Napisz do nas

Zapraszamy na 23 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

19 Szkoleń i I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

ooops

Wszystkie klęski Google, czyli jest co świętować

„Świętujemy nasze klęski”, odpowiedział w trakcie niedawnej konferencji Techonomy prezes Google Eric Schmidt na zdziwienie towarzyszące zamknięciu Google Wave. Jeśli mówimy o klęskach, Google ma do świętowania więcej powodów, niż możesz przypuszczać.

Niektórzy sądzą, że wszystko, czego Google się dotknie, zamienia się w złoto. Niedawne zamknięcie projektu Google Wave po raz kolejny przypomina, że Google to nie król Midas. Poniżej przegląd produktów Google, którym nie udało się przebić.

Przy każdym zamykanym produkcie, przypominam fragment komunikatu prasowego, którym Google informował o zamknięciu. Wbrew pozorom nie robię tego ze złośliwości. Chcę po prostu zilustrować różnicę między wspomnianą wyżej deklaracją Schmidta i komunikatami, które jego firma faktycznie wysyła w świat.

Zgadzam się. Google nie boi się ryzyka i wlicza klęski w biznesplan. Być może da się tę postawę nazwać „świętowaniem porażek”, jednak komunikaty prasowe firmy wydawane przy okazji zamykania projektów rzadko brzmią jak „świętowanie”. Nie dokumentują zwykle nauczki, jaką firma wyniosła z porażki. Raczej zbywają temat możliwie zdawkowo.

A teraz o kolejnych nieudanych projektach Google, posortowanych według daty zamknięcia:

Google Wave (maj 2009 – sierpień 2010)

Wave był prawdopodobnie jednym z najgłośniej zapowiadanych projektów Google; i tym większy rozgłos towarzyszy teraz jego zamknięciu. Projekt wystartował podczas zeszłorocznej (2009) konferencji Google I/O (tutaj znajdziesz relację z tego wydarzenia).

Zamiast zrewolucjonizować – jak zapowiadał Google – internetową komunikację między ludźmi, stać się krokiem naprzód w stosunku do e-maila i komunikatorów, Google Wave prowokował głównie drapanie się po głowie: „jak tego użyć i do czego”. Zamknięcie projektu firma ogłosiła 4 sierpnia.

W ramach „świętowania”, Google napisał:

Jednak pomimo pewnych sukcesów, a także licznych fanów, Wave nie przyjął się tak, jak sobie zaplanowaliśmy. Nie planujemy rozwijania Wave jako samodzielnego produktu, ale serwis będzie dostępny przynajmniej do końca roku, a użyte w nim technologie wykorzystamy w innych projektach.

Wave wiele nas nauczył, jesteśmy też bardzo dumni z zespołu, który w wielu obszarach pchnął technologie informatyczne mocno do przodu. Nie możemy się doczekać rzeczy, które dopiero zostaną przez nich wymyślone w ramach naszych nieustannych dążeń do tworzenia innowacji.

Google SearchWiki (listopad 2009 – marzec 2010)

SearchWiki pozwalał każdemu internaucie ręcznie kształtować listę wyników wyszukiwania. Mogłeś usunąć wyniki, które uznałeś za zbędne, a inne wyciągnąć na szczyt listy.

Uruchomiona w listopadzie 2009 funkcja spotkała się z krytycznym przyjęciem. Zarzucano jej, że zaśmieca wyniki wyszukiwania. W marcu 2010 Google wycofał się z SearchWiki.

Jakim komunikatem świętował wtedy Google?

Funkcja SearchWiki zostanie zastąpiona gwiazdkami. W toku testów ustaliliśmy, że ludzie polubili możliwość oznaczania wybranych stron, by korzystać z nich w przyszłości, ale nie polubili zmieniania kolejności wyników organicznych.

Google Audio Ads (styczeń 2006 – luty 2009)

W styczniu 2006 Google kupił dMarc Broadcasting, radiową platformę reklamową. Zapłacił 102 miliony USD (płatne gotówką) za firmę wraz z jej przyszłymi przychodami, szacowanymi nawet na 1,1 mld USD.

Google zapewniał, że przeniesie do radia model mierzalnych, rozliczanych za efekt reklam, na wzór reklam w wyszukiwarkach. Powstały w ten sposób produkt Google Audio Ads został rzeczywiście wdrożony. Trzy lata później Google zdecydował się jednak wyjść z reklamy radiowej. Okazało się, że firma nie potrafi mierzyć efektywności reklam radiowych tak dobrze, jak planowała.

Były też inne przyczyny, przede wszystkim firma nie umiała ułożyć sobie poprawnej współpracy ze stacjami radiowymi. Dobry tekst na ten temat można znaleźć na Wall Street Journal (Radio Tunes Out Google in Rare Miss for Web Titan), jest też relacja Search Engine Landu. New York Times donosił z kolei o tym, że wkrótce po przejęciu dMarc’a przez Google, z firmy odeszli jej założyciele (Google Encounters Hurdles in Selling Radio Advertising).

Jak Google świętował zamknięcie Audio Ads?

W Google nie boimy się projektów wysokiego ryzyka i wysokiej trudności. Gramy o wysoką stawkę nie tylko dlatego, że jest to korzystne dla naszych użytkowników i partnerów, ale także dlatego, że jest to – w długim dystansie – opłacalne dla nas. W 2006 roku uruchomiliśmy usługi Google Audio Ads i Google Radio Automation, tworząc tym samym nowy model biznesowy dla reklamy radiowej, więcej relewantnej reklamy dla słuchaczy i wygodniejszą platformę sprzedaży i zakupu reklam radiowych. Chociaż poświęciliśmy tym celom wiele zasobów, projekt nie zyskał zainteresowania na poziomie, którego oczekiwaliśmy.

Podjęliśmy więc decyzję o wyjściu z tradycyjnego radia i skoncentrowaniu wysiłków na streamingu audio w internecie.

Zdajemy sobie sprawę, że ryzykowne przedsięwzięcia nie zawsze odnoszą sukces. Podjęcie decyzji o zamknięciu projektu nigdy nie jest łatwe; wciąż jednak koncentrujemy się na produktach reklamowych, zapewniających mierzalność reklamodawcom i relewantne reklamy – użytkownikom, słuchaczom i widzom.

Google Video (styczeń 2005 – styczeń 2009)

„Zaraz, zaraz, przecież Google Video wciąż działa.” Działa Google Videos – zwróć uwagę na liczbę mnogą – czyli serwis, który wyewoluował z Google Video. Być może pamiętasz, że zanim Google kupił w 2006 roku YouTube, próbował stworzyć własny serwis do dzielenia się nagraniami wideo. Serwis ten nazywał się Google Video, a wystartował w styczniu 2005.

Początkowo, Google Video nie zawierał wcale nagrań wideo (i tym bardziej nie oferował współdzielenia ich). Zamiast gromadzenia nagrań, serwis nagrywał audycje telewizyjne i robił ich możliwe do przeszukania transkrypcje tekstowe. To była świetna funkcjonalność, ale najwyraźniej nie spodobała się nadawcom telewizyjnym. W połowie 2005 roku Google umożliwił więc wrzucanie filmów i dzielenie się nimi. Jak YouTube. W styczniu 2006 po cichu wyłączona została funkcja przeszukiwania programów telewizyjnych.

Pomimo tych kroków, Google poddał w końcu walkę o rynek współdzielenia wideo. Zrobił to kupując YouTube (zapłacił wartymi ok. 1,65 mld USD akcjami). Tym zakupem firma przyznała, że nie jest w stanie zbudować samodzielnie tego, co osiągnął YouTube.

Ale klęska Google Video nie była jeszcze wówczas przypieczętowana. W 2006 wzbogacono Google Video o funkcję internetowego sklepu i wypożyczalni wideo. Usługa ta została w sierpniu 2007 nagle zamknięta, a klientom zaoferowano 5$ doładowanie w Google Checkout. Wielu użytkowników wyraziło swoje niezadowolenie, więc firma szybko zdecydowała by zaproponować klientom pełną refundację.

W 2007 Google Video zaczęło przekształcać się w Google Videos, meta-wyszukiwarkę, szukającą nagrań wideo w zasobach Google Video, YouTube i całego internetu. Projekt miał najpierw wystartować na początku 2007 roku, ostatecznie serwis wystartował później, jako część „universal search”, wciąż jeszcze pod starą nazwą Google Video.

Nie jestem do końca pewien kiedy dokładnie pojawiła się nazwa „Google Videos”. Google Video wciąż istnieje i hostuje pliki, które wrzucano tam do stycznia 2009, kiedy to możliwość ładowania plików została wyłączona (zobacz Google Ends Google Video Uploads, Shutters Notebook, Catalog Search, Dodgeball & Jaiku) – i to był ostatni gwóźdź do trumny Google Video.

Co Google napisał o zamknięciu Google Video? Informacja prasowa powiadamiająca o zakupie YouTube za 1,65 mld USD nie jest dobrym miejscem na świętowanie klęski, która ten wydatek wymusiła. Nie było w niej ani słówka o Google Video. Kiedy natomiast zamykano możliwość ładowania nowych filmów, informacja prasowa głosiła:

W Google lubimy uruchamiać projekty wcześnie, często i w kolejnych iteracjach. Czasem powoduje to konieczność podejmowania trudnych decyzji o zamknięciu projektu. Podejmujemy je jednak, by zyskać pewność, że koncentrujemy wszystkie siły na projektach użytecznych dla naszych użytkowników.

Za kilka miesięcy ładowanie nowych nagrań wideo do serwisu Google Video przestanie być możliwe…

Ludzie, którzy chcą wrzucić swoje treści do Google, wciąż mogą to zrobić; zapraszamy ich do odkrywania dynamicznie powiększającej się, światowej społeczności YouTube lub Picasa Web Albums. Jeśli masz dalsze pytania lub potrzebujesz więcej informacji, zajrzyj do naszego FAQ.

Jesteśmy pewni, że podjęta właśnie decyzja jest korzystna dla naszych użytkowników, mamy też nadzieję, że Google Video stanie się jeszcze lepszym miejscem do wyszukiwania nagrań wideo w całym internecie.

Dodgeball (maj 2005 – styczeń 2009)

Styczeń 2009 to w Google czas wielkiego świętowania. W tym właśnie miesiącu zamknięto Google Video, zamknięto też Dodgeball.

Dodgeball został kupiony w maju 2005 (o czym możesz przeczytać w Engadget). Co zabawne, wiele osób uważało wówczas, że serwis ten może stać się czymś na kształt dzisiejszego Foursquare.

Dodgeball został założony m.in. przez Dennisa Crowleya, który odszedł z Google w kwietniu 2007, mówiąc wówczas „sytuacja po przejęciu przez Google była dla nas niewiarygodnie frustrująca„. Crowley odszedł by założyć Foursquare, głośny ostatnio serwis oparty o geolokalizację i ideę „meldowania się” („check-in”) w różnych miejscach, który zgarnia właśnie pieniądze od kolejnych inwestorów.

Gwoli ścisłości warto dodać, że sam Crowley dostrzegał zły timing Dodgeballa; na powszechne zrozumienie idei mobilnej aplikacji geolokalizacyjnej było w 2005 po prostu za wcześnie. Jednak gdyby Google podtrzymał Dodgeballa przy życiu, pewnie nie musiałby teraz nadrabiać zaległości przy pomocy Google Latitude.

Tak Google świętował zamknięcie Dodgeballa:

Niektórym z was znany jest pewnie serwis Dodgeball.com, mobilna społeczność pozwalająca informować znajomych o swojej bieżącej lokalizacji za pomocą wiadomości tekstowych. Podjęliśmy decyzję o zamknięciu tego serwisu w ciągu najbliższych miesięcy; serwis przestanie być wówczas dostępny. Dokładną datę podamy już niedługo.

PS. Po ukazaniu się tego artykułu, TechCrunch opublikował tekst, w którym Eric Schmidt mówi właśnie o Dodgeball i o tym, czym serwis ten mógł się stać: („Perhaps Not Fondly, Google’s Schmidt Remembers Dodgeball “Quite Well”).

Jaiku (październik 2007 – styczeń 2009)

Niektórzy uważają, że Jaiku miał szansę uzyskać popularność Twittera. Google kupił ten serwis mikroblogowy w październiku 2007 i praktycznie przestał go rozwijać. W styczniu 2009 serwis został zamknięty, wraz z kilkoma innymi usługami. Ściślej rzecz biorąc, serwis jest wciąż dostępny, ale Google nie rozwija go w ogóle.

Warto tu przypomnieć jak w 2004 roku z Google odchodził Ev Williams. Williams był jednym z twórców Bloggera, serwisu pozyskanego przez Google w lutym 2003 roku. Williams odszedł rok później. Inaczej niż twórcy Dodgeballa, Williams nie wyrażał głośno żadnych pretensji wobec Google:

Praca w Google była dla mnie zaszczytem. Gdybym miał jeszcze kiedyś pracować dla kogoś, wybrałbym Google.

O tym, że ekipa Bloggera nigdy nie czuła się w Google dobrze traktowana, plotkowano dosyć głośno. Plotki to plotki, ale fakt faktem, że Williams odszedł. W taki sposób Google stracił utalentowanego człowieka, który odszedł z firmy by stworzyć prawdziwy przebój: Twittera. Williams był jego współtwórcą, a teraz jest jego prezesem.

Jeśli jesteśmy już przy Twitterze i odchodzących tam talentach, warto też wspomnieć Dicka Costolo, obecnego dyrektora operacyjnego tego serwisu. Google pozyskał Costolo w czerwcu 2007, wraz z zakupem FeedBurnera, który ów startup wówczas nadzorował. Costolo przeprowadził się z Google do Twittera we wrześniu 2009.

Jeśli wierzyć plotkom, Costolo nie był zadowolony ze współpracy z Google, uważał, że Google nie dość dobrze traktuje swój nowy nabytek, FeedBurnera. I znów, plotki to plotki. Wystarczy powiedzieć, że Google po raz kolejny nie był w stanie zatrzymać u siebie człowieka uważanego za wielki talent.

Oto wycinek „świętującej” zamknięcie Jaiku notki prasowej Google:

W Google wierzymy, że żmudna praca nad kolejnymi wersjami to najlepsza droga do zbudowania produktu użytecznego dla naszych klientów. W związku z tym, ciągle szukamy możliwości jeszcze mocniejszego koncentrowania wysiłków naszego zespołu na najlepiej rokujących produktach.

Chociaż zaprzestajemy oficjalnego rozwijania kodu Jaiku, ochotnicy w naszym zespole będą utrzymywać go przy życiu.

Google Notebook (maj 2006 – styczeń 2009)

Kolejnym serwisem zamkniętym w styczniu 2009 był Google Notebook, serwis do zapisywania fragmentów tekstu, obrazków czy wyników wyszukiwania, przechowujący je on-line i umożliwiający współdzielenie ich. Co zabawne, firma zasugerowała wówczas, by jako zamiennika używać SearchWiki, serwisu, który zostanie zamknięty rok później.

W informacji o zamknięciu projektu, Google napisał:

W Google wciąż pracujemy nad unowocześnianiem i ulepszaniem naszych produktów, tak, by ludzie mogli łatwo znajdować i zarządzać informacjami. Czasem jednak zmuszeni jesteśmy podejmować decyzje o skoncentrowaniu wysiłków na technologiach, które – jak sądzimy – przyniosą w dłuższej perspektywie najwięcej korzyści naszym użytkownikom.

Od przyszłego tygodnia zaprzestajemy praco rozwojowych nad Google Notebookiem. Oznacza to, że nie serwis nie będzie już wzbogacany o nowe funkcje, nie będzie też dostępny dla nowych użytkowników.

Google Catalogs (grudzień 2001 – styczeń 2009)

Google Catalogs, pomyślany jako sposób na przeszukiwanie papierowych katalogów firm wysyłkowych, został uruchomiony pod koniec 2001 roku i zapowiadał się całkiem nieźle. Wszyscy jednak szybko o nim zapomnieli, łącznie z – jak się wydaje – Google. Potrafię sobie przypomnieć maksymalnie dwie aktualizacje serwisu, i to bezpośrednio po starcie. Potem już nic się tam nie działo. W końcu, w styczniu 2009, Google ukrócił agonię serwisu.

Firma świętowała klęskę pisząc:

Google Catalog Search to był wielki eksperyment. Jednakowoż, w ostatnich latach serwis nie był tak popularny jak inne nasze produkty. Jutro zatem będziemy się serdecznie żegnać z Catalog Search i koncentrować wysiłki na dostarczaniu naszym klientom coraz lepszego on-line’owego wglądu w off-line’owe treści, takie jak magazyny, gazety i – oczywiście – książki.

Google Print Ads (listopad 2006 – styczeń 2009)

Tak jak Google nie potrafił wejść w reklamę radiową, tak poniósł klęskę w obszarze reklamy prasowej. Usługa Google Print Ads wystartowała w listopadzie 2006 (testowana była co najmniej od połowy 2005 roku), a polegała na umieszczaniu reklam w prasie drukowanej. Produkt najwyraźniej jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei w zakresie przychodów (lub chociaż zainteresowania klientów), w konsekwencji został w styczniu 2009 zamknięty. Wciąż jeszcze dostępne jest demo usługi, w którym można zobaczyć jak miała działać.

Świętowanie klęski wyglądało następująco:

W ostatnich kilku miesiącach przyglądaliśmy się wnikliwie i krytycznie wszystkim naszym projektom, by zyskać pewność, że inwestujemy zasoby wyłącznie w projekty ważne dla naszych użytkowników i partnerów. Liczyliśmy, że Print Ads stworzy nowy model biznesowy dla gazet i uczyni reklamy bardziej relewantnymi dla czytelników. Niestety, projekt nie uzyskał takiego przebicia na jakie my – i nasi partnerzy – liczyliśmy. W rezultacie 28 lutego przestaniemy oferować Print Ads…

Wciąż będziemy inwestować czas naszych ludzi w pomaganie wydawcom gazet. Jest już jasne, że obecna postać Print Ads nie jest rozwiązaniem efektywnym, postanowiliśmy zatem uwolnić wiązane przezeń zasoby i zainwestować je w nowy, innowacyjny projekt sieciowy, tak, by uzyskał on znaczący wpływ na użytkowników, reklamodawców i wydawców.

Zamknięcie projektu nigdy nie przychodzi łatwo. Wielu z nas w Google ciężko pracowało nad Print Ads. Część reklamodawców dostrzegała korzyści z niego płynące, a nasi partnerzy poświęcili czas i zasoby by pomóc w jego uruchomieniu. Chcemy jednak koncentrować się na produktach przynoszących ludziom największe korzyści i rozwiązujące najistotniejsze problemy. Przenosząc zasoby z projektów nie spełniających tych kryteriów, możemy użyć ich do realizacji rzeczy, które ucieszą miliony użytkowników.

Google Page Creator (kwiecień 2006 – sierpień 2008)

Czy potrzebujemy jeszcze jednego narzędzia do budowania witryn WWW? W Google uznano, że tak, i w kwietniu 2006 (w poście na oficjalnym blogu) ogłoszono start Google Pages Creatora. Dwa lata później uznano jednak, że lepszym rozwiązaniem jest Google Sites. Google Page Creator został zamknięty bez fanfar. Nie poświęcono mu notki na oficjalnym blogu. Na potrzeby cyklu cytatów „celebrujących” klęskę, muszę sięgnąć po to, co serwisowi Google Blogoscoped udało się wyciągnąć z podstrony „About” i z wątku pomocy Google Page Creatora:

Nie przyjmujemy już nowych użytkowników do Page Creatora, bo zdecydowaliśmy się skoncentrować się na rozwoju Google Sites, który oferuje większość funkcji Page Creatora a dodatkowo wiele nowych funkcji, takich jak nawigacja i nagłówki site-level, opcje udostępniania witryny do odczytu i edycji różnym grupom użytkowników, możliwość osadzania rozbudowanych obiektów, takich jak kalendarze, filmy wideo, dokumenty Google Docs.

I:

Page Creator zawsze był projektem przypisanym do Google Labs (Labs to nasze poletko doświadczalne, gdzie umożliwiamy użytkownikom testowanie eksperymentalnych produkcji i dzielenie się opiniami, dzięki którym możemy sprawniej rozwijać je dalej). Od kiedy wypuściliśmy w Labsach usługę Page Creator, nauczyliśmy się całkiem sporo i możemy wdrożyć te doświadczenia w toku budowania Google Sites. Uważamy, że program Google Labs, pozwalający użytkownikom testować nowe projekty, zanim zostaną one w pełni ukończone, pozwala nam szybciej wdrażać innowacje, a w efekcie – tworzyć najlepsze możliwe produkty.

Google Answers (kwiecień 2002 – listopad 2006)

Facebook właśnie wystartował z Facebook Questions, najnowszą pozycją z długiej listy wyszukiwarek pytań i odpowiedzi, na której najmocniejszą pozycję zajmuje Yahoo. Tymczasem Google Answers, jeszcze jeden serwis typu Q&A, wystartował w kwietniu 2002, a zamknięty został w kwietniu 2006. Ironia losu polega na tym, że 2006 to rok istotnego „odrodzenia” serwisów Q&A, głównie dzięki Yahoo!, któremu udało się przyciągnąć uwagę do swojego Yahoo! Answers, a pośrednio – do całej niszy. Inaczej niż konkurencja, Google Answers opierało się o treści pisane przez nieliczne grono opłacanych autorów. Zamiast zmodyfikować swój produkt, Google postanowił go zamknąć.

Firma „świętowała” zamknięcie serwisu słowami:

Google to firma napędzana innowacjami. Oznacza to dla nas ciągłe próbowanie nowych rzeczy. To z kolei zmusza nas czasem do redefiniowania celów stawianych produktom. Jeszcze w tym tygodniu przestaniemy przyjmować nowe pytania do Google Answers…

Google Answers było świetnym eksperymentem, przy rozwijaniu którego zdobyliśmy mnóstwo materiału, przydatnego przy przyszłych projektach służących naszym użytkownikom. Zamierzamy wytrwale szukać nowych sposobów poprawiania jakości mechanizmów wyszukiwawczych, łączących ludzi z informacjami, których potrzebują.

Kto następny

Jakie produkty mogą być kolejną okazją do świętowania klęski? Oto kilka typów:

Orkut: Google zajmował się społecznościami jeszcze przed Facebookiem, serwis wystartował w styczniu 2004. Ponad 6 lat później, Orkut jest silny w Brazylii, Indiach i Iranie (jeśli dobrze pamiętam). I tylko tam. Nawet w Brazylii i Indiach jego pozycja jest zagrożona przez Facebooka.

Google Knol: W pewnym sensie serwis ten jest odpowiedzią Google na Wikipedię. Nie wygląda, żeby zyskał jakąś zauważalną popularność, a od czasu startu (lipiec 2008) upłynęło już trochę czasu.

Google Sidewiki: narzędzie pozwalające dodawać komentarze do każdego wyniku w wyszukiwarce. Mało popularne. Wystartowało we wrześniu 2009.

Google Buzz: domniemana odpowiedź Google’a na Twittera, Facebooka czy nawet Foursquare okazała się głęboko wadliwa w chwili startu w lutym 2010 i szybko postawiła Google w krzyżowy ogień zarzutów o niedbałość w zakresie ochrony prywatności.

Na domiar złego, Buzz wydaje się cieszyć niewielką popularnością. Google nie chwali się żadnymi konkretnymi statystykami wzrostu serwisu. Żaden z dużych sieciowych wydawców nie odnotował zauważalnego ruchu przychodzącego z Buzza.

Buzz ma swoich użytkowników, ale Wave też miał. Pytanie brzmi, czy jest ich wystarczająco wielu, by serwis nadal działał. Teoretycznie, Buzz mógłby zostać włączony do osławionego Google Me, właśnie rzekomo kończonego serwisu społecznościowego.

Od klęsk do sukcesów

Ten artykuł, na fali zamknięcia Google Wave, poświęciłem nieudanym projektom Google. Google odnosi jednocześnie liczne sukcesy, niektóre z nich wielkie, takie jak wyszukiwarka, Google Maps, Gmail czy Android, mobilny system operacyjny. Kto pomyślałby dwa lata temu, że Google stworzy system, który w branży mobilnych systemów operacyjnych zagrozi dominacji Apple’a, nie wspominając o RIM-ie i Microsofcie. Dzisiaj to rzeczywistość.

Kultura korporacyjna Google’a zakłada, że 20% czasu pracownicy poświęcać będą na projekty własne. Zaowocowało to licznymi projektami, idącymi w najróżniejszych kierunkach, a te, które nie wypaliły, są przez Google śmiało zamykane.

Czasem zresztą klęski wracają po czasie jako sukcesy. Weźmy przykład Google Voice Search, usługi wdrożonej w 2002 jako sposób na zastąpienie komputera telefonem jako interfejsem wyszukiwania: dzwonisz do Google, zadajesz zapytanie i dostajesz wyniki. Da się nawet odnaleźć archiwalną wersję takiej postaci Voice Search.

Google nigdy oficjalnie nie ogłosiło zamknięcia usługi Voice Search. Strona domowa usługi działała, ale sama usługa – nie. Wyglądała na zapomnianą. Jednak kilka lat później Google zaczął rozwijać technologię rozpoznawania mowy. Dzisiaj firma używa jej w wielu swoich usługach, jest też kluczowym komponentem systemu operacyjnego Android.

PS. Kilka osób przypomniało inne jeszcze, warte wzmianki porażki Google. Jedną z nich jest Lively, „wirtualny świat”, zamknięty w listopadzie 2008. Innym przykładem jest Nexus One, którego sprzedaż ruszyła w styczniu 2010. Telefon ten miał być sprzedawany w nowy, rewolucyjny sposób, a ostatecznie sprzedaż zakończono po 5 miesiącach, w maju 2010.

[źródło: Let’s Celebrate Google’s Biggest Failures!]

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • Łukasz Kurowski

      A może teraz napiszecie o sukcesach Google'a żeby nie było ;)

    • Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Ja od początku nie wróżyłem zbytniego popytu na Wave czy Buzz, i się sprawdziło :P

    • Dziwi mnie tylko to, że jeżeli chodzi o promocję, marketing i nagłaśnianie to Google ma właściwie monopol, dlaczego więc nie nagłośniło dostatecznie niektórych projektów?

    • stefanex

      Proponuje zaktualizować artykuł i dopisać do listy przyszłych porażek przycisk +1.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *