Zapraszamy na 23 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

19 Szkoleń i I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

Nowa społeczność Google+. To nie jest Facebook-killer

Na sieć społecznościową od Google czekamy już tak długo, że wielu zwątpiło, czy w ogóle powstanie. Przez te miesiące napisano setki stron o tym, że Facebook pożarł już cały rynek, że jest za późno, że Google nie umie robić społeczności, że w obszarze social media nie da się wymyślić już niczego nowego. Nie zważając na to wszystko Google zapowiedział wczoraj uruchomienie społeczności pod nazwą Google+ (Google Plus). Czy nowy projekt ma szanse powodzenia? Czym różni się od Facebooka?


Przedwczoraj wieczorem odbyła się tylko oficjalna prezentacja nowego projektu, nie jest on jeszcze publicznie dostępny – znajduje się na razie w zamkniętych testach (wymagane jest zaproszenie). Termin pełnego udostępnienia projektu jest nieznany (jak to często bywa w przypadku Google). Google nazywa Google+ projektem, nie produktem. Plus nie ma być bowiem bytem odseparowanym, nie ma wytyczonych granic. Jest zestawem, „warstwą” funkcji społecznościowych nadbudowanych nad istniejącymi produktami Google, przede wszystkim nad wyszukiwarką. W dotychczasowej komunikacji marketingowej Google mocno akcentuje Plusa jako narzędzie ułatwiające współdzielenie treści.

Nie warto zaprzątać sobie głowy ani rytualnymi pytaniami „drogi Google, czy budujecie Facebook-killera?”, ani równie rytualnymi zaprzeczeniami Google („nie planujemy zastępować żadnego istniejącego narzędzia, a tylko je uzupełniać”). Plus w oczywisty sposób wchodzi na teren Facebooka (celując w te same mniej/więcej potrzeby użytkowników), ale jest jednak zupełnie innym serwisem. Jeśli poprzedni społecznościowy projekt Google’a – Buzz – można było oskarżać o wtórność i kopiowanie (wtedy: Twittera), tak Plusowi dość trudno stawiać podobne zarzuty.

Wydaje się, że właśnie brak monolityczności, brak ambicji zamykania użytkownika w ekosystemie odróżnia Google+ od Facebooka najbardziej. Druga różnica to koncentracja na zaspokajaniu konkretnych, zidentyfikowanych potrzeb użytkowników, z którymi nie radzą sobie obecne społeczności. Google nie mówi „porzućcie Facebooka, przyjdźcie do nas robić to samo, co tam robiliście”, wiedząc, że nie będzie to dla użytkowników intratna oferta (koszty przeprowadzki niezrównoważone żadnymi korzyściami). Google zaprasza do Plusa na konkretne aktywności, na zaspokajanie konkretnych potrzeb. Na razie tych obsługiwanych aktywności/potrzeb jest 4, ale Google obiecuje „rozwijać projekt latami” i dokładać kolejne klocki.

usługi składające się na Google+

Pierwszy z obecnych klocków to „Kręgi” („Circles”) rozwiązujące problem różnych „wariantów tożsamości” podczas dzielenia się swoimi myślami, internetowymi znaleziskami itd. W świecie offline jesteśmy trochę innymi ludźmi w kontaktach z najbliższymi przyjaciółmi, trochę innymi – dla rodziny, jeszcze innymi dla dalszych znajomych, szefów, kolegów z pracy. Żeby czuć się swobodnie, chcielibyśmy podobnych możliwości także on-line, w społeczności. Teoretycznie Facebook umożliwia nam kreowanie różnych wariantów tożsamości wobec różnych grup ludzi. Widać jednak, że stosowne funkcje są tam na „doczepkę”, bo istota logiki kierowania komunikacji brzmi tam „wszystko do wszystkich”. Problem jest realny i czeka na rozwiązanie, wystarczy spojrzeć na częstość protez rozwiązań tego problemu stosowanych przez użytkowników Facebooka („nie wystąpię na FB pod prawdziwym nazwiskiem bo jeszcze znajdą mnie dalecy znajomi/współpracownicy/moi uczniowie/”, „nie dodam do znajomych swoich rodziców, żeby nie oglądali zdjęć z imprez”, „skoro mam już 500 znajomych, mogę wrzucać tylko bezpieczne/grzeczne update’y”, „założę na FB 2 konta: jedno pod pseudonimem dla bliskich znajomych, drugie oficjalne dla reszty”). Podobne rozwiązanie wdrażane jest w tworzonym „oddolnie” projekcie społecznościowym Diaspora.

circles usługa Google+

Druga usługa ma rozwiązywać potrzebę organizowania spontanicznych spotkań ze znajomymi, ot tak, po prostu. Skoro spontaniczne wyjścia z domu są już zbyt skomplikowane (bo praca, bo dzieci, bo inne obowiązki), a wciąż pamiętamy jak fajne to było w czasach szkolnych, może poświęcimy dla spontaniczności bezpośredniość kontaktu? Google proponuje multi-wideoczat (umożliwiający rozmowę do 10 osobom jednocześnie) pod nazwą Hangouts („Spotkania”). Gdy jeden z uczestników zaczyna mówić, obraz z jego kamery automatycznie pokazuje się pozostałym uczestnikom. Ponadto, każdy z uczestników może „puścić” pozostałym wybrane przez siebie nagranie wideo. Poprzez stosowne komunikaty wyświetlane „w streamie” Google zamierza też imitować w Spotkaniach demonstrowanie gotowości znajomych do pogawędki, chociaż trudno „na sucho” domyślić się na czym miałby polegać skok jakościowy względem znanych z komunikatorów statusów (dostępny/zajęty/nieobecny itd.)

hangouts

Uzupełnieniem Hangoutsów jest Huddle, multiczat tekstowy dla urządzeń mobilnych. Ma być takim „lepszym” SMS-em, umożliwiającym grupowe rozmowy (np. uzgodnienie terminu spotkania z grupą znajomych) i wyjątkowo proste ładowanie zdjęć z komórki za pośrednictwem kolejnej nowej usługi – Instant Upload (wygodne ładowanie zdjęć wykonanych urządzeniem z Androidem do scentralizowanego, prywatnego albumu w chmurze). Huddle działać ma na Androidach w wersji od 2.0 w górę oraz iPhone z systemem w wersji 4.0 i wyższymi.

Google Plus - usługa - Huddle - zrzut ekranowy

Usługa Sparks („Iskry”) to z kolei sposób Google’a na napędzanie rozmów/kontaktów/interakcji między użytkownikami wokół internetowych znalezisk, ciekawych tematów itd. W sensie technicznym jest to właściwie Google Alerts ubrane w gotowe propozycje ciekawych tematów i możliwość pokazywania ich znajomym. Subskrybujesz więc interesujący cię temat, wyszukiwarka Google znajduje dla ciebie świeże, relewantne treści, którymi następnie możesz się podzielić. W sensie technicznym – proste, w sensie funkcjonalnym – odkrywcze. Sparks wprowadza fundament każdej internetowej społeczności – dzielenie się znaleziskami – na nowy poziom. Nie zostawia internautów samych w zasysaniu znalezisk z zewnątrz do sieci społecznej, wstępne sugestie znalezisk są bowiem zautomatyzowane. Przynajmniej w teorii powinno to znacznie przyspieszyć i zintensyfikować wymianę znalezisk w społeczności, choć wiele zależy od jakości algorytmu wstępnych propozycji (jeśli będzie proponował zbyt wiele śmieci, użytkownicy nie będą zaglądać). Sugerowane będą przede wszystkim rzeczy często klikane, opatrzone obrazkiem lub wideo. Trzeba przyznać, że to naprawdę nowatorski pomysł sprzęgnięcia wyszukiwarki i społeczności, znalezienia synergii między tymi usługami.

Google Plus - Sparks - zrzut ekranowy

Jak wspomniałem, Google+ nie ma monolitycznego charakteru, nie jest zwartym produktem, a raczej zestawem usług społecznościowych. Są jednak 2 elementy „wspólne” dla wszystkich usług. Po pierwsze jest to pasek narzędziowy u góry wszystkich usług Google (zmienił wczoraj wygląd, teraz jest czarny). Drugie to stream, a więc aktualizująca się w czasie rzeczywistym lista aktywności naszych znajomych i naszych własnych.

Względem standardowego paska narzędziowego, który każdy z was widzi już teraz, pasek zostanie docelowo wzbogacony o pole „Udostępnij” („share”), link do streamu, licznik powiadomień i zdjęcie avatara:

toolbar Google+ - zrzut ekranu

Google umożliwia więc dzielenie się ze znajomymi z poziomu dowolnej usługi Google. Podobnie w dowolnej usłudze Google będziemy widzieć liczbę powiadomień. Pasek został nazwany „One Google”.

W samym Streamie natomiast znajdzie się większe niż na pasku, znane z Facebooka pole do udostępniania znajomym, umożliwiające dzielenie się aktualizacją w formie krótkiego tekstu, obrazu, wideo. Można podzielić się także swoją lokalizacją (jeśli wcześniej wyraziliśmy stosowną zgodę), a w urządzeniach mobilnych możemy też wybrać z listy któreś z pobliskich miejsc w celu „zameldowania się” tam (check-in).

Google+ - Stream - zrzut ekranowy

Jak widać na powyższym zrzucie, istnieje możliwość filtrowania streamu, tak, by widzieć wyłącznie aktualizacje ludzi z określonych Kręgów (na zrzucie stream zawężono do kręgu „bike geeks”). Istnieć będzie też, podobnie jak na Twitterze, możliwość śledzenia osoby, która nie jest naszym znajomym. Google+ nie wymusza więc, jak Facebook, symetryczności interakcje między ludźmi. Oczywiście w ten sposób możemy podpiąć się wyłącznie pod treści udostępniane „wszystkim” (nie zobaczymy treści, które śledzony przez nas zastrzegł dla konkretnych kręgów swoich znajomych).

Co ciekawe, istnieje możliwość dodania do znajomych osób, które nie przystąpiły formalnie do Google+. Wystarczy podać imię, nazwisko i e-mail znajomego, a już można przypisać go do któregoś z kręgów i udostępniać mu treści. W praktyce każdorazowe udostępnienie mu czegoś będzie skutkowało wysłaniem maila z udostępnioną treścią. Jeśli więc dużo udostępniasz, masz szansę trafić szybko na czarne listy znajomych spoza Google+.

Narzędzia wydają się więc ciekawe, ale to jeszcze mało. Jakość narzędzi nie ma dla użytkowników znaczenia, jeśli po drugiej stronie nikogo nie ma. Użyteczność sieci społecznościowej jest równa kwadratowi liczby jej użytkowników. Użyteczność choćby najlepiej pomyślanej społeczności, która nie ma użytkowników, jest równa użyteczności telefonu komórkowego w Korei Północnej (gdzie nie ma do kogo zadzwonić). Jak Google zamierza pozyskiwać członków społeczności? Facebook utrudnia eksport grafu i list znajomych poszczególnych użytkowników. Zatem? Argumenty można ująć w 3 grupy:

  • „Tych potrzeb nie zaspokoisz nigdzie indziej w tak prosty sposób.” Atrakcyjny, dobrze przemyślany produkt, łatwy do zrozumienia i użycia, rozwiązujący realne problemy.
  • „Skoro już i tak to czytasz…”. Wielu internautów powierzyło Google’owi listę swoich kontaktów (najczęściej ze względu na GMaila lub Androida) w formacie Imię-Nazwisko-email. Innym stosunkowo łatwo zaimportować takie dane z zewnątrz. Jak wspominałem, takie dane wystarczają do „zafriendowania” użytkownika w Google+. Jeśli zostanie jakoś rozwiązany problem ewentualnego nadmiaru e-mailowych powiadomień o aktualizacjach, to powiadomienia mogą stać się świetnymi „ambasadorami” Google+, ich ukryty przekaz to „skoro i tak mnie czytasz, lepiej zapisz się do Google+ i bierz to samo, ale wygodniej.
  • „Skoro już i tak tu jesteś…”. Nie jest dla mnie do końca jasne jak będzie wyglądać procedura przystąpienia do Google+. Prawdopodobnie Google zadba, by użytkownicy innych jego usług, nawet niezainteresowani nową usługą, ciągle „potykali” się o jej elementy. Z pewnością dotyczyć to będzie przycisku +1, ale być może także paska narzędziowego w postaci rozszerzonej o funkcje społecznościowe (jak pokazano wyżej). Ukryty przekaz tych elementów brzmieć będzie „skoro i tak używasz usług Google, nie wychodź na zewnątrz, skorzystaj z ich integracji z funkcjami społecznościowymi”.

Czy Google+ się przyjmie? Osiągnięcie masy krytycznej nie będzie proste. Porażka, jeśli nastąpi, nie będzie już jednak tak głupia jak wcześniejsze, Google sporo nauczył się na dotychczasowych porażkach. Z pietyzmem traktuje problem prywatności (której zaniedbanie było jedną z przyczyn złego buzzu wokół Buzza i ciągnących się wciąż problemów prawnych). Przede wszystkim jednak nie popełnia błędu Google Wave i wielu innych, może ciekawych, ale nieudanych projektów Google: każdy szybko zrozumie do czego służą poszczególne narzędzia Google+, co można dzięki nim zyskać, jak ich używać. Owe oczywistości nie były dotąd w Mountain View oczywiste i to się chyba zmienia.

PS. W kilkadziesiąt godzin po udostępnieniu Google+ w zamkniętych testach „na zaproszenie” zainteresowanie jest tak duże, że serwis ma kłopoty wydajnościowe, a Google wstrzymał rozdawanie kolejnych zaproszeń.

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • Szczególnie ciekawy hangouts. Poczekamy, zobaczymy.

    • homoklikus

      Jeśli google + ma być konkurencją dla Facebooka, to ja jestem za. Ja nie jestem zwolennikiem tego drugiego :)

    • Tornar

      Muszę powiedzieć drogi Maćku, że napisałeś jednego z lepszych artów na SM.
      Takie jest moje odczuciem świetnie się go czyta, błyskotliwy a zarazem zrozumiały dla mas :)
      Czy G+ się przyjmie?
      Jak dostanę zaproszenie (ponoć były wysyłane ok godz 17) i przetestuję to się wypowiem.

    • darekm

      @ tomar jesłi podasz @ to ci wyśle zaproszenie

    • Prawob.

      Popatrzyłem na kilka haseł w sparks i pojawiają tam się precle, a nawet katalogi i (co mnie martwi) nawet dla dość ogólnych fraz jak np. nazwa_miasta.

    • Jurek-USA

      Bardzo fajna sprawa ,z tym Google+ jak narazie same ++ zobaczymy co zycie przyniesie….

    • Michał

      jak to określił mój znajomy: 5 min i google+ poznany, liczylem na cos wiecej :)

      a ja powiem szczerze, że jak zawsze, jestem miło zaskoczony podejściem google do tematu. Fajnie, że zanim coś zrobią zadają sobie pytanie „dlaczego” a nie tylko „co”.

    • Konrad

      Czuję, że tym razem Google może bardziej namieszać, zapowiada się ciekawie, ale zobaczymy. Swoją drogą ciekawe jaki wpływ będą miały plusiki na Seo? Pewnie zaczenie się handel, tak samo jak można kupić like na fb…

    • Michas

      Jestem przekonany że jednym z głównych powodów dla którego google stworzyło własny serwis społecznościowy był przycisk like facebook’a , na jego podstawie za kilka lat Zuckerberg mógłby stworzyć własną przeglądarkę pozbawioną wszelkich śmieci , bing już korzysta z pomocy przycisków like , oczywiście zaraz mi napiszecie że google również ale facebook może mu to utrudniać

    • Przemek Sztal

      Moim zdaniem najciekawsze w projekcie Google+ jest to, że nie jest on serwisem społecznościowym, a warstwą społecznościową, która może być nakładana na różne produkty Google. Google nie chce także tracić potencjału jaki dają dane zbierane z sieci społecznościowej. Jeśli Google+ stworzy wystarczająco rozbudowaną i zaangażowaną społeczność, to IMHO wyniki wyszukiwania wykonają kolejny krok w kierunku pogłębionej personalizacji.

    • Robert Kociubinski

      Świetne rozwiązanie z tymi „Circles” . Na Facebooku wszyscy znajomi są wrzuceni do jednego worka. Teraz będzie możliwość tworzenia osobnych profili dla rodziny, dla biznesu i znajomych. Jak ktoś chciał mieć profil biznesowy musiał zakładać konto na GoldenLine. Teraz problem będzie rozwiązany osobny profil dla biznesu, osobny dla spraw prywatnych.

    • Myślę, że o facebook killerze nie ma co mówić. Aczkolwiek Google może mieć szansę „ukraść” część użytkowników. System jest świeży i wydaje być się dobrze zaprojektowany -a to zwykle przyciąga ludzi.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *