Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

love-hate

„25 rzeczy które kocham i nienawidzę w Google” (w Google rozdającym za darmo)

Danny Sullivan na swoim blogu opublikował dwie listy rzeczy, które kocha i nienawidzi w Google. W Google, które wszystko rozdaje za darmo, począwszy od gigabajtowych kont pocztowych a na zaawansowanej aplikacji analityczno statystycznej (Google Analytics) skończywszy. Co wynika z rozdawania za darmo? Czy Google powinno zacząć pobierać opłaty?

Z jednej strony Danny chwali za udostępniana wielu produktów, które są darmowe i działają bardzo dobrze. Wspomina o Gmailu, Froogle, Google Maps („zmieniły myślenie ludzi o wyszukiwaniu” — szkoda że w Polsce ciągle niedostępne), Picasa (darmowe narzędzie do organizowania zdjęć) i innych. Z drugiej strony, po stronie wad, wymienia, że Google udostępnia za dużo rzeczy za darmo… paradoks?

Nie do końca. Rozdawanie za darmo jest korzystne dla użytkownika, ale do pewnego momentu. Ten moment to często wstrzymanie rejestracji nowych użytkowników nowej usługi (np. na darmowe statystyki Google Analytics zapotrzebowanie było tak duże, że na długo rejestracja została wstrzymana). Inny moment to sytuacja, kiedy pojawia się jakiś problem z usługą i potrzebujemy kontaktu z kimś z obsługi. Brak opłat za produkty wiąże się z tworzeniem samoobsługowych systemów, gdzie najczęściej nie ma miejsca na kontakt z tzw. suportem. Danny przywołuje przykład osoby, która próbuje otrzymać oficjalną odpowiedź od Google w związku z problemem z GMail. Jedyne co dostaje, to odpowiedzi z automatu.

Inny przykład — darmowy hosting blogów w ramach serwisu Blogger.com doprowadził do powstawania tysięcy (tworzonych automatycznie) blogów spamerskich, tzw. splogs.

Rozdawanie wszystkiego za darmo wiąże się z wprowadzeniem innego modelu finansowania, czyli pozyskiwania środków z reklamy. W pewnym miejscu jednak jest granica, której przekroczyć się nie da, bo trudno upchnąć więcej reklam (zakładając oczywiście trzymanie się zasady Google związanej z publikowaniem nieinwazyjnej reklamy). Czyżby więc rozwiązaniem było wprowadzenie opłat za niektóre usługi? Trudno powiedzieć, w każdym bądź razie warto obserwować rozwój Google, który m.in. testuje własny system mikropłatności online — GBuy.

Inne rzeczy, które można kochać (+) i nienawidzić (-) w Google:
+ prostota wszystkich produktów;
+ wyszukiwarka newsów – szybkości działania (niestety, choć dla polskich portali pewnie stety, niedostępna dla polskich newsów);
+ rozpoczęcie projektu skanowania książek na dużą skalę. Przeciwnicy i sceptycy projektu niech spytają się przeciętnego studenta(ja pytam), jak często zagląda do biblioteki i książek (pomijając ksera) a zrozumie jak istotne jest to zadanie. Ciągle mnóstwo wiedzy zamkniętej jest w książkach, do których mało kto ma dostęp (nasz malutki wkład w popularyzację wiedzy z pogranicza naukowego — dział Materiały)

– rozgrzebane projekty, ciągłe wersje beta, ciągle nowe zakupy kolejnych firm i kolejnych rozwiązań. Czy jest jakaś granica, po której przestanie to być efektywne?
– długie oczekiwanie na jakąkolwiek odpowiedź (nie z automatu);
– ilość zwracanych wyników ma mało wspólnego z rzeczywistością. Spróbuj obejrzeć milionową stronę dla jakiejś frazy, która niby tyle wyników zwraca a zrozumiesz co mam na myśli.

Dyskusja na forum: http://forum.sprawnymarketing.pl/tematy_4.htm

Grafika w nagłówku autorstwa użytkownika winnond z www.freedigitalphotos.net


 Share sprawnymarketing

Tomasz Frontczak

Założyciel serwisu SprawnyMarketing.pl i autor bestsellera Marketing internetowy w wyszukiwarkach (6000 sprzedanych egzemplarzy), pierwszej na polskim rynku pozycji omawiającej kompleksowo zagadnienia SEM/SEO/PPC. Współwłaściciel firmy doradczej MaxROY.com. Od 2006 roku posiada certyfikat Google Advertising Professional a od 2008 roku prowadzi certyfikowane przez Google szkolenia AdWords (jeden z 3 pierwszych trenerów w Polsce). Współpracuje z Wydziałem Inżynierii Zarządzania Politechniki Poznańskiej w grupie zajmującej się badaniami nad koncepcją zwinnego przedsiębiorstwa (ang. agile enterprise) i teorią okazji. Interesuje się wpływem mechanizmów marketingu internetowego na zwinność przedsiębiorstwa. Każdego dnia zaangażowany w projekt o bardzo długim horyzoncie czasowym: “Tata Igi i Sary”. Profil w Google+


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *