Napisz do nas

Zapraszamy na 23 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

19 Szkoleń i I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

brin_larry_eric

Google zmienia prezesa. Larry Page wraca!

Wczoraj Google ogłosił swój raport kwartalny – wyniki finansowe wyglądają bardzo dobrze. Raport zawiera jednak informację, która całkowicie odwórciła uwagę od pieniędzy – to zmiana na stanowisku prezesa firmy. 4 kwietnia zostanie nim jeden z założycieli Google’a i współautor algorytmu PageRank – Larry Page. Dotychczasowy prezes Eric Schmidt zajmie nietypowe stanowisko „szefa rady nadzorczej z obowiązkami wykonawczymi”. To powrót Larry’ego na stanowisko, które pełnił do 2001, kiedy zastąpił go na nim właśnie Eric Schmidt. Czy zmiana oznacza, że założyciele firmy, Page i Brin, są niezadowoleni z kierunku, w jakim Schmidt prowadził firmę i postanowili szarpnąć cuglami?


Według komunikatu, 4 kwietnia Larry Page przejmie codzienne zarządzanie firmą, obejmując stanowisko Chief Executive Officera (CEO), a więc przekładając to na polskie realia – prezesa zarządu. Drugi z założycieli Google’a – Siergiej Brin zajmie się „projektami strategicznymi”, w szczególności nowymi produktami. Natomiast obecny prezes – dokooptowany do firmy dopiero w 2001 roku zawodowy menedżer Eric Schmidt – zostanie przewodniczącym rady nadzorczej z obowiązkami wykonawczymi i zajmie się m.in. relacjami zewnętrznymi firmy, w tym przejęciami, partnerstwami z otoczeniem biznesowym, relacjami z klientem i agendami rządowymi. Pozostanie także „doradcą” Larry’ego i Siergieja. Tyle mówi komunikat.

Dlaczego Schmidt dostał „kopniaka w górę” (rada nadzorcza, której szefem ma zostać, teoretycznie kontroluje działania zarządu, a więc i nowego prezesa Page’a)? Sam Schmidt sugeruje, że powrót Page’a na stanowisko prezesa planowany był już 10 lat temu, kiedy 27-letni wówczas założyciele firmy powierzali mu prezesurę. Google, istniejący wówczas dopiero 3 lata, nie miał jeszcze modelu biznesowego, nie zarabiał pieniędzy, koszty natomiast rosły (przede wszystkim osobowe, z uwagi na szybki wzrost zatrudnienia). Technologia, którą firma dysponowała, już wtedy uważana była za obiecującą, ale potrzeba było inwestorów, którzy sfinansowaliby bieżącą działalność (wzamian za udziały). Brin i Page zaczęli zdawać sobie sprawę, że bez wejścia na giełdę nie zgromadzą gotówki, która umożliwi im swobodne działanie i pełne rynkowe wykorzystanie stworzonej technologii. To były wyzwania zupełnie innego kalibru niż stworzenia najlepszej nawet technologii wyszukiwawczej. Mówiąc krótko, Google zaczął potrzebować dobrego, doświadczonego menedżera-finansisty. Nikt nie kwestionował rynkowych perspektyw otwierających się przed genialną technologią, a jednocześnie nikt nie ufał zdolnościom menedżerskim 27-letniego żółtodzioba Page’a. Jakość zarządzania firmą musiała „dogonić” jakość jej myśli technologicznej. Tak na stanowisko prezesa wybrano Erica Schmidta, starego wyjadacza, który wcześniej jako prezes zarobił miliony dolarów dla Sun Microsystems (który zresztą współzakładał), a później dla Novella. W tym kontekście zrozumiały staje się wczorajszy żartobliwy tweet Schmidta, wyjaśniający przyczyny personalnych przetasowań: „nie potrzeba już codziennego nadzoru osoby dorosłej”:

adult supervision no longer needed

We wpisie na googlowym blogu, Schmidt pisze z kolei, że „Page jest już gotowy, by przewodzić”. Wygląda tu trochę jak stary regent (55 lat), który po 10 latach panowania uznaje, że młody (37 lat), zdolny król nauczył się u jego boku już wystarczająco wiele, by przejąć stery we własne ręce. Pozostaje pytanie, czyja to była naprawdę decyzja: regenta, czy króla.

Podobną wersję przedstawia nowy prezes, Larry Page, który chwali Schmidta za osiągnięcia minionej dekady, deklaruje, że bardzo wiele się od niego nauczył i że zamierza dalej zasięgać u niego rad. Tyle strony mówią o atmosferze, w jakiej dochodzi do zmian. A co z przyczynami?

Naczelną przyczyną przetasowań ma być chęć uproszczenia struktury firmy. Chodzi o precyzyjne rozdzielenie obowiązków i odpowiedzialności, skrócenie ścieżki podejmowania decyzji. W tym konkekście dziwne wydaje się utworzone dla Schmidta stanowisko szefa rady nadzorczej z obowiązkami wykonawczymi. Pomimo wielu szczegółowych różnic, ustrój spółki kapitałowej można porównać w najogólniejszym zarysie z ustrojem państwa (republiki). Ogół akcjonariuszy (obywatele) wybiera radę nadzorczą (sejm), by stanowił ogólne kierunki rozwoju firmy (państwa), wyłonił zarząd (rząd) i kontrolował go. Z zasady rozdziela się funkcje nadzorcze od wykonawczych, a tymczasem Schmidt zostać ma szefem rady nadzorczej („marszałkiem sejmu”), a jednocześnie pełnić funkcje wykonawcze, przede wszystkim w obszarze relacji zewnętrznych („wicepremier/minister spraw zagranicznych”). Trudno wyciągać jakieś wnioski bez szczegółowej znajomości praktycznego funkcjonowania struktury zarządzania Googlem, ale z daleka wygląda to raczej na jej zagmatwanie, a nie uproszczenie.

O co tu więc naprawdę chodzi? Jedni twierdzą, że stosunki w zarządzającym firmą triumwiracie (Brin, Page, Schmidt) były od dłuższego czasu niedobre, a przetasowanie jest tylko pierwszym etapem „ratalnego” zwalniania Erica Schmidta. Inni twierdzą, że mocna osobowość pokroju Page’a ma naturalną potrzebę kierowania swoim dziełem po swojemu, bez pośredników. Przejęcie prezesury było w tym ujęciu kwestią czasu, nabrania zaufania do swoich menedżerskich kompetencji, niezależnie od stosunków ze Schmidtem, niezależnie od kondycji firmy. Więcej dowiemy się na jesieni. Zobaczymy, czy zmiany personalne doprowadzą do jakiegoś przełomu w niemrawych ostatnio działaniach firmy, czy Schmidt zostanie zwolniony, a Page (traktowany w tym ujęciu jako prezes awaryjny) odda władzę nowemu menedżerowi.

Swoją drogą, to już druga w ostatnim czasie zmiana na szczytach władz największych spółek technologicznych, i być może nie ostatnia. Na urlop zdrowotny o nieokreślonej długości wycofał się niedawnoCEO Apple’a Steve Jobs, a jego obowiązki pełnić będzie dyrektor operacyjny, Tim Cook. Jaka jeszcze spółka może zmienić w najbliższym czasie prezesa? Facebook z młodocianym Markiem Zuckerbergiem w roli CEO jest w tej chwili w sytuacji pod wieloma względami analogicznej do sytuacji Google’a i Larry’ego Page’a z 2001 roku…

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *