Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

google-seo-report-card

Google łamie własne reguły kupując linki. Gdzie rel=nofollow? [aktualizacja]

Witryna, do której prowadzą kupione linki może się spodziewać kar ze strony Google. Chyba, że jest to witryna przeglądarki Chrome, a linki zakupił Google. Jak zauważył Aaron Wall z SEOBook.com, Google prowadzi szeroko zakrojoną kampanię swojej przeglądarki Chrome, polegającą m.in. na masowym wykupywaniu artykułów sponsorowanych w rozsianych po sieci witrynach. Artykuły sponsorowane linkują do podstrony pobierania przeglądarki Chrome i profilu Chrome na YouTube – ale linki nie mają atrybutu rel=nofollow, wymaganego w takich sytuacjach przez Google i Matta Cuttsa osobiście.

Łamanie własnych reguł Google’a jest ewidentne. W sieci można znaleźć ok. 400 witryn zawierających artykuły sponsorowane z adnotacją „This post is sponsored by Google”.

serpy z wynikami dla this post is sponsored by google chrome

Artykuły zawierają jednocześnie linki do różnych usług Google, w tym do podstrony pobierania Google Chrome.

this post is sponsored by google
(http://www.annehogan.net/2011/12/what-can-chrome-do-for-you-2/)

Linki są bezpośrednie, nie mają atrybutu rel=nofollow (przynajmniej część z nich, bo trudno sprawdzić wszystkie), nie zastosowano też żadnych innych technik tamujących przepływ PageRanku. Kupione linki to zresztą nie wszystkie przewinienia Google, bo kupione przez firmę artykuły nie są – delikatnie mówiąc – najlepszej jakości. Innymi słowy, Google za własne pieniądze zaśmieca własne wyniki. Te same, które z innej kieszeni (wydawanej na Search Quality Team i prace nad algorytmem) tak srodze przed zaśmieceniem chroni.

Właśnie, łamanie własnych reguł jest ewidentne. Tak ewidentne, że aż skłania do zastanowienia – nikt w Google nie mógł chyba świadomie zrobić czegoś tak jaskrawo łamiącego Wskazówki dla webmasterów, a jednocześnie tak łatwo wykrywalnego.

Co się mogło stać?

  • może Google zlecił kampanię firmie zewnętrznej?
  • może brak atrybutu nofollow jest tylko wynikiem pomyłki?

Takie przypadki się zdarzają, drogi Google, nie tylko Wam. Chyba powinniście uwzględnić tę wiedzę, kiedy następnym razem będziecie się zastanawiać nad Wskazówkami dla webmasterów.

Retrospekcja: 2010 rok – audyt własnych stron Google wykrył, że firma łamie swoje wytyczne

Google, bardzo odważnie, zbadało zgodność swoich serwisów z własnymi wytycznymi optymalizacyjnymi. Środowisko pozycjonerów od dawna rozsmakowywało się w znęcaniu się nad Google z powodu kolejnych odnalezionych rażących naruszeń ich własnych wytycznych. Negatywny wynik dzisiejszego audytu nie jest więc zaskoczeniem. Zaskoczeniem może być jednak uczciwość raportu i to, że w ogóle go upubliczniono.

Raport wskazuje, że spośród 12 kryteriów, w których przyznano oceny, Google otrzymuje ocenę niedostateczną (poniżej 60% punktów, wg skali akademickiej) aż w 8!. Ocenę „dobry+” Google wystawia sobie tylko w jednej dziedzinie! Kto inny opublikowałby taki raport?

Audytowi poddano 100 głównych stron różnych googlowych produktów, które przejrzano pod kątem 19 kryteriów. Ocena była zero-jedynkowa – kolejne strony okazywały się spełniać dany wymóg lub nie. Admini Google najgorzej radzą sobie z meta tagiem [title] – tylko 10% badanych stron odpowiada wytycznym. Kiepsko jest także z meta tagiem [description], [h1] i z prawidłowym opisywaniem obrazków.

Google uzasadnia publikację raportu korzyściami, jaki z jego lektury mogą odnieść zewnętrzni webmasterzy. Trzeba przyznać, że taka forma udzielania rad „przyznajemy się do naszych błędów, zobaczcie je i uczcie się na nich” bardzo uwiarygodnia intencje firmy.

Raport można pobrać stąd: Google SEO Report Card.

 

Aktualizacja 4 stycznia 2012

Zgodnie z przypuszczeniami, Google tłumaczy, że kampania została zlecona zewnętrznej firmie, a jej celem była ekspozycja spotu reklamowego przeglądarki Google Chrome. Artykuły sponsorowane i wychodzące z nich nieopatrzone atrybutem rel=nofollow linki do strony www.google.com/chrome miały być – jak rozumiem – nadgorliwością agencji realizującej kampanię. Matt Cutts dodaje, że łamiący „Wskazówki dla webmasterów” link był tylko jeden (sam widziałem ich przynajmniej 3, choć w tej chwili – kiedy sponsorowane posty zostały już usunięte – jest to trudne do udowodnienia).

Najważniejszą informacją jest jednak kara, którą Google zdecydował się nałożyć na własną witrynę. Zespół Search Quality w Google obniżył ręcznie na przynajmniej 60 dni PageRank podstrony www.google.com/chrome. Po tym czasie zespół przeglądarki Chrome będzie mógł złożyć wniosek o ponowne rozpatrzenie zgłoszenia. Google wkłada więc wiele wysiłku, żeby udowodnić branży, że Wskazówki są święte i stosuje się je z całą surowością nawet do wewnętrznych błędów firmy Google.

————————-
Grafika w nagłówku autorstwa Stuart’a Miles’a z freedigitalphotos.net

sprawnymarketing

Maciej Janas

Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


  • Maciej Janas

    „Więc jak to jest z tymi linkami płatnymi?” No tak, jak napisaliśmy: „Takie przypadki się zdarzają, drogi Google, nie tylko Wam. Chyba powinniście uwzględnić tę wiedzę, kiedy następnym razem będziecie się zastanawiać nad Wskazówkami dla webmasterów.” Nofollow dodane, więc testy surowości Google’a musisz przeprowadzić na własnym serwisie, koniecznie daj nam znać o wynikach.

  • Nie rozumiem tej zazdrości.. linki nofllow mają prowadzic do treści za które nie odpowiada autor. Do treści nie istotnych.. jeżeli autor ufa dla strony docelowej + artykuł jest powiązany ze stroną do której linkuje to dofollow moim zdaniem nie jest „przeiwninieniem”. Google nie biczuje za linki dofollow tylko za nadużywanie.

  • Jest prawie dwadzieścia możliwych wartości atrybutu rel, a brakuje rel=”sponsored”, który znacznie lepiej precyzowałby cel linku niż „nofollow”, które jest bardzo nadużywane w ostatnim czasie.

  • homoklikus

    @Jan
    Jak ja nienawidzę konfidentów w środowisku SEO…

  • Maćku, cała aferka została rozdmuchana nim pojawiły się pierwsze wyjaśnienia. Serio, czy Google potrzebuje linków piozycjonujacych? Firma Unruly Media realizująca kampanię promocyjną reklamówki wideo Chrome dała ciała. Ot i cała wielka afera. Polecam przeczytać aktualizacje na temat tej „afery”.

  • Maciej Janas

    @ Moher, wspominałem, że to nie mogło być świadome działanie Google’a, w tym sensie oczywiście nie ma żadnej afery. Jest za to pytanie, czy Google będzie niezłomny w stosowaniu Wskazówek i nałoży karę na własne witryny. A ponieważ tego nie zrobi, powstaje pytanie, czy taka łaskawość nie powinna obowiązywać także witryn innych niż google’owskie.

  • Maciej Janas

    @ myself Wow, myliłem się, niedawne oświadczenie Google mówi: „We’ve investigated and are taking manual action to demote http://www.google.com/chrome and lower the site’s PageRank for a period of at least 60 days. We strive to enforce Google’s webmaster guidelines consistently in order to provide better search results for users. While Google did not authorize this campaign, and we can find no remaining violations of our webmaster guidelines, we believe Google should be held to a higher standard, so we have taken stricter action than we would against a typical site.”

  • Hmmm a pamietacie jak swojego czasu google opublikowalo raport na temat optymalizacji i pierwsze co to optymalizowali wlasne strony :)

  • Moim zdaniem to webmaster jest odpowiedzialny za to, czy opatrzy takie linki atrybutem nofollow czy też nie i to samo dotyczy indeksacji powielonych w wielu serwisach treści. No chyba że warunkiem współpracy było zarówno pozostawienie linka dofollow, jak i indeksacja tych wpisów.

  • Maciej Janas

    @ Lexy, skoro odpowiedzialny ma być webmaster, to czy Google powinno obniżać pozycje witryny zamieszczającej „nielegalnego” linka, a witrynę docelową zostawić w spokoju? Z punktu widzenia celu pod tytułem „użyteczne wyniki wyszukiwania” byłaby to strategia nieskuteczna.

  • Krzysztof Trynkiewicz z WydajnyKomputer.pl

    Zgadzam sie z johnem80 – jesli autor szanuje strone z linku sponsorowanego to usuniecie nofollow jest logiczne. Wiekszosc chyba nie rozumie koncepcji tej wartosci atrybutu rel uznajac, ze jesli tekst jest sponsorowany, to link powinien byc nofollow.

  • Ludzie,to podwórko Google i Ameryki nie odkryliście.Biznes to biznes i nie ma czasu na sentymenty.Zawsze możecie zgłosić raport o płatnych linkach do …Google.Hahaha.

  • To co teraz wyprawia google zakrawa na śmiech. Ale przecież od zawsze byli równi i równiejsi więc czym tu się dziwić?

  • Zbigniew Grabowski

    Jakie to dobrodziejstwo korzystania z firm zewnętrznych, zawsze jest bowiem na kogo zwalić całą całą winę. Podobnie jak z wpadką G w Kenii (G versus Mocality).

  • Wąski

    Śmieszny i absurdalny jest wymóg stosowania tych atrybutów. Jeśli wstawiam link jako webmaster to co mnie interesuje czy jakiś robot podąży za linkiem czy nie. To wyszukiwarka ma problem czy zliczyć sobie taki link do własnego rankingu czy nie.

  • Hence Agency

    Google zawsze dbało o sobie, ale Agencje SEO i tak robią co chcą. ciekawe tylko, do czego to w ostateczności doprowadzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *