Dla Google wracają dobre czasy

Doskonałemu raportowi kwartalnemu firmy nieczęsto towarzyszy informacja o zmianie prezesa. A jednak, kiedy pod koniec stycznia tego roku ogłoszono, że Eric Schmidt przestanie być prezesem Google’a (a zastąpi go założyciel firmy i jej pierwszy prezes Larry Page), nie było zdziwienia. To prawda, Schmidt jest świetnym menedżerem-finansistą, jego braki jako prezesa dotyczą jednak spraw trudniej uchwytnych. „Zwycięzcy nie ocenia się za styl”? – no, może w piłce nożnej. Tu mamy miliardowe interesy w branży technologicznej. Tu zarzuty braku innowacyjności, utraty wizerunku lidera wytyczającego nowe kierunki i utrata „cool factora”, jakie stawiano Google’owi za rządów Schmidta, to rzeczy zbyt poważne, by można było przykryć je dobrym raportem kwartalnym. Zbyt poważne, bo w tej branży nieuchronnie zapowiadają złe raporty kwartalne w przyszłości. Tymczasem od kilkunastu tygodni doniesienia z Google układają się w wyraźną dobrą passę. Czy to Larry Page szarpnął cuglami? I jakie to sukcesy odnosi ostatnio Google?


Przyczyny porażek Google’a (a w najlepszym przypadku przyczyny powstania wrażenia utraty przywództwa na rynku technologicznym) można ułożyć w 3 grupy. Obecne sukcesy to ich odwrotności czyli:

  • „Innowacyjność”,
  • „szybkość”
  • „staranność”.

Innowacyjność

Czy Google nie był innowacyjny przez ostatnie kilka lat rządów Schmidta? Taki zarzut byłby niesprawiedliwy. Jednak jeszcze do niedawna Google zbyt często oscylował wokół biegunów skali: albo Google Wave, tak innowacyjny, że niezrozumiały dla klientów, albo Android, skupiony głównie na kopiowaniu kolejnych ficzerów iPhone’a. Albo Google Health, zaspokajający potrzeby, których jeszcze nie ma, albo Buzz, trochę zmodyfikowany klon Twittera, źle w dodatku wdrożony. Albo Google Base, amorficzny dziwoląg o nieokreślonych zastosowaniach, albo stagnacja w wyszukiwarce, przeplatana drobnostkami podpatrzonymi u konkurencji. A wymieniam tylko „duże” usługi, można by dłużej, gdyby wziąć się za drobnicę typu Sidewiki, Jaiku czy Audio Ads.

Teraz jakby Google lepiej „skalibrował” innowacyjność. Większość pomysłów pomysłów zastosowanych w Google+ (serwis ma już przeszło 10 mln użytkowników!) to rzeczy, o których niby „ludzkość już wcześniej słyszała”, ale jakoś nie miała wcześniej okazji z nich skorzystać. Np. kręgi to pomysł zastosowany wcześniej w Diasporze, która jednak w praktyce jeszcze nie działa. Dobrze działający multiwideoczat („Spotkania”) to niby też nie rewolucja, właściwie nie było specjalnych przeszkód, żeby powstał już kilka lat temu, ale jakoś stworzył go dopiero Google. Iskry (Sparks) z technologicznego punktu widzenia nie są w ogóle niczym nowym, to raczej istniejąca wcześniej usługa (Alerts) „ubrana” w propozycje tematów, filtr newsów i przycisk „udostępnij”. Podobny charakter mają liczne nowości wdrażane ostatnio w Androidzie; warto wyróżnić Google Wallett (umożliwiający zastąpienie telefonem kart płatniczych), wypożyczanie filmów i książek, czy usługi Android @Home i Android Open Accessory, czyli otwarta dla zewnętrznych deweloperów technologia integrująca urządzenia domowe (np. alarmowy, światła, klimatyzacja i ogrzewanie, pralka itd.) i rozrywkowe w jeden spójny system.

Google Music z kolei umożliwi nam dostęp do naszej muzyki, bez konieczności posiadania jej fizycznie na lokalnym nośniku, muzyka będzie streamowana z chmury. Natomiast dla reklamodawców jest ambitny projekt rynku wymiany informacji służących targetowaniu reklam. Innowacyjność Google nie jest więc odkrywaniem rzeczy, które nigdy wcześniej nikomu nie przyszły do głowy. Google robi to co może i powinna robić korporacja: wdraża istniejące koncepty w sposób, który wreszcie czyni je prostymi, zrozumiałymi i szeroko dostępnymi.

Staranność

Przyczyną porażek wielu Google’owych pomysłów bywało też często ich niestaranne wdrażanie. Wymienię tu publiczne ujawnianie listy kontaktów użytkowników zapisujących się do Google Buzz, co wobec istniejących już wcześniej obaw o dbałość Google’a o prywatność, pogrzebało Buzza już na starcie. Ciekawy projekt Google TV przeżywa ciężkie chwile, bo jego użytkownicy dostali bardzo wąską ofertę programową – Google nie porozumiał się z dostawcami treści. Jest też cały szereg fajnych usług, które Google wdrożył, a później jakby o nich zupełnie zapomniał, przestając je nie tylko rozwijać, ale nawet supportować i promować, można tu wymienić Google Knol, Google Print Ads, Google Catalog, a nawet usługi za przejęcie których Google płacił żywą gotówką, np. Dodgeball czy wspomniane Jaiku.

Chwalenie Google’a już teraz za zmiany w zakresie staranności wdrożeń jest bardziej ryzykowne, wszak mówimy o usługach dopiero zapowiedzianych lub w najlepszym razie istniejących bardzo niedługo. Albo więc w ogóle ich nie widzieliśmy, albo widzieliśmy, ale trudno przewidzieć, czy Google za chwilę o nich nie zapomni. Optymizmem napawa jednak jakość wdrożenia Google+, a także nowy layout usług Google, pierwszy bodaj w historii firmy, który tworzono z myślą nie tylko o przejrzystości i lekkości, ale także urodzie.

Przy okazji staranności warto wspomnieć o przeglądarce Chrome, która w bezprecedensowy sposób zabiera rynek starym wyjadaczom, a robi to za pomocą spraw oczywistych: minimalistycznego interfejsu, niezwykłej szybkości i stabilności. Jak podaje serwis StatCounter, na świecie Chrome’a używa już 20,7% internautów. Na niektórych rynkach oznacza to poważne zagrożenie dla Firefoksa (np. w Wielkiej Brytanii) lub nawet jego prześcignięcie (jak w Ameryce Południowej). W Polsce Chrome z 16% powoli zbliża się do Internet Explorera, by zepchnąć go w niedługim czasie na 3. miejsce. Taki obrót spraw trudno było sobie wyobrazić 3 lata temu, kiedy Google wydał pierwszą wersję przeglądarki. Jeszcze większy sukces osiąga inny, solidny, acz niepowalający dotąd innowacyjnością produkt Google’a: Android. Powiedzmy tylko, że dziennie na świecie użytkownicy aktywują 550 tys. sztuk urządzeń z tym systemem, a łącznie jest ich już 135 mln. Dodajmy jeszcze pozytywne recenzje Chromebooków, a nawet wstrzymanie spadku udziałów w amerykańskim rynku wyszukiwania, mimo nieustającej i dość rozrzutnej ofensywy Binga.

Szybkość

Trzecia, dostrzegalna w ostatnich kilkunastu tygodniach zmiana w działaniach Google to szybkość tych działań, liczona następującymi po sobie premierami kolejnych funkcji, usług i produktów. Niniejszy artykuł wymienia tylko ich część, a mimo wszystko do krótkich nie należy. Podsumujmy tylko najważniejsze: Google+, szereg zmian w wyszukiwarce (funkcjonalnych i w interfejsie), mnóstwo nowych funkcji Androida, Chrome OS, Google Music, Google eBook Store. Jednocześnie firmie starcza zasobów na dalsze rozwijanie mniej eksponowanych produktów, takich jak AdWords, algorytm wyszukiwarki (Panda!), Analytics, Narzędzia dla Webmasterów, Gmail…

***

Kolejnemu doskonałemu raportowi kwartalnemu, który został właśnie opublikowany (w drugim kwartale 2011 firma zanotowała 32% wzrost przychodów, kosmiczny zysk na czysto w wysokości 2,37 mld dolarów, posiada 40 mld dolarów w gotówce) z całą pewnością nie będzie towarzyszyć zmiana prezesa :-).

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • Bartek Dymecki

      Akurat Google Base bodajże (jeśli nic mi się nie pomyliło) przekształcił się w Google product search – obecnie nieźle radzącą sobie porównywarkę. Od czasu przejęcia fotela prezesa przez Page’a wyższy priorytet nadano szeroko rozumianemu designowi (dopracowanie szczegółów, spójność produktów, UX). I dobrze :)

    • Cezary Lech

      Uważam że dwa stwierdzenia dotyczące androida są niesprawiedliwe:
      „Android, skupiony głównie na kopiowaniu kolejnych ficzerów iPhone’a” oraz „inny, solidny, acz niepowalający dotąd innowacyjnością produkt Google’a: Android.”

      Mimo że na codzień korzystam z iPhone to jednak patrze na Androida znacznie przychylniej :)

    • Przemek Sztal

      Sama prezesura Larry’ego Page’a w moim odczuciu poprawia wizerunek Google. Może to dość infantylne, ale Schmidt kojarzył się ze sprawnym chłodnym zarządzaniem, a Page obrósł w legendę jako współtwórca algorytmu PageRank. Dodając do tego tempo zmian w ostatnich miesiącach, Google wychodzi na plus, Google+.

    • Również uważam, że Larry Page zrobił sporo dobrego dla Google. Gigant ostatnio przechodzi mnóstwo zmian, wprowadza nowe funkcje i usługi. Tak jak napisał przedmówca -jak najbardziej wychodzi im to na + ;)

    • Sebastian Jakubiec

      Wrócił stary dobry prezes to i jest ruch. Moim zdaniem poprzednik był trochę zbyt skostniały…

      Oczywiście też takie uogólnianie, że np. czyjaś prezesura przekłada się na to, czy z Buzz wyleciały kontakty – hmm, może i przy Larrym by tak było, przecież sam wszystkiego nie spina w jednym fotelu ;) A moze właśnie Larry zrobił interes życia, przeczekał ciężkie czasy, które jakimś cudem przewidział i wrócił :D

      Google trochę przebudził się moim zdaniem z zimowego snu. Niezagrożona pozycja dawała im długi czas złudzenie spokoju – więc nie szaleli. Teraz rusza ofensywa, więc muszą nadrobić kawałek by znów trochę odpocząć ;)

    • Nie ważne czy Larry Page miał szczęście, czy po prostu jest geniuszem biznesu, ale faktycznie ostatnio Google przeżywa swoisty renesans, jeżeli można to tak nazwać.

    • MinisterstwoReklamy

      Larry powraca bo nikt z jego dotychczasowej ekipy nie potrafił sprostać ani nawet w żaden sposób odpowiedzieć na zapotrzebowanie rynku na serwisy socjalne.

    • Faktycznie Google ostatnio pracuje w zawrotnym tempie, ciągle jakieś zmiany, nowe funkcje. Na pewno osoba prezesa ma tu duży udział.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *