Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

ekran-to-tylko-testy-530x312

Google Plus dostępny bez zaproszeń. Na razie dla wybranych

Uruchomiony w zeszły wtorek serwis społecznościowy Google+ wzbudził olbrzymie zainteresowanie internautów. Serwis wygląda bardzo obiecująco, ale ten „plusowy szał” to częściowo także zasługa wytwarzanego sztucznie przez Google’a „niedoboru” – do tej pory dostęp do serwisu był tylko na zaproszenie. Trudnodostępne zaproszenie, dodajmy. Tydzień od startu serwisu to jednak już dosyć trzymania ludzi w niepewności i pewnie dlatego Google zaczyna wpuszczać nowych użytkowników także bez zaproszeń.

O szale na punkcie Google+ przekonaliśmy się w redakcji Sprawnego osobiście. Kiedy w piątek zaczęliśmy rozdawać zaproszenia do tego serwisu, początkowo wszystko szło bezproblemowo – zgłosiło się do nas blisko 50 czytelników i wszyscy otrzymali działające zaproszenie. Problemy pojawiły się w weekend, kiedy Google wyłączył funkcję zapraszania/załatał buga (do tej pory nie ma jasności, jaka była pierwotna intencja firmy). Przez weekend zgłosiło się do na przeszło 300 (!) internautów, których musieliśmy odesłać z kwitkiem.

Wygląda na to, że olbrzymi popyt na Google+ zaczyna być w końcu równoważony podażą. Nieliczni użytkownicy, którzy dotąd odbijali się od tego ekranu…:

ekran to tylko testy

…w kolejnych próbach uzyskali dostęp do serwisu

rejestracja w Google Plus

…i to bez żadnych zaproszeń. Z pojawiających się relacji wynika, że niektórzy użytkownicy dostawali odmowę dostępu nawet kilka razy, ale w końcu system pozwalał im się zarejestrować. Nie ma więc powodów do załamywania rąk przy pierwszej nieudanej próbie.

Czym Google+ różni się od Facebooka?

Oba serwisy zaspokajają podobne potrzeby: bycia w kontakcie ze znajomymi, dzielenia się swoimi sprawami i znaleziskami, obniżania kosztu dotarcia do skrojonej pod nas informacji i rozrywki poprzez podpięcie się pod rekomendacje znajomych. Centralnym punktem obu serwisów jest ściana/strumień, a więc aktualizowana w czasie rzeczywistym lista aktywności znajomych i naszych własnych.

Google+ nie jest jednak kopią Facebooka – 3 najważniejsze różnice:

  • Kontrola nad listą adresatów twoich aktualizacji. W Facebooku każda aktualizacja trafia domyślnie do wszystkich twoich znajomych. Chociaż w toku rozwoju Facebooka dodawano kolejne opcje pozwalające lepiej kontrolować adresatów przekazu, to jednak logika „wszystko do wszystkich” wciąż dominuje nie tylko w interfejsie serwisu, ale także w przyzwyczajeniach użytkowników. Tymczasem logika Google+ jest od zarania serwisu oparta o „Kręgi”, a więc grupy znajomych. W ten sposób, podobnie jak robisz to w świecie onffline, możesz z łatwością kreować się nieco innym wobec rodziców, nieco innym wobec znajomych, a nieco innym wobec szefów.
  • Zawieranie znajomości. W Facebooku znajomości między dwójką ludzi są zawsze symetryczne i wzajemne. Tymczasem w Google+ nie prosisz znajomego o zaakceptowanie znajomości, tylko dajesz mu dostęp do swoich aktualizacji (przypisując go do któregoś z kręgów, np. „znajomi”, „rodzina”, „praca”, czym jednocześnie określasz rodzaj informacji, do których chcesz go dopuścić). Więzy między wami są do tego momentu jednostronne, bo ty nie masz jeszcze dostępu do aktualizacji znajomego; aby go uzyskać, musisz poczekać na dodanie cię do któregoś kręgu. Podobnie jak na Facebooku można także tworzyć aktualizacje z publicznym dostępem; będą one widoczne nawet dla osób spoza naszych kręgów.
  • Dodatki. Google+ zawiera kilka ciekawych narzędzi, których nie ma Facebook. Pierwsze to Spotkania, multiwideoczat, umożliwiający wideorozmowę do 10 osób. Gdy jeden z uczestników zaczyna mówić, obraz z jego kamery automatycznie pokazuje się pozostałym uczestnikom. Ponadto, każdy z uczestników może „puścić” pozostałym wybrane przez siebie nagranie wideo. Drugi to Huddle, multiczat tekstowy dla urządzeń mobilnych. Ma być takim „lepszym” SMS-em, umożliwiającym grupowe rozmowy (np. uzgodnienie terminu spotkania z grupą znajomych) i wyjątkowo proste ładowanie zdjęć z komórki za pośrednictwem kolejnej nowej usługi – Instant Upload (wygodne ładowanie zdjęć wykonanych urządzeniem z Androidem do scentralizowanego, prywatnego albumu w chmurze). Trzeci to Iskry (Sparks), narzędzie agregujące ciekawostki z wybranej przez nas dziedziny i w ten sposób ułatwiające „wpuszczanie” do sieci społecznej nowych, ciekawych znalezisk, dobrych artykułów itd.

Głębsze spojrzenie na Google+ znajdziesz w naszym niedawnym, przekrojowym tekście Nowa społeczność Google+. To nie jest Facebook-killer.

[Aktualizacja 29.09.2011] Google+ dostępny bez zaproszeń i z wyszukiwarką postów

Po trzech miesiącach funkcjonowania w zamkniętej becie, Google+ jest wreszcie dostępny publicznie, bez konieczności posiadania zaproszenia. Otwarciu społeczności dla szerokiej publiczności towarzyszy wdrożenie kilku ciekawych funkcji, w tym wewnętrznej wyszukiwarki postów, której mocno brakuje na Facebooku. Co zmieniło się w Google+ i jak działa wyszukiwarka?

Google+ szeroko otwarty

Pierwsza zmiana zaszła już w przedsionku Google+, czyli na głównej stronie wyszukiwarki Google (jak widać na zrzucie powyżej). Zmiana jest z pewnością tymczasowa, ale za to bardzo spektakularna. Choć ekspansja przeglądarkowych toolbarów Google’a sprawia, że coraz mniej ludzi używa głównej strony wyszukiwarki, ale kto tam jednak zajrzy, nie będzie mógł przeoczyć grubej, niebieskiej strzałki malującej się po załadowaniu strony.

Najważniejsza ze zmian to zniesienie zaproszeń do serwisu; teraz założenie konta w Google+ to tylko zalogowanie się do swojego konta Google i wprowadzenie informacji o sobie, lub nawet tylko zalogowanie się (o ile wcześniej korzystaliśmy z Google Profiles). Teraz zaczyna się dla Plusa prawdziwa próba skuteczności w pozyskiwaniu użytkowników. Do tej pory trudno było przeprowadzać jego porównania z Facebookiem, w końcu Google sam ograniczał podaż kont w Plusie.

Jakie są perspektywy „umasowienia” Google+? Wydaje się, że Google wreszcie poprawnie odrabia lekcje – Plus trzyma równowagę między odtwórczością (żeby użytkownicy wiedzieli, jak go używać) i innowacyjnością (żeby widzieli korzyści z przesiadki). Problemy są jednak gdzie indziej. Pierwszy to standardowy problem każdej nowej społeczności, czyli przekroczenie masy krytycznej użytkowników, których siła inercji trzyma w, choćby niezbyt lubianych, dawniej zbudowanych społecznościach (czytaj: na Facebooku).

Drugi problem jest już charakterystyczny dla Google+, a polega na specyfice i zamkniętości „społecznego kapitału założycielskiego” serwisu, czyli grupy używających go ludzi. Jeśli Facebook startował od naturalnie zróżnicowanej w zainteresowania grupy, jaką byli studenci Harvardu, tak Google+ stał się od początku gettem geeków i branży nowomediowej. Plus jest świetnym miejscem, żeby pogadać o problemach polskich startupów internetowych, wyraźnie gorszym do rozmów o tzw. majtkach Dody. Możemy to różnie oceniać, ale obiektywnie to majtki przyciągają uwagę i dochód, a nie problemy polskich startupów. Trudno powiedzieć, czy otwarcie Plusa dla szerokiej publiczności wystarczy, by ta szeroka publiczność się doń wlała.

Hangouts dla publiczności, Hangouts API, mobilne Hangouts

Jakie nowe funkcje zostały uruchomione? Zanim przejdziemy do wewnętrznej wyszukiwarki, krótko o pozostałych zmianach. Najciekawsze to smartfonowa wersja wideoczatu Hangouts (dostępna na razie wyłącznie na Androida 2.3+, wkrótce także dla iOS, ograniczona tymczasowo do przyjmowania połączeń, bez możliwości ich inicjowania) i Hangouts On Air, a więc rozmów między (tak jak dotąd) 9 osobami, przy (nowość) nieograniczonej publiczności z możliwością nagrywania całości. Pojawiają się zatem szerokie możliwości w zakresie przeprowadzania wywiadów, debat, paneli czy szkoleń. Udostępniono także Hangouts API, umożliwiając zewnętrznym deweloperom nadbudowywanie nad usługą własnych aplikacji.

Jednocześnie schowana została funkcja Sparks, która miała przyspieszać „zasysanie” do Plusa ciekawych znalezisk i w ten sposób intensyfikować ich „krążenie” po sieci społecznej. Funkcja została schowana, bo nie całkiem wyłączona.

Wyszukiwarka

W miejsce Sparks pojawiła się za to wyszukiwarka. Jej pole zapytań jest dobrze wyeksponowane u góry interfejsu Plusa:

2 search box w google plus

(Umiejscowiony tam search box służył dotąd wyłącznie szukaniu ludzi).

Wyszukiwarka szuka w trzech bazach: można nią znaleźć użytkowników Google+ (tak jak dotąd), ale także dowolny post zawierający szukane słowo i wyniki usługi Sparks.

3 SERPy

Nadal zatem najważniejsze w wyszukiwarce są osoby – są wyeksponowane u góry wyników (w domyślnym widoku „wszystko”). Tymczasem zwykłe posty umieszczone są poniżej i wymieszane z nielicznymi sparksami. Istnieje możliwość zawężenia wyników tylko do osób lub tylko do postów lub tylko do sparksów. SERP-y są w pełni „społecznie” funkcjonalne, tzn. możemy komentować posty lub plusjedynkować je bezpośrednio z wyników.

Możliwe jest także sortowanie wyników wg kryteriów „najnowsze” lub „najlepsze”, przy czym treść jest tym „lepsza”, im bliżej nas w sieci społecznej znajduje się jej autor (choć z pewnością nie jest to jedyne kryterium). Przeszukiwane są wszystkie posty oznaczone jako publiczne, a także – prawdopodobnie – udostępnione nam posty znajomych. Z kolei w „najnowszych” pojawiają się posty nawet sprzed kilku minut, szybkość indeksacji jest więc wystarczająca, by traktować Plusa jako źródło newsów „real-time”. Ciekawe, swoją drogą, kiedy Google przywróci obecną do niedawna wertykalną wyszukiwarkę czasu rzeczywistego, która szukała m.in. w tweetach, a po wygaśnięciu umowy z Twitterem została tymczasowo zamknięta. Teraz Google na powrót miałby czym ją zasilać.

Wyszukiwarka ludzi, poza nazwiskami, zwraca także zdjęcia poszczególnych osób, początek ich notek biograficznych, informacje o obecności/nieobecności osoby w naszych kręgach i ew. „ptaszka” oznaczającego bycie osobą zweryfikowaną (ważne w przypadku osób publicznych, za którymi ciągnie się często kohorta podszywaczy).

4 wyszukiwarka osob

Co ciekawsze, ludzi można szukać nie tylko po nazwiskach, ale także po zainteresowaniach. Dzięki takim funkcjom można wyobrazić sobie strategie poznawania nowych dziedzin wiedzy, polegające nie tylko na doborze odpowiednich książek czy kanałów RSS, ale także na „podpinaniu” się pod wypowiedzi ekspertów w sieciach społecznych:

5 ludzie po tematach

Choć, funkcja Sparks została schowana, zbliżone do niej funkcjonalności pozostały w serwisie. Przede wszystkim istnieje możliwość „zapisania wyszukiwania”. Zapisane wyszukiwania będą dostępne pod ręką pod listą kręgów, dając się szybko wywołać i wyświetlając najświeższe relewantne wyniki:

6 zapisane zapytania

Wyszukiwarka społecznościowa a Facebook

O jakości pomysłów Google, wykorzystywanych w usłudze Google+ dobrze świadczy fakt, że wiele z nich podchwytuje ostatnio i wdraża u siebie największy konkurent Plusa, czyli Facebook (że wspomnę tylko inspirowane google’owymi kręgami funkcje umożliwiające ściślejszą kontrolę nad adresowaniem poszczególnych aktualizacji, czy też wideoczat). Facebook nie rozwiązał jednak dotąd problemu utraty dostępu do treści, które – wypadając wraz z upływem (krótkiego) czasu poza ścianę autora – faktycznie giną. Przestają w ten sposób brać udział w „procesie społecznościowym”, przestają napędzać komentarze i odpowiedzi, przestają dawać wyświetlić obok siebie kontekstowe reklamy, czy po prostu wzbogacać user experience. Ten problem, już na początku funkcjonowania, rozwiązał Google+, i Facebookowi (z braku stosownych technologii) nie będzie go łatwo nadrobić. Zobaczymy zresztą, co Facebook ogłosi na zaczynającej się niedługo konferencji f8.

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • aga-aa

    no ja się zgłosiłam i nawet wspomnianego kwitka nie dostałam…czy to nie było po to by zdobyć tzw lubisiów????

  • Jordz

    Bo to był własnie sprawny marketing, nikt zaproszeń nie dostał :) Zawsze możecie kliknąć „nie lubie”

  • I w ten sposób SprawnyMarketing uzyskał piękną listę, dostępną dla wszystkich, z nazwiskami i adresami e-mail widocznymi jak na dłoni… Teraz każdy użytkownik FB zrobi z tą listą to, co uważa za stosowne… Może wypadałoby na przykład przysłać choćby maila z taką informacją do tych, którzy kliknęli, ale nie otrzymali dostępu?

  • tosiek

    No niestety zaproszenia zupełnie nie działają, wszystkie znane możliwości rejestracji za pomocą bugów też nie działają. Pozostaje jeszcze łut szczęścia przy odświeżaniu strony Google+ bo losowo wyświetla się formularz rejestracji, można to osbie ułatwić wtyczkami: http://tosiek.pl/google-plus-zaproszenia/ które będą za nas monitorować zawartość strony i ją odświeżać.

  • Ciekawa inicjatywa Google. Zastanawia mnie czy to się przyjmie wśród internautów. Póki co rejestracja nie ma ochoty zadziałać; poczekamy, zobaczymy.

  • Jest na prawdę bardzo dużo do odkrycia na serwisie. Ciekawe czy rozpędzone gogle przejadą fejsbuka … jest dużo scenariuszy. Zapraszam na mojego bloga ;)

  • gabinet kosmetyczny

    Bardzo atrakcyjny wpis, zalecam wszystkim Medycynaestetyczna

  • odmładzanie twarzy

    Piekielnie wartościowy tekst, zalecam ludziom Co To Jest Medycyna Estetyczna Gliwice

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *