukiwarek, liczony obfitością ruchu wysyłanego na zewnątrz, jest prawdopodobnie bardzo blisko przewidywanych przeze mnie 80% (Comscore podaje tylko 66%, chociaż oni uwzględniali też niewyszukiwarkowe źródła ruchu, co zaniżyło podaną wartość). Dużo celniejszym źródłem będą zebrane przez StatCounter w ciągu miesiąca z 15 miliardów odsłon na ponad 3 milionach witryn dane z referrali, które wskazują 81,88% dla Google i ok. 18% dla Binga/Yahoo!. Wziąwszy pod uwagę, że z rynku wyszukiwania praktycznie wycofali się Ask.com, Cuil i Yahoo!, a w zamian nie wszedł nań nikt duży (Facebook? Twitter?), mogę spokojnie ocenić swoją przepowiednię jako „Trafioną”.
  • Yahoo! przestanie oferować narzędzia do sprawdzania linków przychodzących – Na razie przestał działać wyszukiwarkowy operator linkdomain (w USA, niedługo także w pozostałych krajach – [w Polsce jeszcze działa – przyp. tłum.]), natomiast Yahoo! Site Explorer działać będzie prawdopodobnie aż do 2012. Przyznaję więc sobie (być może trochę zbyt szczodrze) ocenę „częściowo trafiona”.
  • Radykalnie wzrosną wydatki na SEO (-1) – ocena trafności tej przepowiedni zależy od znaczenia przysłówka „radykalnie”. Raport SEMPO wskazuje, że 43% marketerów „spodziewa się” wydawać więcej na SEO, ale odsetek ten spadł o 2 punkty procentowe w stosunku do badania z roku 2009. Niestety, badanie przygotowane przez SEOmoz nie pozwala porównać „jabłek z jabłkami” (w kolejnych edycjach ankiety zadawaliśmy nieco różne pytania, nie możemy więc porównywać odpowiedzi). Do tej pory nie pojawiły się w tej sprawie żadne nowe dane (np. ze strony Forrestera lub eMarketera, na które to podmioty zwykliśmy liczyć). Ocenię więc swoją przepowiednię jako „nie całkiem błędną”, choć tak naprawdę trudno w ogóle ją oceniać.
  • 2010 będzie rokiem optymalizacji konwersji (-1) – Ponownie, ocenię tę prognozę jako „nie całkiem błędną”, mimo, że trudno to w ogóle zmierzyć. Na wszelkiego rodzaju konferencjach i eventach wyszukiwarkowych i marketingowych wzrosła liczba prezentacji poświęconych Conversion Rate Optimization (CRO). Szereg zasłyszanych opinii potwierdza, że optymalizacja konwersji staje się coraz popularniejsza, ale trudno wyciągać sensowne wnioski bez twardych danych. Możemy jednak założyć, że skoro nie poświęcono CRO zbyt wielu badań, pewnie nie jest to rok CRO.
  • Więcej zapytań będzie generować mniejszy ruch (-1) – Powołując się na start Google Instant, personalizowanie i lokalizowanie wyników, rosnącą zmienność rankingów i coraz więcej wyników wertykalnych serwowanych w SERP-ach, mógłbym twierdzić, że byłem blisko. A jednak nie miałem racji. W szczególności nie wydaje się by Google Instant uzyskał jakiś wpływ na formułowane przez internautów zapytania i generowany przez nie ruch. Szczerze mówiąc, nie kwalifikuję przepowiedni jako „Pudło” tylko dlatego, że w zeszłym roku byłem wystarczająco przebiegły by nie próbować przewidywać konkretnych wartości (ile zapytań będzie generować o ile mniej ruchu) :-).

Podsumowując: +6 i -4 daje łącznie +2, więc zaraz przeczytacie moje przewidywania na rok 2011. Zachęcam też do przyjrzenia się liście zeszłorocznych przewidywań. Jeśli dobrze liczę, z biznesu wróżbickiego wylatują Mashable i TechCrunch (ten ostatni minimalnie pod kreską), z kolei New York Times może grać dalej (chociaż moim zdaniem ich przepowiednie były zbyt ogólne).

Zatem do dzieła: co będzie się działo w SEO roku 2011:

#1: Zostanie udowodnione (lub potwierdzone przez wyszukiwarki), że liczba klików/wizyt wpływa na ranking

To dosyć ryzykowny strzał, z drugiej jednak strony coraz częściej słyszę od pozycjonerów o korelacji między zdobywaniem klików i polepszaniem rankingów. W 2011 spodziewam się potwierdzenia (w testach lub oświadczeniach wyszukiwarek), że współczynnik przekliknięć z SERP-ów i globalna liczba odwiedzin witryny (agregowana z zewnętrznych źródeł) lub inne dane o korzystaniu z poszczególnych witryn uzyskają wpływ na ranking (lub posłużą do wykrywania spamu).

klikniecia maja znaczenie

#2: Google Maps zostanie wyposażony w filtry i sortowanie

Biznes lokalny znajdziesz dużo łatwiej w Yelpie niż w Google Maps – nie tylko dlatego, że jest tam więcej recenzji (a te w Google i tak w większości zaciągane są właśnie z Yelpa). Przede wszystkim chodzi o filtry ułatwiające sortowanie biznesów po ich cechach/cenach/odległości/godzinach otwarcia/itd. Google wciąż próbuje przymuszać użytkowników, by filtrowali za pomocą słów użytych w zapytaniu, ale w 2011 w końcu przestanie i udostępni możliwość filtrowania i sortowania biznesów przynajmniej po kilku najważniejszych kryteriach.

predictions

#3: Rozkwitnie social search

W wyszukiwaniu społecznościowym tkwi duży potencjał, a jednak wysiłki Google/Binga były w tym temacie mocno niemrawe. Spodziewam się, że w 2011 powiązania między ludźmi zaciągane z Twittera/Facebooka/LinkedIn wreszcie zaczną być wykorzystywane w przez wyszukiwarki do serwowania nam wyników od naszych znajomych. Być może początkowo dotyczyć będzie to tylko wybranych wąskich zastosowań (np. wyszukiwanie artykułów polecanych przez naszych znajomych, coś jak w Trunk.ly), ale może mieć też szersze zastosowania – szczególnie jeśli taki produkt zostanie udostępniony przez samego Facebooka lub Twittera.

#4: Monitorowanie pozycji będzie możliwe dzięki danym z referrali

Google powoli zwiększa liczbę zapytań, dla których pozycja witryny przekazywana jest w referralu. Pozycja w SERP-ach to dla marketerów bardzo ważna informacja (nawet dla tych zdających sobie sprawę, że to tylko część prawdy), tak bardzo, że obecnie pozyskują ją skryptami sczytującymi, zasypującymi serwery Google mnóstwem zapytań. Poważę się więc na stwierdzenie, że liczba referrali zawierających pozycje szybko w tym roku wzrośnie, a może nawet Google zapewni pozycjom jakieś dodatkowe wsparcie w Google Analytics.

#5: Mobile pozostanie bez znaczenia dla wyszukiwania/SEO

Od wielu lat słyszę prognozy, że gdy wreszcie zwiększy się liczba zapytań z urządzeń mobilnych, nastąpi jakaś jakościowa, radykalna zmiana w wyszukiwarkach i pozycjonowaniu. Pokuszę się o odważne stwierdzenie: nie tylko 2011 nie będzie rokiem wyszukiwania mobilnego, ale także wyszukiwanie mobilne będzie coraz mocniej upodabniać się do „stacjonarnego”, co unieważni potrzebę jakichś szczególnych działań „pod użytkowników mobilnych”. Mobilne SEO będzie równoznaczne ze stacjonarnym.

mobilne SERP-y iPhone

#6: Pozycjonerzy standardowo wspomagać się będą dedykowanym oprogramowaniem

Od kiedy jestem w branży SEO (10 lat), oprogramowanie i narzędzia były zawsze „fajnie je mieć”, a nie „trzeba je mieć” (może z wyjątkiem narzędzi analitycznych). Wzrost zapotrzebowania na narzędzia spowoduje według mnie, że w 2011 kilku producentów oprogramowania przekroczy masę krytyczną; będą to prawdopodobnie Raven Tools, Conductor’s Searchlight, Brightedge, SearchMetrics, RankAbove, DIYSEO i/lub GinzaMetrics. Także Hubspot, choć jest to bardziej CMS/narzędzie ogólnomarketingowe, będzie należeć do tej grupy (o ile wzmocnią swoją ofertę dla pozycjonerów). A, no i Web App SEOmozu też jest całkiem niezła :-).

#7: Zaczniemy odchodzić od słowa „pozycjoner” na rzecz szerszego pojęcia

Długo pozostawałem dumny z bycia „pozycjonerem”, akceptowałem tę etykietę, całą społeczność pozycjonerów, wraz ze wszystkim co w „pozycjonerstwie” dobre i złe. W ostatnich latach wyszukiwarki rozszerzyły jednak radykalnie wachlarz branych pod uwagę czynników. Dzisiejszy pozycjoner musi już człowiekiem wszechstronnie utalentowanym, zamiast specjalistą w wąskiej dziedzinie. Musimy znać tak wiele obszarów wiedzy, uwzględniać tyle aspektów, że określenie „pozycjoner” przestało adekwatnie określać nasze kompetencje, zaczęło nas ograniczać.

co musi umieć pozycjoner?

A jakie są Wasze przepowiednie na 2011?

PS. Chciałem uniknąć przepowiedni oczywistych i zbyt ogólnych w stylu „Google weźmie się za spamerskie linki” czy „społeczności staną się jeszcze ważniejsze”, w przeciwnym razie trudno byłoby mi spojrzeć jutro w lustro :-).

[źródło: 7 Predictions for SEO in 2011]

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+



    • Calkiem cikekawe. Ostatnio takie wrozenie robil tez na swoim blogu shpyo.

    • Przemek_Sz

      Odnośnie interakcji użytkowników z wynikami wyszukiwania oraz uruchomieniem Instant Preview – wraz z klikalnością może być brane pod uwagę np. powiązanie wyświetlenia podglądu strony w SERP z kliknięciem wyniku, jako dodatkowy współczynnik użyteczności wyniku.

    • Tak się zastanawiam co z Internetem semantycznym (Web 3.0). Może w tym roku przyjdzie na niego czas (choć nic tego nie zapowiada)?

    • Pewnie jak co roku zostanie ogłoszony koniec pozycjonowania i dwa razy do roku będziemy mieli informacje, że SWLe już nie są skuteczne…

    • Ciekawe ale to już któreś przepowiednie o rynku SEO.

    • Ja osobiście czekam szczególnie na realizację przepowiedni nr 4, niech w końcu Google zaimplementuje monitoring pozycji w Analytics ;)

    • @SEOgroup_

      Bardziej odpowiednim na obecne czasy słowem zastępującym "pozyjconera" będzie z pewnością "traffic manager" :)

    • Porady Webmasterskie

      Artykuł bardzo ciekawy. Czy to wszystko jest prawdą dowiemy się już niedługo ;)!

    • wczasy nad morzem

      Coś w tym wszystkim jest, ale czy oby aż tak radykalne zmiany? No zobaczymy, przekonamy się.

    • Damian

      Google "czuje" zagrożenie ze strony social media, a dokładnie FB, dlatego zastanawiam się jaki model współpracy wypracuje z serwisami społecznościowymi (Twitter, Linkedin) w zakresie związanym z social search.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *