Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

delfiny-e1303338268204

Linki krążące po Facebooku najsilniejszym czynnikiem rankingowym w Google

Od kiedy przedstawiciele Google (Binga zresztą też) przyznali w zeszłym roku, że Facebook i Twitter mają bezpośredni wpływ na ranking, pozycjonerzy zadają dwa pytania. 1. Jakie dokładnie czynniki wyszukiwarka bierze pod uwagę? 2. Jak mocny jest wpływ tych czynników na ranking? Żeby odpowiedzieć na te pytania, ekipa SEOmoz zbierała w ostatnich tygodniach dane i dokonywała stosownych obliczeń. Dzisiaj dzielimy się wnioskami z tych badań. Zanim jednak przejdziemy do wniosków, kilka ważnych zastrzeżeń. Dowiecie się też, o co chodzi z delfinami z obrazka :-).


Dane zostały zebrane w toku analizy pierwszych 30 wyników dla 10217 zapytań wykonywanych pod koniec marca (a więc po wdrożeniu Pandy; zapytaniami były słowa kluczowe ze szczytów list proponowanych dla każdej kategorii przez Google AdWords słów kluczowych). Istota badania to wyłapanie tych cech witryn zajmujących wysokie pozycje, których nie mają witryny z niskimi pozycjami. Ponieważ błąd standardowy tego badania jest bardzo, bardzo mały, możemy być prawie pewni, że zaobserwowane korelacje odnosiłyby się nie tylko do wyników dla zbadanych 10217 zapytań, ale także wszystkich innych.

Niestety, sama korelacja nie jest jeszcze 100% twardym dowodem charakteru bezpośrednio oddziałujących czynników rankingowych. Żeby zilustrować ten problem, posłużymy się analogią o delfinach:

Delfiny, które płyną na przedzie stada mają zazwyczaj większe płetwy grzbietowe, bardziej umięśnione ogony i więcej skaleczeń na płetwach. Dwie pierwsze cechy predestynują do pływania na przedzie, umożliwiają to. Natomiast skaleczenia na płetwach to raczej skutek pływania na przedzie, a nie przyczyna (tzn. skaleczenia na płetwach nie czynią delfina bardziej predestynowanym do pływania na przedzie). Podobnie jest z korelacją między cechami witryn a ich pozycjami w wynikach wyszukiwania. Niektóre cechy witryn z czołowych pozycji mogą być nie przyczyną tych pozycji, ale raczej ich skutkiem. Występowanie korelacji między dwoma zjawiskami nie mówi nic o zachodzących między nimi związkach przyczynowo-skutkowych.

Pierwsze zastrzeżenie brzmi zatem: korelacja nie dowodzi wynikania. Być może cechy witryn, o których będziemy pisać w tym tekście wpływają bezpośrednio na ranking Google’a, ale równie dobrze mogą być tylko artefaktami lub cechami często współwystępującymi z wysoką pozycją, ale jej nie powodującymi (chociaż związek niektórych cech z wysokimi pozycjami został potwierdzony w oficjalnych oświadczeniach przedstawicieli Google’a).

Warto dodać, że przedstawione tu analizy przedstawiają z pewnością tylko mocno uproszczony obraz złożoności algorytmów Google. Z przedstawionymi tu czynnikami, których domyślamy się na podstawie surowych danych płynących z API, wyszukiwarka robi znacznie bardziej skomplikowane operacje. Przede wszystkim wyszukiwarki wchodzą głęboko w analizę autentyczności facebookowych share’ów i Twitterowych tweetów, w tym próbują szacować wiarygodność autora („author authority”), o czym mowa w przywołanym wyżej wywiadzie. Drugie zatem ważne zastrzeżenie to takie, że
algorytmy obsługujące czynniki społecznościowe przedstawiamy w tym tekście znacznie uproszczonymi. Płynie z tego ważny wniosek dla marketerów: masz rację, jeśli myślisz, że aktywność w społecznościach podnosi ranking witryny w wyszukiwarce. Nie oznacza to jednak, że bezładne spamowanie społeczności także przyniesie poprawę pozycji. Nie przyniesie; spamowanie to metoda głupia i łatwo wykrywalna.

Skoro znamy już zastrzeżenia, przyjrzymy się wynikom!

Korelacja między wskaźnikami linkowymi a czynnikami społecznościowymi

Jak mocno wskaźniki takie jak liczba facebookowych share’ów, tweetów i buzzów współwystępują (korelują) z wyższymi pozycjami witryn w TOP30 wyników wyszukiwania w Google?

1 korelacje wskaźników społecznościowych

W czerwcu 2010 przeprowadziliśmy podobną analizę jak ta opisana poniżej. Wówczas wyszło, że z wysoką pozycją najmocniej skorelowane są takie czynniki jak adres typu „słowokluczowe.com” i liczba unikalnych domen linkujących do pozycjonowanej witryny. Znaczenie nazw domenowych tożsamych ze słowem kluczowym wyraźnie od tego czasu spadło, a znaczenie czynników „okołolinkowych” pozostało na niezmienionym poziomie. Tymczasem badania z końca marca 2011 pokazały nowego lidera w dziedzinie współwystępowania z wysokimi pozycjami w SERP-ach: to liczba share’ów linka do pozycjonowanej witryny na Facebooku!

Jak widać, dane są zaskakujące! W zeszłym tygodniu miałem prezentację na SMX Elite w Sydney, na której poprosiłem słuchaczy (jeszcze przed pokazaniem stosownego slajdu) by ręce podnieśli ci, którzy uważają, że Facebook ma większy wpływ na ranking Google niż Twitter. Nikt nie podniósł ręki. Ponieważ dane są zaskakujące (tym bardziej, że reszta danych – większość z nich znajdziesz tutaj – wynikających z przeprowadzonej analizy idealnie wpasowała się w nasze oczekiwania), postanowiliśmy przyjrzeć im się bliżej.

Czy dane o FB-share’ach dostępne są dla wystarczająco dużej liczby witryn, by były statystycznie znaczące?

Na te wątpliwości odpowiada Dr Matt Peters, w SEOmoz „nadworny” specjalista od analizy danych statystycznych i człowiek, który przeprowadził to badanie. Można było bowiem mieć wątpliwości, czy badanie nie zostało zniekształcone
przez kilka SERP-ów, na których czele akurat znalazły się wyniki share’owane na Facebooku. Jego odpowiedź…?

Więcej danych:

procent wynikow w ktorych obecne byly cechy

Dysponowaliśmy danymi okołolinkowymi do prawie wszystkich badanych wyników (ponad 99,9%), co nie jest niczym niezwykłym. Ale co z danymi ze społeczności? Czy rzeczywiście mamy ich podobnie wiele? Nawet dla licznych nietypowych, nieciekawych zapytań? Odpowiedź Petersa była zaskakująca. Wcześniej, gdybyśmy mieli zgadywać, szacowalibyśmy, że udało się znaleźć dane o facebookowych share’ach dla 5-10% wyników. Tymczasem okazało się, że dysponujemy danymi dla 61% wyników! Ta informacja zmieniła mocno nasze wizję przyszłości wykorzystania danych społecznościowych w wyszukiwarkach (jeszcze w kwietniu zeszłego roku twierdziliśmy, że wyszukiwarka Facebooka nie ma szans konkurować z Google), szczególnie biorąc pod uwagę względną nowość facebookowego protokołu Open Graph.

A może korelacja czynników społecznościowych z wysokimi pozycjami nic nie znaczy?

Może dobre wskaźniki społecznościowe często współwystępują z dobrymi wskaźnikami linkowymi, i to te ostatnie decydują o wysokich pozycjach? Takie właśnie było nasze następne podejrzenie wobec zaskakujących wyników badania: wysokie wskaźniki społecznościowe danej witryny są po prostu predyktorem jej wysokich wskaźników linkowych. I tutaj także z odsieczą przychodzi dr Peters, przedstawiając analizę, pomagającą wyjaśnić tę wątpliwość.

korelacja wskaznikow spolecznosciowych

Na powyższym wykresie pokazujemy korelację wskaźników społecznościowych, z uwzględnieniem wskaźników linkowych (w tym przypadku jest to przede wszystkim linkowanie z unikalnych klas C adresów IP). Jak widać, wciąż obserwujemy znaczną pozytywną korelację między facebookowymi share’ami i wysokimi pozycjami. Z drugiej strony, znacznie spadła korelacja Twittera, co prawdopodobnie oznacza obniżenie mocy tweetów jako czynników rankingowych (chociaż musimy pamiętać, że dane o korelacji nie dowodzą przyczynowości).

Najważniejsze wnioski z badania

Chociaż zgromadzone dane nie pozwalają ogłosić z pewnością, że Facebook ma duży wpływ na ranking Google, pozwalamy sobie podzielić się swoimi opiniami i wnioskami z badania:

  • Wskaźniki społecznościowe są dobrze skorelowane z wysokimi pozycjami
    Sądzimy, że badanie korelacji, pomimo wszystkich zastrzeżeń, jest istotne; warto przecież robić nasze witryny/podstrony na podobieństwo tych, które zajmują w Google wyższe pozycje. Przy takim podejściu, kwestia przyczynowości jest nieistotna; ważne, że witryna podoba się algorytmowi. Strony, których URL-e są często tweetowane i wrzucane na Facebooka, zwykle zdobywają też dużo linków i przyciągają wejścia bezpośrednie. Tak czy inaczej, ignorowanie Facebooka i Twittera wydaje się niezbyt mądre.
  • Niezbędne jest dalsze testowanie bezpośredniego wpływu facebookowych share’ów na Google’a
    Dotychczasowe badania nad wpływem Twittera przyniosły już kilka istotnych wyników. Teraz czas zająć się wykazywaniem wpływu Facebooka.
  • Warto wiedzieć więcej o pozyskiwaniu share’ów na Facebooku
    Jeśli Facebook ma tak duży wpływ na ranking Google, jak się wydaje, i uwzględniając dodatkowo jego oczywisty bezpośredni wpływ na wityny (ruch z Facebooka i uzyskany tam efekt brandingowy), warto nauczyć się powodować, by internauci chcieli w swojej masie dzielić się na Facebooku linkami do naszego serwisu.
  • Share’y mogą być wartościowsze, niż lajki
    Treści, które zalajkujesz, widoczne są na Facebooku na twojej ścianie i po przyciśnięciu przycisku „Najnowsze” („Most Recent”), ale rzadko pojawiają się jako „Najpopularniejsze aktualności” („Top News”), a to tam właśnie najczęściej spoglądają internauci. Ten argument, sam w sobie, nie wystarczy być może by zachęcać do „share’owania” zamiast lajkowania, ale jeśli uwzględnić jeszcze wyniki przywołanych wyżej badań, to już zdecydowanie tak.
  • Twitter ma mniejsze znaczenie, niż się wydaje
    Korelacja liczby zawierających URL-a tweetów z pozycjami tych URL-i w SERP-ach jest słabsza, niż się spodziewaliśmy, szczególnie zestawiając ją z analogiczną korelacją dla Facebooka. Jeśli przeprowadzisz eksperyment podobny do naszego, może się akurat zdarzyć, że wielu wpływowych użytkowników Twittera w krótkim odstępie czasu tweetnie URL-a i Google potraktuje to jako ważny czynnik rankingowy. Generalnie jednak, wpływ Twittera na ranking nie jest zbyt wielki. Będziemy oczywiście uważnie przyglądać się temu tematowi, jednak nasze oczekiwania wobec wpływu tweetów na pozycje były dużo wyższe, więc wyniki okazały się zaskakujące.

Ostateczna interpretacja przedstawionych tu danych należy oczywiście do ciebie. Jednak niezależnie od tego, czy wierzysz (lub przetestowałeś) wpływ (a nie tylko współwystępowanie) Facebooka/Twittera na SERPy, czy nie, my wszyscy w świecie SEO powinniśmy uważnie przyglądać się mediom społecznościowym i działaniom Google’a wokół nich.

[źródło: Facebook + Twitter’s Influence on Google’s Search Rankings. Autorem zdjęcia delfinów jest użytkownik alfonsator@Flickr]

Przeczytaj także: Facebookowe „lajki” w algorytmie Binga! Nie zrobił Google, robi Microsoft

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • cyt.:Natomiast skaleczenia na płetwach to raczej skutek pływania na przedzie, a nie przyczyna (tzn. skaleczenia na płetwach nie czynią delfina bardziej predestynowanym do pływania na przedzie).

    Delfin, który ma rany jest najsilniejszy, bo przetrwał walki z innymi delfinami, rekinami itd… Dlatego pływa na przedzie. Samiec alfa.
    Delfiny, które nie mają ran pływają w delfickim raju:)

    Rany również predestynują do pływania na przedzie. Moim skromnym zdaniem są dowodem na to, że delfin jest silny bo przetrwał ataki i jest w stanie prowadzić stado.

  • A więc stało się. Słowo proroków się wypełniło. Czas na wirusowe aplikacje w środowisku FB.

  • Przemek_Sz

    Najważniejszy wniosek z tej korelacji jest chyba taki, że z punktu widzenia praktycznego nie jest istotne, czy aktywność na FB ma znaczenie sama w sobie, czy pośrednio, a może nawet jest skutkiem a nie przyczyną. Ważne jest to, że prowadząc skuteczne strategie na Facebooku można pozyskać ruch, linki i budować wizerunek, więc nasze wysiłki nie pójdą w błoto.

  • Paweł Rabinek

    Muszę przyznać, że to chyba najciekawsza i najbardziej wartościowa informacja jaka ukazała się w polskiej seo-blogosferze w 2011. Jak mówią niektórzy „Przed Facebookem nie ma ucieczki” i coś w tym jest. Spodziewałem się większej korelacji twittów do pozycji, jednak może to i lepiej, że wpływ twittera nie jest tak znaczny, ponieważ jest to bardzo zaspamowany już serwis.

    Interesujące jest też działanie algorytmów oceniających „author authority”, jakie czynniki mają na to wpływ. Może poświęcicie jakiś wpis na ten temat?

  • Paweł: Nie w polskiej blogosferze tylko na SEOmoz ; ) Będzie to kolejny czynnik „zakłucacz” do normalnego SEO. Kwestia tylko jak długo będzie miał znaczenie i jak długo będzie brany pod uwagę. Teraz triumfuje ale za chwile to się może zmienić.

  • Paweł Rabinek

    @Katalog – fakt, jest to tłumaczenie z seomoz, ale i tak wiele wnosi ;) Co do „Teraz triumfuje ale za chwile to się może zmienić” – tak to już jest w SEO, że ciagle się coś zmienia :)

  • Nie widze by G indexowalo moja sciane a tym bardziej nie slyszalem by mieli wpiecie do FB tak jak to maja do twittera :) myle sie?

  • @Paweł – z tego screenshota nic nie wynika. To moga być linki z tych podstron FB, które nie wymagają logowania.

  • To pewnie zliczajaza pomoca adsense/analitycs refki z fb lub wejscia fbbota ktory wchodzi przy dodawaniu urla

  • Paweł Rabinek

    Dodam jeszcze, że liczbę share’ów i like’ów dla linka można wyciągnąć z api facebooka.

  • botox

    Fakt, że działanie tweeta, czy FB może mieć mniejszy wpływ w przyszłości na uzyskiwanie wyższych, nie oznacza, że Ci którzy dzisiaj, wczoraj, tydzień, miesiąc temu uzyskali wysokie pozycje dzięki temu stracą je w przyszłości. Było już przecież tak w przypadku katalogów, precli itp.

  • Pozycjonowanie Poznań

    Dokładnie, tam gdzie ludzie tam moc serwisów, jednak zapewne zostanie ona ograniczona, gdy serwisy społecznościowe zostaną nagminnie wykorzystywane

  • jak oszukać google

    Witam

    W związku z bezczynnością google pozwoliłem sobie nagrać filmik który podaje pod waszą ocenę,a także liczę że polepszy on wychwytywanie oszustów.

    youtube.com/watch?v=-7j48cMY5ac

    Pozdrawiam

  • Grzegorz Liput

    Witam,
    Bardzo chciałbym podziękować za przeprowadzenie tych badań i wyciągnięcie wniosków. Pozycjonowanie bloga czy strony to bardzo ważna rzecz, bo dzięki temu zdobywamy ruch na stronę i zyskujemy w wirtualnym świecie zainteresowanie. Rozwój mediów społecznościowych i ich dynamiczna ewolucja, (facebook zmienia się z godziny na godzinę, żeby nie powiedzieć z minuty na minutę). Bardzo ciekawi mnie jak będzie wyglądało to za rok albo dwa.
    Pozdrawiam
    Grzegorz Liput
    http://9PotegEbiznesu.pl/

  • Grzegorz 'gielo' Adamiec

    Z tego co pamiętam, to linki na fb chyba mają parametr nofollow więc w jaki sposób one wpływają na pozycje ? Cy google te linki w jakiś szczególny sposób traktuje ? Czy może zwiększony ruch na strony poprzez linki z fb mają jakiś szczególny wpływ na pozycje ?

  • Place zabaw

    Kiedyś miałem jeszcze cichą nadzieję, że nie będę musiał korzystać z różnego rodzaju portali społecznościowych i byłem pewien, że mnie nie „dopadną”. Jednak jak się okazało presja wywierana ze wszystkich stron i chęć pokazania się innym wygrała…

  • Transport

    Zgadzam się z przedmówcą. Niestety muszę nadrobić zaległości i zarejestrować się na fb. Jak słyszę w radio jestesmy na fb to już mi się niedobrze robi.

  • Wyszukiwanie wspomagane społecznościowo będzie mieć coraz większy wpływ na to jakie informacje będziemy otrzymywać w listach wyników wyszukiwania. To co robi Bing i Google to dopiero początek.

  • WNCREATION

    Gdzie ludzie tam pieniądze. Gdzie ludzie tam wyższa wartość strony.

  • Meskon

    czy biorąc pod uwagę spadającą popularność facebooka( powoli bo powoli) warto angażować się w ten projekt? nie jest to tak, że za pół roku będzie szkoda poświęconego czasu i mocy przerobowych?

  • już minęło prawie pół roku i jakoś nie widać odejścia od fb, mimo zapowiedzi g+,

  • już minęło prawie pół roku i jakoś nie widać odejścia od fb?
    ale google dopiero zaczyna z g+, nie martw sie :) jeszcze sie zdziwimy :)

  • Również byłem sceptyczny wobec NK, teraz FB, ale mało tego że wcale nie widać odchodzenia od FB, to jeszcze widzę sporo korzyści teraz, kiedy również zacząłem z FB korzystać.

  • Myślę, że Google się przeliczył ze swoim G+. Wydaje mi się, że nie ma szans, aby G+ rozrosło się do niewiadomo jak dużych rozmiarów, a na pewno nie będzie sięgało pięt FB, a tym bardziej jeśli to ludzie z FB mieliby przejść na korzyść G+, to jednak jest inny profil osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *