Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

kameleon

Google zaciera granicę między wynikami organicznymi i płatnymi

Od lutego Google testował nową formę reklamy, którą promować mogą się przede wszystkim lokalne biznesy, a które użytkownicy widzą w wynikach wyszukiwania.
Reklamodawcy mogą dzięki niej wyróżnić swój wpis, wyświetlany w „wynikach dotyczących firm lokalnych”. Złamana została więc zasada, że wyniki płatne znajdują się wyłącznie po prawej stronie wyników organicznych lub nad wynikami organicznymi (na kolorowym tle). Od wczoraj nowa forma reklamy jest już w standardowym cenniku Google w całych Stanach Zjednoczonych.

Z perspektywy szukającego, nowa reklama wygląda następująco. Internauta zadaje pytanie, na które Google zwraca wyniki zawierające boksa z mapą i listą lokalnych biznesów („wyniki dotyczące firm lokalnych”); najłatwiej wywołać ten efekt zadając pytanie typu „fryzjer poznań„. Pod wpisami firm, które wykupiły reklamę, zobaczyć można dodatkowy wiersz składający się z jaskrawożółtej „zawieszki”, linka i tekstu „sponsored”:
local tags

Z perspektywy reklamodawcy istotne są z kolei:

  • model opłat – flat fee (25 USD miesięcznie, niezależnie od liczby wyświetleń, rodzaju biznesu czy jakichkolwiek innych czynników),
  • możliwość wyróżnienia reklamy spośród czasem nawet 7 innych firm,
  • możliwość zwrócenia uwagi internauty na (jedna możliwość do wyboru): kupon zniżkowy, filmik wideo, witrynę internetową, zdjęcia, samodzielnie zredagowany krótki tekst, menu lub system rezerwacyjny (te dwa ostatnie przydatne np. restauracjom),
  • fakt, że wykupienie reklamy nie wpływa na wyświetlenie wpisu ani jego pozycję, a tylko wyróżnia wpisy wyświetlone w wyniku działania algorytmu ustalającego naturalne wyniki. Można sobie zatem wyobrazić sytuację, w której opłacona reklama w ogóle nie wyświetla się.

Nowa forma reklamy jeszcze lepiej wyeksponowana jest na urządzeniach mobilnych:
local tags na komórce

„Local tags” (oryginalna nazwa opisywanej formy reklamy) wydaje się być kolejnym krokiem Google w kierunku komercjalizacji wyników wyszukiwania, szczególnie na zapytania „zakupowe”, a w każdym razie – marginalizacji „zwykłych” wyników organicznych. Nie dość, że wyniki organiczne „spychane” są w coraz większym stopniu poniżej linii zgięcia, to jeszcze uwagę internautów od tych nielicznych wyników widocznych bez przewijania odciągają najróżniejsze „wykwity” universal search (jak np. właśnie wyniki dla firm lokalnych, oneboksy z obrazami, wideo, wiadomościami itd.).

Interesujące są też reakcje internautów. Można się spodziewać, że CTR-y wpisów opatrzonych reklamą znacznie wzrosną (szczególnie tych kierujących do kuponu zniżkowego). Z drugiej strony, czy internauci zorientują się w swojej masie, że mają do czynienia z reklamą? Czy napis „sponsored” nie wzbudzi wątpliwości co do wiarygodności wyników? (będący prawdopodobnie największą siłą Google)?

 

Aktualizacja (2011): Dalszy ciąg upodobniania reklam AdWords do wyników organicznych

Google Polska oficjalnie potwierdza wprowadzenie zmiany, którą prowadzący kampanie AdWords widzą od minimum kilku dni. W niektórych reklamach wiersz nagłówka uzupełniany jest automatycznie o nazwę domeny reklamowanej witryny. Jednocześnie standardowy URL jest wciąż wyświetlany w ostatnim wierszu,

  • tekst nagłówka oddzielony jest od domeny pionową kreską,
  • domena wyświetlana jest bez dodatku „www” i bez ewentualnych podkatalogów.

Jakich reklam dotyczy zmiana? Spełnione muszą być jednocześnie 3 warunki:

  • reklama wyświetlana nad wynikami organicznymi,
  • cały nagłówek nie może mieć więcej niż 68 znaków,
  • domena nie może znajdować się już w zdefiniowanym przez reklamodawcę tekście nagłówka.

Z naszych testów wynika, że naczelnym celem Google’a jest ujednolicenie wyglądu reklam AdWords wyświetlanych nad organikiem i samych wyników organicznych poprzez zrównanie długości nagłówków obu rodzajów wyników. Ściśle rzecz biorąc, nagłówki organiczne wciąż mają swoje standardowe 68 znaków, a nagłówki AdWords są wydłużane poprzez dopełnianie tekstu nagłówka za pomocą pierwszego wiersza opisu i/lub nazwy domeny.

Priorytet zdaje się mieć (zostawiajcie własne spostrzeżenia w komentarzach) pierwsza linia opisu, a domena wyświetlana jest tylko jeśli:

  • zmieści się obok tekstu właściwego, pierwszej linii opisu i separatorów, tj. całość tak stworzonego nagłówka nie będzie miała więcej niż 68 znaków lub
  • z jakichś powodów nie można wziąć pierwszej linii opisu, a cały nagłówek (tekst właściwy + domena + separator) zamknie się w 68 znakach.

Powody, dla których do nagłówka nie może zostać awansowana pierwsza linia opisu to przede wszystkim brak znaku przestankowego na jej końcu. Sugeruje to Google’owi, że pierwsza i druga linia opisu stanowią gramatyczną całość i nie należy ich rozdzielać.

Warto przypomnieć, że wśród widywanych ostatnio przez użytkowników testowych zmian layoutu SERP-ów była też zmiana polegająca na skróceniu snippetów wyników organicznych. Gdyby została wdrożona, byłaby kolejnym krokiem ku ujednolicaniu wyników organicznych i płatnych, tym razem jednak „od strony” tych pierwszych.

————————-
Grafika w nagłówku autorstwa użytkownika africa z freedigitalphotos.net
sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Rafał Sikora

    Myślę że Google dostrzegło, że tak do końca nigdy nie wyeliminują manipulowania wynikami organicznymi .. i ludzie za pozycjonowanie płacą ale nie Google ;]
    … no więc postanowili to zmienić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *