Jak użyć Google+ do SEO? Pomóż Google Plus, a Google pomoże ci w SERP-ach

W zeszłym tygodniu Google wprowadził funkcję “wyszukiwania osobistego”, polegającą na silnej integracji zwykłych wyników wyszukiwania ze społecznością Google Plus. Na razie tylko w Google.com – jednak korzyści dla branży SEO są tak duże i łatwodostępne, że warto zainteresować się nimi już teraz. Strategia obecności na Google+ staje się jednym z ważnych czynników rankingowych.


Wspólnym mianownikiem wprowadzonych zmian jest znacznie lepsza ekspozycja treści społecznościowych, szczególnie pochodzących z Google+, ale także lepsza kontrola nad pochodzeniem wyników. Ekspozycja treści z G+ jest tak dobra, że można odnieść wrażenie, że Google zaprasza użytkowników do transakcji wiązanej: pomóżcie nam rozruszać Plusa, a my pomożemy wam wypromować siebie i wasze biznesy. Zmiany dotyczą częściowo klasycznie rozumianych wyników, ale przede wszystkim wprowadzają do SERP-ów nowe, dotąd tam niewidziane zjawiska.

Co się zmieniło?

Już na początku wyników wyszukiwania wita nas standardowa informacja o liczbie wyników, ale teraz uzupełniona o liczbę “wyników osobistych” i avatary naszych znajomych-udostępniających te treści:

1 liczba wynikow osobistych

Szukający zachowuje kontrolę nad społecznościowością wyników. Domyślnie funkcja wyszukiwania osobistego jest włączona…:

2 trigger osobistego

…ale można ją łatwo wyłączyć z poziomu wyników wyszukiwania (przyciskiem po prawej stronie).

Wszystkie wyniki, których pojawienie się w SERP-ach zawdzięczamy “znajomościom”, a nie standardowemu algorytmowi Google, są oznaczane niebieskim symbolem “ludzika” (zrzut poniżej). Tak jak do tej pory, takie wyniki są oznaczone także miniaturami zdjęć profilowych osób, które udostępniły daną treść. Profil w Google+ może więc wspomóc twoje CTR-y za pomocą techniki wywierania wpływu zwanej “społecznym dowodem słuszności” (“social proof”). Takie avatarki są podobno wyświetlane czasem także dla wyników pochodzących z innych społeczności (Quora, Friendfeed, Flickr), ale dzieje się tak niezwykle rzadko.

3 niebieski ludzik

Gdyby wyników osobistych było ci za mało, możesz kliknąć link zakotwiczony do wspomnianego powyżej tekstu “x wyników osobistych”, który prowadzi do strony zawierającej wyłącznie wyniki osobiste:

4 wyniki osobiste tylko

Wdrożono także funkcję zbliżoną do Direct Connect, ale uaktywniającą się przy szukaniu osób, które mamy w gronie znajomych (lub, jak pisze Google, “wielu autorów publikujących wysokiej jakości treści i należących do programu autorship pilot”). Tak jak w przypadku Direct Connect, podsumowanie profilu ze zdjęciem pojawia się już w Google Autocomplete, ale w przeciwieństwie do DC rzecz dotyczy osób, a nie fanpejdży, no i nie trzeba poprzedzać zapytania znakiem “+”:

5 profile osob

Jeśli kliknąć w którąś podpowiedź, dostajemy możliwość wyszukiwania zawężonego do treści udostępnionych przez wskazaną osobę:

5a profile zawezone do osoby

Jak widać na zrzucie poniżej, dla wybranych zapytań Google proponuje też dopasowane do zapytania fanpejdże i profile osób z Google+:

6 ludzie i fanpejdze

Jako społecznościowe oznaczane bywają nie tylko wyniki wskazujące witryny, ale także obrazki:

7 obrazki osobiste

Jakie są skutki zmian

Wyszukiwanie społecznościowe funkcjonuje w Google.pl od maja 2011 roku, ale jeszcze do niedawna było trudne do zauważenia. Ot, czasem gdzieś u dołu SERP-ów pojawiał się pojedynczy link udostępniony przez któregoś ze znajomych. Teraz Google.com użytkownika posiadającego konto w G+ wprost eksploduje wynikami z Plusa, i to na kilka sposobów:

1. Wyższe pozycje dla wyników z G+. Jeśli założysz prywatny profil w G+, prawdopodobnie szybko zepchnie on w dół twoje istniejące od dawna i podlinkowane profile na Facebooku, Goldenline, Flickrze, LinkedIn czy Twitterze. Lepsze pozycje dostają więc profile G+, fanpejdże G+, a także pojedyncze statusy G+. Jednocześnie eksponowane są także treści hostowane poza G+, ale zarekomendowane za pośrednictwem tego serwisu (udostępnienie lub +1, rekomendacje są widoczne dzięki miniavatarkom pod snippetem). Google znacząco faworyzuje wyniki z G+!

Inaczej niż treści z innych społeczności (Facebook), profile i fanpejdże Google+ mogą być całkowicie crawlowalne dla Googlebota, co oznacza, że w wyszukiwarce mogą znaleźć się wszystkie informacje, jakimi chcesz się podzielić. Jednocześnie masz kontrolę nad tym, które informacje zostaną udostępnione, a które nie – konfiguracja jest zrobiona tak, by się z niej wygodnie korzystało, czego nie można powiedzieć o analogicznych ustawieniach prywatności na Facebooku.

2. Lepsza ekspozycja graficzna wyników z G+. Wiele by wymieniać:

  • olbrzymie profile osób z dużym zdjęciem profilowym, dwoma ostatnimi statusami (także z grafikami!), skrótem naszego podsumowania i wybranymi przez nas linkami,
  • ramka “Ludzie i strony”,
  • avatary profili/fanpejdży w Autocomplete,
  • miniavatary pod wynikami rekomendowanymi,
  • miniavatary osób, od których pochodzą wyniki osobiste (umieszczane NAD wynikami, w wierszu informującym o liczbie znalezionych wyników,
  • niebieskie ludziki przyciągające uwagę do wyników osobistych,
  • osobiste wyniki graficzne.

Zmiany dają nam bezprecedensowe możliwości ożywiania kontaktu z szukającym za pomocą grafiki. Jeszcze kilka miesięcy temu umieszczenie jakiegokolwiek obrazka w SERP-ach było prawie niewykonalne, teraz staje się możliwe: w Direct Connect, w snippetach fanpejdży z G+, pod snippetami wyników osobistych w formie miniavatarków, w ramce “Ludzie i strony”.

3. Ramka “Ludzie i strony”. Przypomnijmy jeszcze jej wygląd:

6 ludzie i fanpejdze

To jedna z najważniejszych nowowdrożonych funkcji społecznościowych w wyszukiwarce. Daje dodatkowe, doskonale eksponowane “sloty” (avatar! ponad zgięciem! duża ramka!) w wynikach wyszukiwania, przeznaczone wyłącznie na fanpjedże i osobiste profile z G+. To doskonała możliwość “wypozycjonowania” się nawet na bardzo generyczne, ogólne zapytania!

To także forma promocji samego Google+, bo wyświetla się także internautom niemającym konta w tej społeczności. Zwróć uwagę na link “Learn how you could appear here too” i wyobraź sobie przytaczany przez Randa Fishkina scenariusz: szef marketingu stacji telewizyjnej CNN wykonuje zapytanie, widzi ramkę “People and Pages on Google+” i myśli “przecież my też musimy tu być, nie możemy się dać wyprzedzić konkurencji!”. Zarządza więc założenie profilu CNN, zakłada też swój własny. I tak oto G+ wzbogaca się o kolejne treści, które można eksponować w wyszukiwarce i zachęcać nimi kolejnych użytkowników. Poza tym ramka promuje wiedzę “uosobioną”, mającą twarz konkretnego autora, zamiast tylko abstrakcyjnego adresu.

Jak wykorzystać zmiany?

  • Stwórz listę osób potencjalnie zainteresowanych twoim przekazem. Podziel ją na podlisty tematyczne i zaproś do osobnych kręgów.
  • Przemyśl politykę treściową – co może interesować twoich nowych “znajomych”?
  • Publikuj na Google+ regularnie i ciekawie. Wszystko co kiedykolwiek udostępnisz lub zaPLUSjedynkujesz będzie doskonale eksponowane w wynikach wszystkich znajomych, ilekroć będą szukać czegoś relewantnego. Poza tym ilekroć twoje treści pojawiają się w streamach użytkowników G+, znajdujące się w nich linki są zliczane przez roboty.
  • Spiesz się. Możliwe, że Google będzie z czasem osłabiał faworyzowanie wyników z G+ – już teraz trwają dyskusje o pogarszającej się relewantności wyników wynikającej właśnie z nadmiernego eksponowania Plusa.
  • Pamiętaj, że każde udostępnienie lub +1 od kolejnego użytkownika jest widoczne dla jego znajomych, dotąd dla ciebie niedostępnych, zwiększając szanse na pozyskanie od nich kolejych udostępnień, +1, a więc kolejnych linków, ekspozycji, śledzących cię. To taka kula śniegowa.
  • Ustaw authorship, żeby Google wiedział, na jakich witrynach znajdują się twoje treści. Od niedawna jest na to prostszy sposób, niż linki z rel=author. Jaki? Podążaj za strzałkami, a następnie podaj swój e-mail w wierszu “praca”: 8 jak ustawic authorship

    Wszystkie podstrony znajdujące się w podanej przez Ciebie domenie, a jednocześnie zawierające e-mail podany przez Ciebie w profilu G+ będą traktowane przez Google jako zawierające treści Twojego autorstwa.

Jeśli sądzisz, że Google+ cię nie dotyczy

  • Według różnych danych Google+ ma w tej chwili od 60 do 150 milionów użytkowników. Rozbieżności są olbrzymie, a Google nie ujawnia danych, ale jedno jest pewne: liczba użytkowników Google+ szybko rośnie.
  • Google tak projektuje swoje usługi, by użytkownicy co chwila potykali się o Google+, więc liczba użytkowników społeczności będzie dalej rosła.
  • Google+ dociera także do osób pozostających poza społecznością; wystarczy, że będą używać wyszukiwarki,
  • Brak aktywności w G+ może być jednym z sygnałów rankingowych sugerujących, że witryna jest spamerska.

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • Czy podczas Twojej (interesującej) analizy pojawiła się zapowiedź otworzenia API Plusa na publikowanie treści z zewnątrz?

    • Ciekawe jak duży wpływ w eksponowaniu wyników będą miały +1 od osób spoza naszych kręgów? Chodzi mi głównie o oferowane sprzedaże +1 oraz automaty do wzajemnego +1-nkowania się. G twierdzi, że duże.

    • rgglowacki

      “Brak aktywności w G+ może być jednym z sygnałów rankingowych sugerujących, że witryna jest spamerska.”

      To już chyba lekkie przegięcie. Ogranicz środki pobudzające bo po nich często ma się więcej wyobraźni niż rozumu by później te wyobrażenia zweryfikować :)

    • Maciej Janas

      @rgglowacki Wyobraźnia nie była mi potrzebna, wystarczy świadomość, że Google opiera algorytm na heurystykach. A ponieważ statystycznie rzecz biorąc witryny spamerskie nie angażują członków społeczności, może być to – czytaj uważnie – JEDEN Z sygnałów sugerujących spam.

      “JEDEN Z” to NIE znaczy “samodzielny czynnik, który oznacza bana z automatu”.

    • … i właśnie trochę w nawiązaniu do powyższego obawiam się, że więcej niż API do odczytu nie zobaczymy :)

    • rgglowacki

      “witryny spamerskie nie angażują członków społeczności”
      Jesteś tego pewien?
      A teraz trochę logiki: czy stwierdzenie, że witryny spamerskie nie będą korzystać z plusa oznacza jednocześnie, że wszystkie witryny nie spamerskie będą z niego korzystać w stu procentach?

      Idąc dalej tym tropem i szukając kolejnych potencjalnych sygnałów, że strona jest spamerska:
      Występowanie na stronie litery “A” może być jednym z sygnałów rankingowych sugerujących, że witryna jest spamerska.
      Występowanie na stronie litery “B” może być jednym z sygnałów rankingowych sugerujących, że witryna jest spamerska.
      .
      .
      .
      Występowanie na stronie litery “Z” może być jednym z sygnałów rankingowych sugerujących, że witryna jest spamerska.

      I tym sposobem możemy w godzinę znaleźć 1000 potencjalnych sygnałów rankingowych sugerujących, że witryna jest spamerska.

      To samo tyczy się stwierdzenia “ale jedno jest pewne: liczba użytkowników Google+ szybko rośnie.” a sam stwierdziłeś wcześniej, że nie masz tych danych więc dlaczego jest to pewne i co oznacza szybko?

      Nie odbieraj tego osobiście, ale dla mnie SEO to teoria poparta praktyką dlatego jestem przewrażliwiony na punkcie niepopartych przykładami lub danymi i nie przepuszczonych przez filtr zdrowego rozsądku teoriami.

    • Maciej Janas

      Do rgglowacki

      @”Książki pisane wyłącznie dla nabicia dorobku naukowego autora nie są poczytne” – taka teza pewnie też pozostaje dla Ciebie gołosłowna, dopóki stawiający nie podeprze jej metodologią, badaniami empirycznymi i peer-review. A jak ze zdaniem np. “młotki rzadko bywają używane do prasowania ubrań”?

      @ “A teraz trochę logiki: czy stwierdzenie, że witryny spamerskie nie będą korzystać z plusa oznacza jednocześnie, że wszystkie witryny nie spamerskie będą z niego korzystać w stu procentach?”
      Koniecznie idź z tym pytaniem na bloga kogoś, kto postawił tezę, że oznacza. Algorytm Google może traktować niektóre sygnały warunkowo, tzn. że zyskują one znaczenie współwystępując z innymi sygnałami – czy to jest jasne, czy za chwilę znów będziesz polemizował z opinią, której nie wyraziłem?

      @”Idąc dalej tym tropem i szukając kolejnych potencjalnych sygnałów, że strona jest spamerska: Występowanie na stronie litery „A” ” Gdyby rzeczywiście istniała taka silna korelacja, że spamerzy częściej używają jakichś znaków, z pewnością Google zrobiłby z tego sygnał spamowy.

      @”To samo tyczy się stwierdzenia „ale jedno jest pewne: liczba użytkowników Google+ szybko rośnie.” a sam stwierdziłeś wcześniej, że nie masz tych danych więc dlaczego jest to pewne i co oznacza szybko?”

      Nieprawda, stwierdziłem, że szacunki różnią się od siebie. 2 miesiące temu szacunki też były różne, ale zawsze znacznie niższe, niż dzisiejsze.

      To jest moja ostatnia odpowiedź na komentarze utrzymane w takim tonie.

    • rgglowacki

      Odniosłem się tylko do jednej – uważam w dużym stopniu pozbawionej sensu kwestii – poruszonej w dobrym, dopracowanym i sensownym artykule opisującym niedawne zmiany i to jak je ewentualnie możemy w pracy wykorzystać.

      No ale chyba liczyłeś na ładne, bezkrytyczne, nic nie wnoszące i jedynie przyklaskujące komentarze.

      Nie musisz odpowiadać – chyba że ten ton odpowiada Ci bardziej :)

    • Maciej Janas

      @ rgglowacki

      Sparafrazuję twoją sugestię: “Jeśli masz jakiekolwiek zastrzeżenia do jakości moich krytycznych opinii, to musi znaczyć, że odrzucasz wszelką krytykę i oczekujesz samych pochwał”. Tymczasem jakość krytyki też podlega krytyce.

      Aha, i na przyszłość sugeruję nie zaczynać od tekstów o środkach pobudzających, jeśli rzeczywiście tak sobie cenisz rzeczową wymianę zdań.

    • pomyslynabiznes.pro

      Ciekawy artykuł. Zmobilizował mnie, żeby mocniej zagłębić się w plusa. Swoją drogą, zauważyłem, że jedną ze stron na + mi zawiesili :| Dałem do ponownego rozpatrzenia, zobaczę co będzie.

    • Ciekawe czy szanse FB z G+ będą miały jeszcze szansę się zrównać w wynikach organicznych Google…

    • homoklikus

      Jak dla mnie przez G + z Google robi się jeszcze większy moloch nisz dotychczas. Coraz bardzie stara się nas uzależnić od swoich usług, co gorsza tą całą machinę napędzamy my sami. Ciekawe co z tego wyniknie?

    • To na pewno wpłynie negatywnie na jakość wyników… Ale z jednym macie rację, trzeba to wykorzystać jak najszybciej – byle przed konkurencją :)

    • Pokażcie mi ile ludzi ma konto w Google w Polsce i wie co to jest Plus ? Plusikowe to znają jedynie od strony operatora komórkowego ;)

      My branżowcy wiemy co nas czeka .. ale nikt z ludzi szarych nie klika GPLusa – proste.

    • rgglowacki

      Proszę nie ZGREDować!
      Oto właśnie chodzi w tym artykule – Google daje takie takie plusy dla witryn korzystających z PLUSa po to aby PLUSa rozpędzić. Dzisiaj PLUS to jedynie zabaweczka i przyznajmy kiepska kopia FB. Ale co będzie za rok lub dwa tego nikt nie wie.

    • Chyba nadeszła najwyższa pora, aby wkręcić się w Google+, tym bardziej, że Google nas tak ładnie zachęca aby zacząć się w to bawić. Przyznam się, że po tym artykule bardziej zaciekawiłem się tematem.

    • Pozycjonowanie

      chyba będzie trzeba podziałać z Google +, lepiej dmuchać na zimne bo za kilka miesięcy lub lat okaże się że G+ jest niesłychanie ważne z punktu widzenia SEO.

    • No nic, przekonałeś mnie do założenia fanpejdza. Mam nadzieję, że się opłaci :)

    • Na mojej stronce mam dziennie 200-300 wejść z Facebooka i 1 – 3 z Google Plus wiec różnica jest kolosalna ale z czasem będzie malec

    • Piotr Skrzypczak

      Z plusami od Google jest podobnie jak z Lubię to, z tą różnicą że z wyszukiwarki karzysta prawie 95% osób, a z Facebooka zdecydowanie mniej. Poza tym jeśli ktoś szuka jakiegoś wyniku i pod wynikiem zobaczy zdjęcie znajomego, to zdecydowanie szybciej kliknie w taki link, ponieważ widzi, że jest on polecony i może być wartościowy. Obecnie machina się dopiero rozpędza i jest jeszcze mało używana. Zobaczymy co będzie, jak większość firm pozycjonerskich zacznie stosować plusiki do podbijania treści swoich klientów.

    • Wędzarnia

      Google delikatnie i subtelnie wprowadza swoje usługi – jak zwykle. Podoba mi się idea użycia G+ do walki ze spamem. Ciekawe jak to się dalej potoczy…

    • Andrzej

      Google powoli idzie w stronę Microsoft, wycinając konkurencję w pień.
      Jeszcze chwila i Facebook skończy jak nasza klasa.

    • chrisik

      Hej.

      Podstawowe pytanie, może dla niektórych śmieszne.

      A w Polsce to jest już guuglarz wprowadził czy na razie nie funkcjonuje? tzn. czy ten efekt widać tylko na stronach u.co i .com czy na .pl tez to widać. Ja nie widzę

    • Nie spodziewałbym się, że za brak naszej obecności w G+ Google będzie “karać”.

    • Faktycznie, od razu rewolucji nie będzie. Ostatnie zmiany w Google postawiły na walkę ze spamem więc Google+ na pewno będzie jednym z elementów, w które warto zainwestować trochę uwagi by zwiększyć zaufanie witryny.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *