Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

EricSchmidt2

Google Me już jesienią! Po co Google’owi społeczności?

Od kiedy Facebook zaczął trząść światowym internetem, branża internetowa co chwila spogląda na dotychczasowego hegemona – Google, spodziewając się zdecydowanej reakcji. Prawdziwa reakcja długo nie nadchodziła, a kiedy Google wykonał w końcu pół oczekiwanego kroku (Google Buzz), potknął się od razu. W czerwcu pojawiły się plotki o oddelegowaniu w Google zespołu najlepszych ludzi do budowy serwisu społecznościowego, Google Me. Wczoraj Eric Schmidt ujawnił na konferencji Zeitgeist, że nie będzie to do końca serwis społecznościowy. To co to będzie?


Nie żaden zwarty kawałek interfejsu, a raczej obudowywanie istniejących produktów (przede wszystkim wyszukiwarki) nowymi, społecznościowymi funkcjami. Część z tych funkcji Google zamierza pozyskiwać z zewnątrz, przejmując kolejne małe, technologicznie zaawansowane firemki (tylko w tym roku przejął ich już co najmniej 18!). Google Me (o ile nazwa ta jest jeszcze aktualna, i o ile nowe funkcje w ogóle zasługiwać będą na jeden szyld) wystartować ma jeszcze tej jesieni.

Dlaczego Google w ogóle interesuje się społecznościami? Zaproszenie użytkowników na swój teren, by prowadzili w nim swoje on-line’owe życie towarzyskie to świetne narzędzie mogące służyć m.in do:

  • „wyciągania” od użytkowników treści (wpisów, statusów, zdjęć), przy których (przy zerowym jednostkowym koszcie wytworzenia) można serwować kontekstowe reklamy,
  • wyciągać wnioski o charakterze i upodobaniach autora treści, by móc zaserwować mu reklamy odpowiadające na jego potrzeby, a nawet umiejętnie wzbudzające nowe potrzeby,
  • obserwować „fruwające” po sieci społecznej polecane sobie wzajemnie treści: witryny, filmy. Jakość treści jest dzięki temu oceniana bezpośrednio przez tłumy żywych internautów, zamiast – jak do tej pory – pośrednio poprzez prowadzące do nich linki. To mogłoby zrewolucjonizować algorytm PageRank,
  • waga ocen wydanych przez innych internautów mogłaby być tym większa, im bliżej siebie w sieci społecznej znajdują się oceniający i szukający.

Jak Google zamierza zrealizować te cele nie budując własnego serwisu społecznościowego, a tylko nadbudowując obecne warstwą funkcji społecznościowych? Tego na razie nie wiemy, ale ważną rolę grać tutaj mają dane wyciągane z innych serwisów społecznościowych, w tym przede wszystkim z Facebooka (!). Podczas wspomnianej już konferencji Zeitgeist (USA), Schmidt wyraził nadzieję, że Google uzyska dostęp chociaż do listy znajomych każdego użytkownika tego serwisu, dzięki czemu użytkownicy mogliby łatwo przenieść swoją istniejącą sieć społeczną do Google. Czy Google ma już odpowiednie porozumienie z Facebookiem? Chyba nie: „Najlepszą rzeczą, jaką Facebook może zrobić to otworzyć dostęp do danych”, mówi Schmidt i dodaje „Jeśli odmówią, pozostają wciąż inne sposoby na pozyskanie tych danych„, ale pytany przez dziennikarzy o szczegóły, wykręca się od odpowiedzi.

Na podstawie dość enigmatycznych wypowiedzi Schmidta można wnioskować, że celem nowego produktu (o ile można go tak nazwać) jest zachęcenie użytkowników do agregowania w nim swoich aktywności z zewnętrznych serwisów, takich jak Twitter czy Flickr. Google nie porywałby się zatem na nakłanianie użytkowników do drastycznej zmiany przyzwyczajeń: „przestańcie przynosić swoje treści tamtym, zacznijcie przynosić je nam”, zamiast tego proponowałby „przynajmniej pokażcie nam, co przynosicie innym”. Podobna myśl legła chyba u podstaw istniejącego już od dawna, ale mało znanego Google Profiles, za pomocą którego Google chciał wyciągnąć od użytkowników wiedzę o ich aktywności np. na Twitterze i na podstawie zaimportowanej stamtąd sieci społecznej eksponować w wynikach wyszukiwania wyniki powiązane z jej członkami, tzw. social circle (pisaliśmy o tym w tekście o zmianach w wewnętrznej wyszukiwarce Facebooka).

Czym Google miałby zachęcać użytkowników do agregowania u Google swoich aktywności? Ważnym czynnikiem ma być, wg Schmidta, obietnica lepszych wyników wyszukiwania. Można na tej podstawie wnioskować, że zmiany pod szyldem „Google Me” będą dotyczyć też wyników wyszukiwania, tj. mocniejszego ich personalizowania, mocniejszego zasilania treściami rekomendowanymi/wyprodukowanymi przez ludzi z naszej sieci społecznej.

Wiemy też, że ważnym elementem Google Me mają być gry społecznościowe (stąd zapewne wzmożone ostatnio zakupy Google’a w tym zakresie), nie wiadomo jednak nic o jakimś wspólnym interfejsie, który łączyłby wszystkie społecznościowe funkcje w jakąś całość.

Ciekawe tylko, czy szyków Google Me nie pokrzyżuje rozpętywana ostatnio nagonka pod hasłem „Google wie o nas wszystko! Nie wiadomo co robi z tymi danymi!”.

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Sebastian Jakubiec

    najbardziej rozbawił mnie fragment o prośbie o udostępnienie danych z FB. To by było życiowe samobójstwo, dać kawał ładnych danych konkurentowi, który buduje nam konkurencje.

    • Maciej_Janas

      Sądzę, że Eric Schmidt nie byłby CEO firmy wartej grubo ponad 100 mld $ gdyby nie zdawał sobie z tego sprawy. Sądzę, że Eric Schmidt jest CEO firmy wartej grubo ponad 100 mld $ (między innymi) dlatego, że potrafi stosować takie zagrywki.

      Swoją drogą Facebook udostępnia takie dane na zewnątrz w ramach OpenGraph (oczywiście nie potencjalnym konkurentom, ale serwisom takim jak np. Pandora). Ciekawe jak (i czy na pewno) odmówią Google'owi.

  • Paweł Jakimowski

    Facebook serwuje wszystkim swoje API. Google tez może z niego skorzystać. Wyświetli najpierw część rzeczy które są ogólnie dostępne i poprosi użytkownika o pełne połączenie, większość się zgodzi i już mają pełne dane.

  • Szkolenia.eventis.pl

    Facebook właśnie udostępnił dane użytkowników dla podmiotów zewnętrznych, w tym dla Googla:) Oczywiście nie bezpośrednio, ale za pośrednictwem samych użytkowników, którzy zyskali funkcję, która pozwala wyeksportować wszystkie swoje aktywności na FB do pliku ZIP.
    Później wszystkie te aktywności, wraz z listą znajomych, którzy w nich uczestniczyli można wykorzystać gdzie indziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *