Napisz do nas

Zapraszamy na 23 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

19 Szkoleń i I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

szkolenie analytics

6 ukrytych funkcji Google Analytics, o których nie miałeś pojęcia

Z prezentacji 6 ukrytych funkcji Google Analytics, o których nie miałeś pojęcia, dowiesz się jak sprawdzić kto odwiedzał Twoją stronę internetową, jak poznać zachowania użytkowników podczas wizyt w Twoim serwisie i które elementy Twojej strony są najbardziej klikalne.

Maciej Lewiński w swojej prelekcji przedstawi narzędzia, które usprawnią kontrolowanie tego, jak użytkownicy zachowują się na Twojej stronie oraz pokaże jak maksymalnie wykorzystać funkcje Google Analytics, by znacznie poprawić Twoje wyniki sprzedaży!

To wystąpienie Macieja Lewińskiego zwyciężyło w głosowaniu publiczności na ostatniej konferencji I ♥ Marketing!

 

Transkrypcja video

Na chwilę zamieńmy się miejscami. Wy jesteście teraz takim Maćkiem Lewińskim, gościem, który ogarnia Google Analytics i czerpiecie frajdę i przyjemność z tego, że możecie pomóc innym rozwiązać jakiś problem, głównie z wykorzystaniem Google Analytics. I łączycie te dwa fakty ze sobą, czyli przyjemne z pożytecznym i okazuje się, że świetnym pomysłem na biznes będzie prowadzenie szkoleń z Google Analytics. No to siup.

Zakładacie stronę internetową

…i tu pojawia się mały problem polegający na tym, że ktoś musi w końcu tą stronę odwiedzić żeby ktoś finalnie się na te szkolenia zapisał. Więc googlujecie te informacje, szukacie sposobu dotarcia do użytkowników, wchodzicie na blogi, na fora, na Facebooku dodajecie się do wszystkich grup tematycznych dotyczących marketingu internetowego i pojawiacie się na konferencjach takich jak ta żeby znaleźć odpowiedź na to jedno kluczowe pytanie skąd na mojej stronie mają brać się potencjalni klienci.

I w szumie tych wszystkich informacji, które do was docierają gdzieś tam z tłumu dociera do was taka jedna myśl Facebook żre. Więc sobie myślicie, kurde, skoro żre to niech zażre i dla mnie. Więc zlecacie prowadzenie działań agencji social mediowej, która odpala dla was kampanię promującą was na Facebooku. Ta kampania działa, wy zajmujecie się swoją pracą. Więc co robicie? Odpisujecie na maile, dzwonicie na klientów, wysyłacie im raporty i tak oczywiście cały miesiąc. Z początkiem kolejnego miesiąca kalendarzowego od waszej agencji dostajecie fakturę za działania i raport z tych działań. I się okazuje, że wydaliście 6900 złotych na kampanię i wygenerowaliście z tego 7100 przychodu. Jednym słowem sukces.

I jesteście też Poznaniakiem, czyli osobą, która jest gospodarna. Więc chcielibyście wiedzieć tak naprawdę na kogo należałoby w przyszłości nie wydawać pieniędzy, no bo były to zmarnowane pieniądze na reklamę. Więc jesteście też analitykiem, który zna doskonale prawo wyrażone przez Ronalda Kosa, który powiedział, że, jeśli będziesz długo torturował swoje dane to one w końcu ci się do czegoś przyznają. Więc co robicie? Wchodzicie do Google Analytics. Przeglądacie raport, jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąta godzina mija i nie możecie znaleźć żadnego szablonu, żadnego wzorca, żadnej podpowiedzi mówiącej o tym, dlaczego tak się stało, że ci ludzie nie rejestrowali się na wasze szkolenia.

Aż finalnie trafiacie do raportu, całkiem fajnego raportu, jak się później okazało, raport znajduje się w zakładce odbiorcy technologia, sieć. To jest ten raport. Ten raport mówi o firmach, a konkretnie o usługodawcach, którzy spowodowali to, że w waszym telefonie bądź laptopie znajduje się Internet. Dlatego tutaj na tej liście widzimy UPC, widzimy Play Online, widzimy Orange. Widzimy wszystkich tych dostawców Internetu, którzy, dzięki nim mamy w komputerach Internet.

I to jest nic zaskakującego, natomiast rzeczą, która mnie w tym raporcie zaskoczyła była liczba wierszy w tym raporcie, czyli 2500 sztuk. I jak spojrzałem sobie na ten dolny prawy róg okazało się, kurczę, nie wiedziałem, że tylu mamy dostawców Internetu w Polsce, więc z ciekawości wybrałem dodatkową liczbę wierszy 1000 i zeskrolowałem stronę gdzieś mniej więcej do połowy. I czytam wyniki, które są w tym raporcie. O, Leroy Merlin, nie wiedziałem, że oni świadczą usługi dostępu do Internetu. Hm, Międzynarodowe Targi Poznańskie. Hm, Kulczyk Holding? To jest ta ich zmiana?

I co się okazało, co jest ważne?

Większość firm, które zacząłem tutaj czytać to są normalne firmy, które normalnie funkcjonują. I teraz, jeżeli jesteście działalnością gospodarczą i na tą działalność gospodarczą wykupujecie łącze, to w ramach umowy z waszym operatorem macie możliwość zaznaczenia tego, czy chcecie żeby to łącze nazywało się nazwą waszej firmy. Dzięki temu wy jesteście w stanie zobaczyć w Google Analytics kto był na waszej stronie, konkretnie jaka firma była na waszej stronie. No, ale co z tym fantem dalej zrobić? Znalazłem sobie jedną osobę, pozycję tą konkretnie Mentalway Michał Wawrzyniak i postanowiłem do tej osoby się odezwę.

Więc pojawiłem się na Facebooku, znalazłem Michała Wawrzyniaka z firmy Mentalway i zagadałem do niego na Messengerze.

I piszę do niego,

cześć Michał, jeszcze się nie znamy, ale widziałem, że interesujesz się moimi szkoleniami z Google Analytics. Czy temat jest nadal aktualny? Bo chętnie na ten temat z tobą teraz pogadam. Głucha cisza.

Michał odpisuje.

Cześć Maciek. Skąd o tym wiesz?

 

Z Google Analytics. I trzy minuty później tak naprawdę w tej rozmowie okazało się, że Michał zapisał pierwszą osobą na szkolenie, jednym słowem sukces. Teraz zobaczcie, nie wszystko to, co dzieje się w Internecie na waszej stronie internetowej musi zostać zmonetyzowane na tej stronie. Może wykorzystać do tego zupełnie inne metody. I to jest przykład, który jest idealnym przykładem dla branży B2B.

Natomiast co z B2C?

To jest bardzo dobre pytanie. Tylko firmy, które będą miały pojawiać się na waszej stronie raczej finalnie będą nazywały się nazwą operatora, UPC, Play, Orange, czyli oni będą zagregowani do tych pierwszych rekordów, które widzimy w tym konkretnym raporcie. Dlatego wykorzystamy pewnego rodzaju glowhack, o którym dzisiaj mówiliśmy i będę prosił was o to żebyście zalogowali się na swoim LinkedInie, weszli na swój profil, skopiowali adres URL tego profilu i wkleili go dokładnie w to czerwone miejsce w tym kodzie, który widzicie za mną. I teraz, gdy już to zrobicie ten kod chciałbym żebyście umieścili na swojej stronie. O tego momentu, ten kod będzie miał na celu sprawdzenie, kto z imienia i nazwiska był na waszej stronie. Nie przeczytacie tego w Google Analytics, ale swoim profilu LinkedIn w zakładce osoby, które odwiedzały mój profil. Dzięki czemu wiecie z imienia, z nazwiska oraz w jakiej firmie pracuje osoba, która odwiedzała waszą stronę.

Także jak widzicie, analityka potrafi być potężna i pokazać wam kto konkretnie z imienia i nazwiska był na waszym WWW.

Ale, jeżeli ta osoba była na waszej stronie to być może byście chcieli poznać odpowiedź na bardzo ważne pytanie, w co klikali? I to jest słuszne pytanie.

I teraz strony internetowe my, jako marketerzy postrzegamy, jako narzędzie naszej pracy. Jeżeli to jest narzędzie to staramy się to narzędzie tak dostosowywać do preferencji osób, które nas odwiedzają, że wrzucamy tam mnóstwo informacji. I ja ostatnio spotkałem taką stronę, dokładnie w weekend, szukałem wniosku o kartę kredytową. Pierwszy wniosek o kartę kredytową.

No i wchodzę na stronę mojego ulubionego banku i widzę przycisk, który do mnie krzyczy zamów kartę, zamów kartę. Ale co się dalej okazało, o moją uwagę na tej stronie też konkurowały 103 dodatkowe linki. I niestety jeden link mnie skusił, była to zakładka oszczędności. Poszedłem w tą zakładkę, zacząłem dowiadywać się, w jaki sposób może Poznaniak w mBanku oszczędzać pieniądze, no i cel tej wizyty całkowicie się rozpłynął.

Tak, jak nie mam karty kredytowej, no niestety nie udało się. Dlatego istotne jest to żebyście wiedzieli, jakie elementy na stronie powodują to, że użytkownicy się rozpływają na lewo i na prawo a nie celu tak, jak wy wyznaczacie tą ścieżkę. Dlatego chciałbym żebyście poznali raport, raport nazywa się „Zachowanie Analytics w treści strony”. Gdy klikniecie w ten raport zobaczycie dokładnie to. Raport, no może nie tymczasowo, bo od 8 lat już nie żyje.

I nawet mam taką plotkę zasłyszaną w Google, że niestety za chwilę wyparuje całkowicie z Google Analytics, przestanie w ogóle istnieć. Dlatego w ogóle się nim nie zajmujmy.

Przejdźmy do map ciepła.

Mapy ciepła to jest to, czego potrzebujcie. Potrzebujecie mieć informacje, które elementy na stronie są gorące, które są rozpalone do czerwoności, bo w tych momentach, w tych miejscach powinniście umieścić wszystkie wezwania, również z komunikatami, które są dla was najbardziej istotne. Te niebieskie miejsca, które są zimnymi miejscami możecie wypełnić dowolną inną treścią, natomiast tą treść, która ma spowodować to, że użytkownik skonwertuje ma być w tych czerwonych miejscach. Oczywiście taka hit mapa sama z siebie się nie zrobi, więc musicie się wspomóc jakimś oprogramowaniem, dlatego przedstawiam wam dwa rodzaje oprogramowania.

Crazy Egg, szalone jajo i Hot Jar, czyli tak naprawdę gorący słoik. I teraz stosując te dwa oprogramowania na swojej stronie one z automatu będą wam zliczały, które elementy na stronie są klikalne i będą wam pokazywały mapę ciepła.

Oczywiście jeden program jest lepszy, Poznaniak w tym widzi wiele minusów. Jednym z tych minusów jest to, że każdy z tego oprogramowania jest niestety płatne.

Więc poznajcie poznańskie darmowe alternatywy.

Jedną z takich alternatyw jest kawałek rosyjskiego kodu, nazywa się Yandex Metrica. Yandex Metrica po zainstalowaniu na waszej stronie również, jak Google Analytics będzie wam mówił stronie i w co klikał. I mało tego jeszcze dodatkowo będzie nagrywał sesję, czyli wizytę każdego odwiedzającego. Wy będzie mogli sobie puścić film tak jak w kinie i zobaczyć jak kursor myszy na stronie wędrował prowadzony przez użytkownika. Jeżeli nie ufacie Rosjanom i chcielibyście się oddać w ręce Amerykanów to zapraszam was do wykorzystania takiego rozwiązania jak Ptengine.

Ptengine jest mapą ciepła, która w domyślnym, takim podstawowym scenariuszu nagrywa do pierwszych 1000 wizyt za darmo. Dzięki czemu też będziecie widzieli mapę ciepła. Jeżeli chcecie coś całkowicie darmowego i macie trochę zdolności manualnych, głównie, jeżeli chodzi o kodowanie to poznajcie LabsMedia.

LabsMedia jest darmową mapą ciepła, którą się instaluje na waszym serwerze i ona będzie zbierała kliknięcia na waszej stronie w elementy, które będziecie chcieli trackować. Bardzo częstym pytaniem, z którym też się spotykam, zwłaszcza po konferencjach to jest tak, no dobra gościu, a jak kontrolować moją agencję? I to jest całkiem zasadne pytanie. Ponieważ kontrola polega na tym, że wy wiecie coś, co wykonuje agencja i wy dajecie na to pewnego rodzaju przyzwolenie. I w sumie strony internetowe są jak samochód. W sensie samochód ma nas przetransportować z miejsca A do miejsca B, i tak samo jest z waszą stroną internetową.

Strona internetowa ma przetransportować użytkownika z landing page’a, czyli tej pierwszej strony aż na thank you page’a, czyli na stronę z podziękowaniem za złożenie zamówienia.

I teraz, gdy jedziecie samochodem i nagle zobaczycie tą kontrolkę to znaczy, że coś nie działa, więc doskonale wiecie, że macie zjechać samochodem do najbliższego warsztatu. I tak samo jest w Google Analytics. Tą siłą napędową, tą mocą, którą daję waszej stronie są użytkownicy. Więc powinniśmy użytkowników, a konkretnie to, co robią na naszej stronie śledzić. I między innym poznajcie funkcjonalność, która nazywa się w Google Analytics alerty niestandardowe. Ona jest dostępna w zakładce Administracja.

Po wybraniu Administracja znajdujemy alerty niestandardowe i tam tworzymy sobie alert, który będzie wysyłany wam na maila w momencie, gdy zostanie spełniony któryś z tych warunków. To jest jeden z moich ulubionych alertów. Mówi o tym, że, jeżeli spadnie ruch na stronie o 20% w porównaniu tydzień do tygodnia to ja mam dostać maila. Jest to świetny raport, który powinniście mieć zainstalowany w swoich statystykach, bo, jeżeli macie agencję, która zajmuje się pozycjonowaniem to w większości agencji one raportują w cyklu miesięcznym. 4 tygodnie bylibyście tak naprawdę w plecy.

Więc dobrze by było wiedzieć, co się dzieje na waszej stronie oprócz tego, co robi agencja, dlatego niech system wysyła wam taki raport. Taki growth hack, którego nie lubię to growth hack polega na tym, że możecie przetłumaczyć sobie Google Analytics, czyli zmienić język interface’u Google Analytics z polskiego na angielski i będziecie mieli możliwość otrzymania takiego alertu przez SMS-a, tylko wystarczy podać numer telefonu. Kolejną rzeczą, którą chciałem się z wami podzielić to jak pokochać Google Analytics? I powiem wam szczerze, że ja jestem typem gościa, który kocha swoją pracę. I na tyle kocham swoją pracę, że staram się ją bardzo mocno dogłębnie zrozumieć. I kojarzycie może co wam wyświetlam? Co to jest? Paski. Tak, szare. I uwaga, jest to 10 odcieni szarości, które znajdują się w każdym Google Analytics.

Nic dziwnego, że nie lubimy tego analizować.

Tam jest szaro. Tam jest buro i ponuro, tak samo jak dzisiaj pogoda. Ale prawda jest taka, że nawet, jeżeli wejdziemy sobie do jakiegoś raportu i będziemy chcieli jakąś metrykę przeanalizować to będziemy trzymali kciuki żeby współczynniki odrzuceń były jak najmniejsze, ale Google Analytics jeb. Jeżeli będziemy chcieli tak naprawdę spojrzeć sobie na współczynnik konwersji, żeby był jak największy, żeby można się pochwalić na konferencji, że nam wzrosło to wasz współczynnik konwersji powie jeb. I teraz gdy to wszystko wrzucimy sobie do tej pięknej tabelki, tej szarej tabelki. Musielibyście zobaczyć swoje miny, te głowy nagle się oburzyły. No właśnie, wszystko jest w tabelce. To jest raport, który nazywa się raport dotyczący pozyskiwania, czyli pokazuje, jakie źródła ruchu powodują ruch na waszej stronie.

Przeanalizowanie tego raportu nie jest czymś prostym ze względu na to, że tutaj trzeba porównywać wiele parametrów ze sobą, przede wszystkim on jest strasznie czasochłonny.

Więc poznajcie dodatek, który ułatwi wam pracę w Google Analytics to jest Table Booster. Table Booster jest dodatkiem do jedynej słusznej przeglądarki, jaka istnieje, jest to przegląda Chrome. Po zainstalowaniu tego Table Boostera w Google Analytics każdej kolumny zobaczycie cztery piktogramy. I teraz po kliknięciu w jeden wybrany piktogram, na przykład moim ulubionym piktogramem jest piktogram hit mapy zobaczycie, że dana tabela, dana kolumna automatycznie pokoloruje wam się odpowiednimi barwami. Dzięki czemu nie musicie już analizować wszystkich 10 źródeł ruchu tylko konkretnie, które się przebija na tle pozostałych. Jeżeli będziecie chcieli to zrobić dla jednej kolumny, proszę bardzo. Dla kolejnej. Proszę bardzo, jeszcze jednej? Nie ma za co. Jeszcze jedna? Proszę. I ostatnia. Super. I teraz zobaczcie, analiza tego raportu ile wam zajęła? Niewiele czasu. A wy rozbiliście bank, bo wiecie jaki kanał, jakie źródło ruchu tak naprawdę jest dla was najbardziej wartościowe, i w nie powinniście inwestować.

Ja wiem, przecież można to zrobić w Excelu.

Ale Excel nie jest najlepszym rozwiązaniem w tym konkretnym przypadku. Wiecie dlaczego?

Bo wygenerowanie tego raportu w Excelu zajmuje wam około 12 kliknięć. Jak ja to robiłem to wyszło mi to około 30 sekund.

Jeżeli miałbym generować takich raportów 8 w miesiącu zajęłoby mi to 4 minuty, z kolei z perspektywy roku byłbym w plecy 48 minut. Ja jestem z Poznania, staram się wszystko minimalizować, więc poprosiłem żonę o to żeby zrobiła dokładnie to samo ćwiczenie co ja, tylko zasymulowałem jej warunki bardziej bojowe, czyli pracowe, poprosiłem żeby uruchomiła Google Analytics i żeby w drugiej zakładce uruchomiła Facebooka.

Równocześnie poprosiłem 5 naszych znajomych żeby do niej równolegle zagadali.

Moja żona osiągnęła ten raport za pomocą 12 kliknięć, zajęło już jej to 5 minut, więc, jeżeli moja kochana żona miałaby robić takich 8 raportów miesięcznie zajmowałaby to już jej 40 minut. 40 minut razy 12 podzielone przez 60 daje wam tak naprawdę 8 godzin do przodu. I to jest 8 godzin pracy, czyli jeden dzień, gdzie nie liczę przerwy na siku i jedzenie. Więc tak naprawdę to jest półtora dnia do przodu.

Dlatego analizowanie danych w Google Analytics powinno się odbywać głównie w Google Analytics, a nie poza nim. Rzeczą, z którą również chciałem się z wami podzielić jest analizowanie rzeczy, które są ważne. Google Analytics jest potężne, zbiera 370 metryk, jedne dla nas są istotne, drugie nie. Ale prawda jest taka, że nie zawsze wszystkie metryki, które tam są będą dla nas istotne.

Dlatego przedstawiam wam mój biznes Doładujtelefon.pl, gdzie sprzedaję doładowania telefonów na kartę. I to jest biznes, którym chciałem się zabezpieczyć, nie chciałem kupować, stockować się towarem, nie chciałem zatrudniać ludzi do pakowania, nie chciałem być w kontakcie z kurierami, chciałem mieć bezpieczny biznes. I dostałem bezpieczny biznes. On całkowicie nie polega na tym, że ja się w niego mocno angażuję. Dlatego zarobek z tego biznesu, no też nie jest wielki. Mam całe dwa każdego doładowania. I powiem wam szczerze, że mam zainstalowany tutaj Google Analytics, wiem dokładnie ile ta strona wykonuje przychodu, ale za cholerę ja nigdy nie wiem ile zarobiłem w tym serwisie. Aż do momentu, gdy w Google pojawiła się funkcjonalność, która się nazywa Obliczone Dane. Obliczone Dane polegają na tym, że ja stosując pewne formuły matematyczne dodawanie, odejmowanie, dzielenie i mnożenie jestem w stanie pokombinować ze sobą niektóre metryki i na przykład poznać, jaki jest zysk z mojej strony internetowej.

I jeżeli nie chcecie dzielić się z Googlem informacją, jaki jest wasz zysk możecie tworzyć własne metryki.

Świetną metryką na przykład jest metryka mówiąca o tym, jak wartościowy dla was jest każdy użytkownik na waszej stronie.

Niektóre źródła ruchu będą przyciągały lepszych ludzi, a niektóre będą przyciągały gorszych ludzi. Wszystko to możecie obliczyć za pomocą tej funkcjonalności. Wtedy dodatkowo w raportach pojawią się wam kolumny takie jak zysk. Ale idąc dalej już do samego końca brnąć chciałem też wam powiedzieć o słowach kluczowych, zwłaszcza z wykorzystaniem Google Analytics. Wiecie, że Google Analytics głównie pokazuje jedno słowo kluczowe, które nazywa się not provided, tak?

No niestety 95% ruchu, które pochodzi z wyników organicznych jest agregowane do tego cholernego not provided. Wszystko to za sprawą, że wyszukiwarki zabezpieczają https. I mam wrażenie na wszystkich konferencjach, wszystkich wydarzeniach branżowych na ten temat zostało powiedziane wszystko. Gdybym ja osobiście miał to jakoś spuentować prawdopodobnie bym powiedział, no, ale to, co wiem o Google Analytics to wiem tylko i wyłącznie tyle, że Google działa według określonych reguł. Standardową regułą jest to, że Google rozpoznaje tylko i wyłącznie 40 największych wyszukiwarek na całym świecie.

Rozpoznaje oczywiście siebie, rozpoznaje kogoś takiego jak Yahoo, rozpoznaje również Yandeks, rozpoznaje również Binga. Całą resztę jak rozpoznaje to przypisuje ich do odesłań, czyli do stron, które są referalami. Refelale to są strony, gdzie myślimy, że o ktoś umieścił link na tej stronie, co nie jest do końca prawdą, bo taka biedna wyszukiwarka Onetu jest traktowana, jako odesłanie. Ta wyszukiwarka to wyszukiwarka. Mało tego ta wyszukiwarka jest wspierana silnikiem wyszukiwania firmy Google. Więc w wyszukiwarce używają dokładnie takich samych słów kluczowych jak w Google, tylko my tych słów kluczowych nie widzimy.

Dlatego ja bym chciał żebyście wylądowali w swoim Google Analytics w zakładce Administracja w Informacji o śledzeniu wybierali Bezpłatne źródła wyszukiwań i tam podali wszystkie strony, które są w waszych raportach odesłań wyszukiwarkami. Na przykład taki szukaj.onet.pl. I najważniejsze jest to, że dodanie jednej wyszukiwarki niczego wam nie zmieni. No, bo to jest tylko i wyłącznie jedna wyszukiwarka. Wy potrzebujecie ich podać pierdyliard, naprawdę bardzo dużo i ja, który stworzył dla was specjalnie plik, gdzie znajdziecie 430 takich wyszukiwarek, które w skali całego kwartału powiedzą wam dokładnie, jakie słowa kluczowe zostały sprowadzone na waszą stronę. Dzięki czemu zobaczycie, które słowa kluczowe są dla was najbardziej wartościowe, bo wreszcie zobaczycie, że do słów kluczowych jest przypisana konwersja, na którą liczycie. Nie ma za co.

Pobierając ten plik pamiętajcie tylko i wyłącznie o jednej osobie, o gościu, który tworzył tą listę, zwłaszcza w momencie, gdy będziecie oceniać tą prezentację. Dzięki wielkie.

Ilustracja

 

Zobacz też prezentację na SlideShare

slideshare SprawnyMarketing

Maciej Lewiński wystąpi również na III edycji konferencji I ♥ Marketing 1-2.03 w Warszawie, a także poprowadzi szkolenie z Google Analytics. Zapraszamy na nasze wydarzenia:

unnamed


 Share sprawnymarketing

Powyższy tekst zawiera prywatne poglądy Autora. Niekoniecznie muszą odzwierciedlać one poglądy Redakcji.

Maciej Lewiński

Certyfikowany Trener Google. Ekspert w dziedzinie analityki internetowej. Dzieli się swoją wiedzą podczas szkoleń Google Analytics. Specjalizuje się w marketingu internetowym, zwłaszcza w marketingu w wyszukiwarkach, prowadząc skuteczne kampanie Google AdWords z wykorzystaniem Google Analytics. Google+


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • Łukasz

      Drogi Maćku,
      Chyba zapomniałeś wrzucić odnośnika do pliku ze zbiorem wyszukiwarek :)

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *