Zapraszamy na 23 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

19 Szkoleń i I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

Świetny debiut Yandeksu na amerykańskiej giełdzie. A jak będzie na amerykańskim rynku?

Yandex, rosyjska wyszukiwarka obecna na rynku od 1997 roku (a więc rok przed Google) właśnie zadebiutowała na amerykańskim rynku papierów wartościowych Nasdaq. Debiut był wymarzony: jeszcze przed sesją banki oferujące akcje firmy, w odpowiedzi na duży popyt, radykalnie podniosły wycenę akcji (z 19 do 25 USD za akcję). Jakby tego było mało, na debiucie cena akcji wzrosła o kolejne 55%. Yandex pozyskał w ten sposób 1,3 mld USD – ciekawe jak wydadzą te pieniądze, jaka część pójdzie na prace rozwojowe.


Nie jest to pierwsza próba wejścia Yandeksu na amerykańską giełdę. Przygotowania trwały już w 2008, wtedy jednak właściciele zrezygnowali z powodu kryzysu gospodarczego.

Po wczorajszym debiucie w siedzibie Nasdaq odpalono fajerwerki i armatki z konfetti. Współgrało to pewnie z nastrojami w ekipie Yandeksu (na miejscu obecny był m.in. dyrektor generalny firmy, Arkadij Wołoż): giełdowa kapitalizacja Yandeksu (czyli liczba akcji przemnożona przez cenę jednej) ostatecznie sięgnęła 12,5 mld USD. Jest to ok. 37-krotność planowanych na przyszły rok przychodów firmy (dla porównania, obecna giełdowa kapitalizacja Google’a to zaledwie 13-krotność prognozowanych przychodów). Kwoty te robią jeszcze większe wrażenie kiedy zestawi się je z ubiegłorocznym zyskiem firmy, który wyniósł ok. 134 mln USD – teoretycznie zwrot z poczynionej wczoraj inwestycji zająłby ponad 93 lata! Oczywiście nikt nie jest skłonny zamrażać kapitału na tak długo – jak zatem olbrzymi skok zysków Yandeksu przewidują inwestorzy, skoro bez wahania wykładają (olbrzymie) pieniądze? Czy to już kolejna bańka .comowa? (Przy okazji przypomnijmy, że jeśli kapitalizacja Yandeksu sięgnęła wczoraj 12,5 mld USD, to szacowana kapitalizacja Facebooka oscyluje wokół aż 30 mld USD, przy porównywalnych – prawdopodobnie, bo Facebook ich nie ujawnia – przychodach obu firm.)

debiut Yandex Nasdaq

Szef Yandeksu Arkadij Wołoż (w środku) chwilę po ogłoszeniu kursu spółki | AP PHOTO/MARK LENNIHAN

Co takiego stanowi o sile Yandeksu? Przede wszystkim wysoka dynamika przychodów i status jednego z nielicznych graczy na bardzo trudnym rynku (SEM) o bardzo wysokiej barierze wejścia. O wysokości tej bariery niech świadczą losy Yahoo (który po latach inwestowania w wyszukiwarkę ostatecznie poddał się i oddał biznes wyszukiwarkowy Microsoftowi) czy absolutnego do niedawna dominatora rynków technologicznych – Microsoftu, który gigantycznym kosztem ledwo ją przeskakuje ze swoim Bingiem. Choć globalnie niekwestionowanym liderem rynku wyszukiwania jest – jak wiadomo – Google, Yandex dominuje na jednym z największych rynków internetowych, czyli rynku rosyjskojęzycznym (obejmującym poza 140-milionową Rosją także Ukrainę, Białoruś i Kazachstan).

Rynek ten – choć duży – jest jednak bardzo specyficzny i odniesiony na nim sukces nie jest żadną gwarancją sukcesów w innych miejscach świata.

  • Niełaciński alfabet,
  • znaczna fleksyjność słowiańskich języków (odmiana wyrazów),
  • dość nacjonalistyczne nastawienie użytkowników i
  • wsparcie rosyjskiego państwa…

…stanowią o nieprzychylności tego rynku dla konkurentów Yandeksu (Google ma w Rosji zaledwie ok. 20% udziałów w rynku). I faktycznie, próby wyjścia Yandeksu “na zewnątrz” są jak dotąd bardzo nieśmiałe. Jak podaje Wikipedia, w 2003 roku twórcy portalu uruchomili polską wersję wyszukiwarki, która jednak nie zdobyła satysfakcjonującego udziału w rynku i wkrótce zniknęła z Internetu. Z kolei zeszłoroczne uruchomienie obsługującej alfabet łaciński globalnej wersji wyszukiwarki (pod adresem Yandex.com) odbywało się w atmosferze zapewnień, że “to tylko wersja alfa”, “bardziej eksperyment niż produkt dla użytkowników” itd.

Patrząc na gigantyczne straty, jakie wciąż Microsoftowi przynosi Bing, należy przypuszczać, że amerykańscy internauci przyjmą Yandex znacznie chłodniej, niż amerykańscy inwestorzy.

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • homoklikus

      Mi dominacja google nie leży, w myśl zasady im większa konkurencja tym niższe ceny.
      Szkoda wyszukiwarki Yahoo. Bing już miesza na rynku, zobaczymy co pokażą nasi “bracia” z Rosji ;-)

      P.S.

      Dzięki za opcję powiadamiania o nowych komentarzach :)

    • Michas

      Google ma problemy w państwach autorytarnych jak rosja czy chiny bo jest niewygodny dla władzy ale zgadzam sie z homokikus że konkurencja na rynku wyszukiwarek może nam tylko pomóc.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *