Napisz do nas

Zapraszamy na 19 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing.

19 Szkoleń i I ♥ Marketing

Napisz do nas
opinie

Zarabianie na blogach, finansowanie Web2.0 — opinie

Poprosiliśmy osoby, mające bezpośrednio lub pośrednio do czynienia z Web2.0 i blogami, o wyrażenie opinii w kwestiach: jak finansować web2.0 i blogi, jaka jest obecna sytuacja, czego można się spodziewać w przyszłość. Dotychczas wypowiedzieli się: Rafał Janik (iThink), Paweł Tkaczyk (MIDEA), Piotr Chmolowski (Wykop.pl) i Michał Makaruk (forum PiO).
Aktualizacja: opinie Rafała Janika i Pawła Tkaczyka.

Opinie stanowią kontynuację artykułu Klikofobia a zarabianie na blogach i Web2.0

Rafał Janik to praktyk marketingu i biznesu internetowego. Jest współtwórcą serwisu iThink, platformy opartej na zasadach social publishing, która umożliwia publikowanie wszelkiego rodzaju materiałów: tekstu, audio, foto, video. Uważa, że w tej chwili trudno znaleźć alternatywę dla reklamy kontekstowej. Optymistycznie stwierdza, że „w chwili obecnej dla dobrego pomysłu internetowego na pewno znajdą się inwestorzy”.

Redakcja: W tej chwili na blogach i pierwszych serwisach z kategorii Web2.0 dominuje reklama kontekstowa. Czy uważasz, że jest to wystarczające źródło dochodu?

Rafał Janik: Zarabianie na blogach w Polsce jest jeszcze odległą sprawą, chociażby przez wzgląd na ich niska oglądalność i samo postrzeganie blogów przez media i zapewne przez mediaplanerów. Bardzo dobry obraz widzenia blogowania w Polsce dał artykuł we Wprost, w którym blogowicz wypełnia tylko Internet nieopłacalnym tekstem.

Czy na reklamie kontekstowej można zarobić? Miałem swego czasu AdSense na stronie. W chwili obecnej mam afiliację z TradeDoubler. Do dziś nie mam z tego złotówki. Uważam, że reklama kontekstowa jest raczej koniecznością i nie ma innego wyboru dla blogowiczów.

Obawiam się, że nie ma w chwili obecnej alternatywy dla reklamy kontekstowej. Największy wpływ na to ma świadomość mediaplanerów, którzy myślą jeszcze zasięgowo (im więcej emisji tym lepiej), a nie jakościowo. Taki stan rzeczy powodują zapewne cenniki reklamowe wydawców, gdzie ceny opierają się na CPM (tysiąc emisji). Dopóki reklamodawcy będą żyli w tych kategoriach dopóty ciężko będzie zarabiać na blogach, gdyż niewiele blogów może zagwarantować chociażby 1 CPM/dzień.

Z drugiej strony uważam, że za taki stan rzeczy odpowiadają także sami blogowicze, którzy nie starają się zmieniać tej sytuacji. Blogowicze są raczej bierni w poszukiwaniu alternatywnych źródeł dochodu – wybierają najłatwiejsze drogi: AdSense i programy afiliacyjne – a z tego wyżyć się nie da. Jeżeli blogowicz aktywnie zacząłby szukać reklamodawców i rozmawiać z nimi bezpośrednio, to jestem pewien, że w końcu trafiłby na zainteresowanie.

W Polsce znam kilka przypadków w pełni sponsorowanych blogów, przez duże koncerny – niestety nie mogę o tym mówić umowy o poufności z poprzednich firm.

Ważniejszym pytaniem jest czy piszemy dla dochodu, czy z innych pobudek. Osobiście piszę, bo chcę podzielić się z moimi spostrzeżeniami, a nie po to by dobrze pozycjonować się w Google i zarabiać na reklamie. Zakładam, że większość blogowiczów podchodzi do sprawy w ten właśnie sposób.

Redakcja: Alternatywa dla reklamy kontekstowej na dziś? Czy masz jakiś plan na finansowanie swojego projektu iThink.pl?

Alternatywa na finansowanie? Hmm. tak jak pisałem powyżej aktywne poszukiwanie reklamodawców i uczenie ich myślenia jakością a nie ilością – co niestety jest w internecie nagminne.

Dla iThink w chwili obecnej nie szukam otwarcie drogi na finansowanie projektu. Jest on obecnie zupełnie niedochodowy i dzięki temu niezależny. Zapewne w przyszłości wprowadzimy w nim reklamę kontekstową, aby utrzymywała ona hosting i zapewniała obsługę IT. Jednak nigdy nie zgodzę się na reklamę graficzną w serwisie – to nie jest gazeta.pl gdzie głównym ostatnio przekazem są wyskakujące pokupy i toplayery.

Mam jeszcze jeden pomysł na finansowanie iThik, który zmienia model biznesu medialnego, ale o tym w chwili obecnej nie będę mówił, gdyż jest to plan, którego nie chciałbym oddać w obce ręce.

Sam iThink został stworzony do wyzwolenia w jakiejś części siły twórczej tkwiącej w wielu internatach i na tym skupiamy teraz swoje działanie. Finansowanie to rzecz wtórna – na którą przyjdzie czas, gdy serwis znajdzie swoje miejsce w przeglądarkach internautów. Podstawą większości wielkich pieniędzy zawsze jest idea zrobienia czegoś nowego, chęć wdrożenia w życie idei. Pieniądze pojawiały się później. Przykłady: Google, ebay, yahoo, Apple, Microsoft.

Redakcja: Jakie widzisz perspektywy rozwoju innowacyjnych modeli finansowania przedsięwzięć Web2.0? Czy jedyna przyszłość to „sprzedać się dużemu” (vide: Flickr – Yahoo)? Czy jest miejsce dla ‚małych’?

Web 2.0 i jego finansowanie, cóż chyba nie różni się to od finansowania przedsięwzięć nie Web 2.0. Uważam, że każdy dobry pomysł, czy to Web 2.0, czy Web 0.1 znajdzie drogę na finansowanie.

W chwili obecnej dla dobrego pomysłu internetowego na pewno znajdą się inwestorzy, którzy będą chcieli zainwestować w przedsięwzięcia internetowe (MCI, bmp). Przecież InternetStandard podało, że MCI ma sporo pieniędzy na inwestycje, a na ich stronach można przeczytać, że zainwestują w Web 2.0

Jeżeli pytasz o to, czy odsprzedanie serwisów jest możliwe, to jak najbardziej uważam, że jest to dobra droga, do tworzenia nowych projektów. Zauważ, że większość serwisów Web 2.0 z USA dochodzi do pewnego momentu rozwoju i zostają sprzedane, po czym ich rozwój się zatrzymuje, a Twórcy albo żyją na posadach w nowych właścicieli serwisów, albo zarobione pieniądze inwestują w nowe projekty.

Uważam, że w Polsce takie drogi rozwoju są możliwe, ale Twórcy muszą uwierzyć w swoje projekty i sami muszą aktywnie szukać, a nie czekać na Anioła Biznesu, który sam do nich przyjdzie.

Paweł Tkaczyk jest właścicielem agencji reklamowej MIDEA. Prowadzi popularnego w sieci bloga prywatnego paweltkaczyk.midea.pl.
Paweł, podobnie jak Rafał Janik, wyraźnie zwraca uwagę, że należy być aktywnym w poszukiwaniu potencjalnych reklamodawców. Mówi o tredsettingu, wskazując jednocześnie, że jeżeli bloger będzie „uczciwy wobec siebie i swoich Czytelników” to zachowa wiarygodność mimo pisaniu postów „na zamówienie”.

Redakcja: W tej chwili na blogach i pierwszych serwisach z kategorii Web2.0 dominuje reklama kontekstowa. Czy uważasz, że jest to wystarczające źródło dochodu?

Paweł Tkaczyk: Moim zdaniem nie. Umieściłem Google AdSense na swoim blogu kilka miesięcy temu. Pomimo kilku tysięcy wizyt dziennie, reklama kontekstowa nie przynosi dochodów — ludzie odwiedzają bloga dla jego treści, nie dla reklam i po prostu w nie nie klikają.

Redakcja: Alternatywa dla reklamy kontekstowej na dziś?

Aktywne poszukiwanie reklamodawców, których oferta pokrywa się z grupą docelową serwisu. Takie firmy są skłonne płacić np. za kampanię wizerunkową (pokazanie logo czy produktu firmy na stronie), bez nacisku na „kliknięcia”. Tylko najpierw trzeba zbudować odpowiednią bazę użytkowników.

Inną formą jest trendsetting — blogerzy to jednak ta bardziej „poinformowana” część Internetu, sprawdzają nowinki techniczne, grzebią po serwisach w poszukiwaniu nowości i zwykle są bardziej oblatani technicznie.

Ludzie ufają ich rekomendacjom — jeśli znajomy bloger poleca mi np. nowy program do edycji zdjęć (a zajmuje się tym zawodowo), to wiem, że sprawdził różne alternatywne rozwiązania (na co ja np. nie mam czasu) i wybrał to, co dla niego najlepsze. Jeśli zajmujemy się podobnymi rzeczami, to jest spora szansa, że ja też będę zadowolony z tego wyboru.

Na blogach ludzi o podobnych zainteresowaniach szukam recenzji filmów, książek, programów, czasem gadżetów… Reklamodawcy mogą to wykorzystać, pod warunkiem, że autor serwisu zachowa wiarygodność. Internauci nie cierpią kryptoreklamy. Zatem jeśli tekst jest sponsorowany, warto o tym głośno powiedzieć.

Redakcja: Czy uważasz, że bloger może pisać posty „na zamówienie” (np. firm próbujących PR poprzez blogi) i jednocześnie zachować wiarygodność?

Tak, i może na tym zarabiać. Skuteczny bloger — ktoś, kto bez problemu radzi sobie ze słowem pisanym a do tego zna się na swojej „działce”, potrafi prowadzić dyskusje, odpierać krytykę w komentarzach — to nieoceniony skarb dla działów PR czy kontaktów z mediami w różnych firmach.

Jeśli będzie uczciwy wobec siebie i swoich Czytelników, nie straci wiarygodności. Oczywiście nie da się zadowolić wszystkich — są ludzie, którzy uważają blog za „ideologiczne powołanie” i jakiekolwiek nawiązania do komercji traktują jak herezję.

Ale prawda jest taka, że tak jak WWW skomercjalizowało się kilkanaście lat temu, pomimo protestów niektórych, tak samo skomercjalizują się blogi. Redaktor bloga będzie cenionym specjalistą, a jego usługi będą miały swoją wartość. Oczywiście pod warunkiem, że potrafi zbudować i utrzymać autorytet.

Redakcja: Jakie widzisz perspektywy rozwoju innowacyjnych modeli finansowania przedsięwzięć Web2.0? Czy jedyna przyszłość to „sprzedać się dużemu” (vide: Flickr – Yahoo)? Czy jest miejsce dla ‚małych’?

Miejsca dla małych jest mnóstwo. Rynek jest pełen nisz, a internetowe serwisy zagospodarowują je tylko w części. Serwis skupiający społeczność jest bardzo dobrym miejscem dla reklamowania produktów z realnego świata skierowanych do tej właśnie społeczności.

Zatem „społecznościowe” witryny powinny szukać partnerów w „realnym świecie” — takich partnerów, dla których wybudowana wokół witryny baza użytkowników także będzie wartościowa i za dostęp do której będą skłonni płacić.

Piotra Chmolowskiego, twórcę serwisu Wykop.pl, zapytaliśmy o plany rozwoju źródeł finansowania i to, jakie koszty pokrywają mu w tej chwili przychody z reklamy kontekstowej.
Piotr zapewnił nas też, że ustrzeże Wykopowców od agresywnych reklam: „Billboardy, skyscrappery i inne kolorowe, migające, wielkie reklamy nie wchodzą w grę”.

Redakcja: Ile zarejestrowanych użytkowników, wizyt i odsłon dziennie rejestruje Wykop.pl?

Piotr Chmolowski: Wykop ma na chwilę obecną 1377 zarejestrowany użytkowników, liczba unikalnych wizyt w serwisie wynosi pomiędzy 2500-3500 dziennie.

Czy przychody uzyskane z umieszczenia reklamy kontekstowej w serwisie Wykop.pl pokrywają aktualne koszty związane z prowadzeniem serwisu?

Tak, na chwilę obecną Google Adsense spokojnie wystarcza, żeby pokryć
koszty utrzymania serwisu — oczywiście jeśli przyjąć, że mówimy tylko
o serwerze i domenie, bo gdybym musiał dodatkowo wypłacać sobie pensję,
to moje dzienne menu musiałoby ograniczać się do chleba i wody ;-)

A co, gdyby serwis miał stać się Twoim głównym źródłem dochodu i dodatkowo miałbyś zatrudnić jednego pracownika?

Wtedy, najprawdopodobniej obaj dość szybko umarlibyśmy z głodu. Wykop, tak jak i BlogFrog, był tworzony jako osobisty projekt, bez przemyśleń na temat strategii finansowania. Nie uważam tego za błąd, bo akurat mogłem sobie pozwolić na takie rozwiązanie.

Kiedyś jednak Wykop będzie musiał przestać funkcjonować tylko jako mój mały projekt „po godzinach”, dlatego niezbędne jest opracowanie jakiegoś modelu finansowego.

Jaką alternatywę mógłbyś podać w tej chwili dla reklamy kontekstowej?

Jedyną alternatywą, jaką w przyszłości mogę wprowadzić będą prawdopodobnie jakieś niewielkie reklamy graficzne, gdzieś na uboczu. Billboardy, skyscrapery i inne kolorowe, migające, wielkie reklamy nie wchodzą w grę. Użytkownicy Wykopu są wrażliwi na wszelkie tego typu utrudnienia i na pewno mocno zirytowałyby ich reklamy na pół strony. Poza tym, sam nie cierpię takiej formy reklamowania i nie wprowadzę jej na swoje podwórko.

Od reklam jednak uciec nie można, bo one mogą w dużej mierze zapewnić serwisowi przyszłość

Jakie widzisz perspektywy rozwoju innowacyjnych modeli finansowania przedsięwzięć Web2.0?

Moim zdaniem najbardziej opłacalną formą finansowania tego typu przedsięwzięć jest (tradycyjnie) reklama. Dodatkowo, można także wprowadzić dla użytkowników jakieś dodatkowe udogodnienia i udostępniać je za opłatą (tak, jak to robi choćby flickr, czy last.fm).

Dobrym pomysłem mogłoby być także prowadzenie przybocznego sklepu internetowego i sprzedaż własnych produktów, wykorzystując serwis jako swego rodzaju bramę do tych usług.

 

Z punkt widzenia pozycjonującego serwisy w wyszukiwarkach

Stałych bywalców serwisów typu Wykop.pl można porównać do aktywnych użytkowników forów dyskusyjnych. Zarejestrowani i aktywni na forach generują bardzo dużo odsłon, sami umieszczają mnóstwo postów i rozpoczynają wiele tematów. Nie są jednak zbytnio skłoni do klikania w reklamę.

Michał Makaruk, twórca serwisu forum.optymalizacja.com odpowiada na podstawie własnych obserwacji (a ma co obserwować — 4595 zarejestrowanych użytkowników, 165 616 napisanych postów), jaki typ wizyt w jego serwisie generuje najwięcej przychodów pochodzących z reklamy kontekstowej.

Redakcja: Odsłony jakich użytkowników — stałych bywalców forum czy osób trafiających jednorazowo z wyszukiwarki — statystycznie częściej przekładają się na kliknięcia w reklamę kontekstową?

Michał Makaruk: Fora, które posiadają stałą grupę bywalców tworzącą społeczność, nie są wymarzonym miejscem na reklamę kontekstową. Ta grupa ludzi uczestniczy w życiu forum i je tworzy, więc zrozumiałe jest to, że na reklamy się uodpornili i nie mają zamiaru w nie klikać aby opuścić stronę forum.

Najczęściej kliknięcia pochodzą od osób, które weszły na forum poprzez wyszukiwarkę szukając danych informacji i jeżeli tekst reklamy ich zainteresuje to tam podążają w poszukiwaniu informacji.

…czekamy na kolejne opinie.

Technorati Tags: reklama-kontekstowa, marketing, reklama, web2.0, nowe-technologie, blog, model biznesowy.

sprawnymarketing

Redakcja

Wpis autorstwa redakcji serwisu SprawnyMarketing.pl Nasz serwis działa od 2005 roku, publikując artykuły na temat pozycjonowania, marketingu internetowego, analityki internetowej, reklamy online oraz powiązanych dziedzin. Sprawny Marketing to także 25 szkoleń, które pomogą wznieść promocję Twojej firmy na wyższy poziom. Sprawny Marketing jest głównym organizatorem konferencji I <3 Marketing , której najbliższy termin przypada na 1-2 marca 2017 roku.



    • some1

      Proponuje zeby szanowna Redakcja czytala teksty przed ich zamieszczaniem – i poprawiala bledy! W powyzszym tekscie nie brak drobnych bykow:
      – skyscrapper zamiast skyscraper;
      – blad w adresie serwisu wykop.pl (http://ww.wykop.pl/);
      – blad w nazwisku drugiego rozmowcy! (Michała Makaruk).

    • Adam Sydor

      Zainteresował mnie fragment wypowiedzi Pana Piotra Chmolowskiego założyciela „Wykopu”. Pisze on o tym, że reklama typu – wielkie bilboardy, skyscrapery denerwują go i nie zamierza ich umieszczać w swoim serwisie.
      Również podzielam tą opinię, nie lubię np. nachalnej reklamy na portalu Onet.
      zastanawia mnie jednak – co prowokuje twórców serwisów do umieszczenia tego typu reklam u siebie?? Wydaje się, przecież że jest to strzelanie gola do własnej bramki – zresztą mówi się, że skuteczność kampani bannerowych w chwili obecnej jest minimalna – a zazwyczaj takie kampanie nie są wcale tanie. Czy jest to doskonałe działanie PR właścicieli serwisów, wobec reklamodawców, czy może wynik rzetelnych i obiektywnych badań?

    • Adam Sydor

      Przyszło mi jeszcze coś do głowy – tym razem odniosę się do wypowiedzi Pana Michała Makaruka. Twierdzi on, że małe społeczności, jak fora dyskusyjne, czy blogi nie są dobrym miejscem do umieszczania na niej reklamy kontekstowej.
      Wydaje mi się wręcz, że są to miejsca niezwykle do tego nieodpowiednie.
      Może się mylę, ale większość uczestników takich forów, czy stałych czytelników blogów w celu zdobycia, wg nich rzetelnych informacji, korzystają z opini innych użytkowników a nie klikają na reklamy.

      Ze statystyk serwisu można wyczytać potwierdzenie przypuszczenia Pana Makaruka o tym, że z reklamy konteksowej korzystają raczej ludzie, którzy znajdą się na stronie przypadkowo – szukając konkretnych informacji. Pisze zresztą o tym Tomek Frontczak w poście: „Klikofobia a zarabianie na blogach i Web2.0”.

    • Tierralatina

      Ciekawe co mowi tworca wykopu. Ja szczerze mowiac wolalbym „migajace banery” niz reklamy kontekstowe poukrywane w serwisie – udajace linki proponowane przez wykop. To wlasnie ich stosowanie wydaje mi sie, delikatnie mowiac, nieetyczne.

    • wermon

      Kazdy z nas powinien sobie postawic pytanie czy woli miec dobry serwis ze wszelkiego rodzaju reklama, czy kiepski bez reklamy.

      Jasne i logiczne przeciez jest ze jesli ktos zyje z jakiegos serwisu to poswieca mu 100% swojej energi, a jesli jest to tylko „mały projekt we własnym zakresie” to moze mu poswiecic tylko to co zostalo po calym dniu pracy.

      Ok czasami komus zdarzy sie popelnic jakis fantastyczny „maly projekt we wlasnym zakresie”, i znowu logiczne jest ze jesli cos jest fantastyczne to szybko zdobywa userow ktorzy jeszcze szybciej zurzywaja podobno jeden z najdrozszych w europie (?) transfer i co… ? A no albo trzeba zamknac serwis zeby nie popasc w dlugi albo z tego samego powodu napisac userom maila zeby sp***ali na drzewo, albo zaczac serwowac reklamy nie takie jakie my chcemy ale takie jakich chca reklamodawcy i dalej rozwijac serwis. A jak cos jest naprawde fajne to userzy ponarzekaja ponarzekaja ale przychodzic i tak beda.

      A jak pojawi sie konkurencja ktora jeszcze nie ma reklam to pewnie na chwile bedzie spadek ale zazwyczaj to co dotyczy nas dotyczy tez konkurecji i jezeli naprawde beda fajniejsi to tez zaczna miec problemy z transferem i tez beda musieli zaczac zarabiac, czyli serwowac reklamy, a jak wymysla cos fajnieszego to my przeciez bedziemy o tym wiedzieli i tez mozemy zaczac to uskuteczniac.

      A jak ktos powie ze nie mam racji to ja zapytam czemu 90% internautow ma w d*** reklame kolo reklamy, teksty podzielone na 150 czesci zeby miec wiecej odslon, i komercje na kazdym cm2 powierzchni… i sieci poza onetem nie widza chyba ze szukaja info do referatu czy innej pracy.

      Onet to inna grupa docelowa – to fakt, mniej doswiadczeni – na pewno, wiec w czym wg mnie jest problem ? A no w tym ze internautom trzeba uswiadamiac ze reklama jest konieczna bo to ona podnosi poziom sieci. Podnosi bo dzieki $ z reklamy ludziom chce sie lepiej pracowac nad serwisami i to powinni wiedziec tzw. doswiadczeni internauci. Powinni to wiedziec i cieszyc sie ze widza reklamy na swoim ulubionym serwisie bo dzieki temu moga spodziewac sie tego ze serwis bedzie coraz lepszy.

      ALE… tak jak w zyciu NIE pozwolmy na to zeby tak jak na onecie kasa (czyt. reklama) stala sie najwazniejsza (choc przyklad onetu pokazuje ze internauci i tak na to pozwalaja)

      No to sie znow rozpisalem.
      Pozdrawiam wszystkich innowatorow internetowych, niech wam sie wiedzie jak najlepiej i serwojcie banery skycrappery toplayery i inne swinstwa ale trwajcie, bo to wy podnosicie poziom sieci.

    • Paweł

      Witam,
      co do umieszczania reklam banerów, bilboardów itd
      standardowa cena za 1000 odsłon banera na normalnych serwisach kształtuje się od 40 do 140 zł ! – I tu mamy odpowiedź dlaczego wydawcy umieszczają je na swoich stronach.

      Zaznaczam że na normalnych serwisach. Do nich nie zaliczam wszelkie śmieciowe serwisy na których stronach są tapetki, dzwoniki, tresci SMSów, opisy do GG (to już przegięcie).
      Na takich serwisach reklamę graficzną sprzedaje się bardzo tanio. Ale kto przy zdrowych zmysłach będzie się tam reklamował?

      Inny problem który poruszony został w tym artykule to niechęć reklamodawców do umieszczania reklam na omawianych serwisach. No cóż a kto to ogląda ? Ostatnio mówi się o dzieciach neostraty – i sądzę że użytkownicy tych serwisów od takiego profilu dużo nie odbiegają. Więc reklama tam może nawet zaszkodzić.

    • Jest wiele metod zarabiania na serwisach („zarabiania”, umówmy się – polskie serwisy nie mają się co równać z ALA, Kottke czy innymi, podobnymi serwisami).

      Wystarczy trochę pogłówkować.

    • klatu

      Cenę za 1000 odsłon banera w granicach od 40 zł do 140 zł można włożyć między bajki. To jest tylko oficjalny cennik.
      Gdybyś te ceny podzielił przez 10 a potem jeszcze przez dwa to niemal byś się zbliżył do realnych cen. Dlatego nie ma się co podniecać. A reklamy i tak będą wyświetlane bo nikt za przysłowiowy „frajer” nie będzie na dłuższą metę prowadził serwisu. Nie wynika to z chęci zysku ale z bardzo dobrze pojmowanej odpowiedzialnosci. Stałe źródło finansowania jest potrzebne aby utrzymać serwis na dobrym poziomie.

    • Amrod

      A ja chciałem inny temat poruszyć. W naszym kraju nie ma jeszcze skutecznego sposobu na wsparcie osoby której teksty czytam. Na stronach, serwisach czy blogach innych krajów, szczególnie amreykańskich często stosowany jest mechanizm „donate”

      Ja natomiast w ten sposób traktuje reklame kontekstową. Jeśli tekst jest dobry, przydał mi sie do czegos lub po prostu mnie ubawił klikam w kilka reklam, niech autor ma kilka groszy.

      Nie płace ja, więc tym lepiej =) choć nie do końca o to chodzi. Przelałbym chętnie jakąś niewielka kwoce na konto tej osoby, ale to trudniejsze, choćby w legalnym rozliczeniu podatków.

      Dlatego świadomie wspieram blogerów klikając w reklamy, choć często nawet nie wiem w co (wybieram anglojęzyczne, a co niech ma większy wpływ)

    • nawigator

      Amrad, z tym klikaniem w reklamy w podzięce, to nie jest najszczęśliwsze rozwiązanie. jak by nie patrzeć, to jednak w jakimś stopniu jest okradanie reklamodawcy. Proponuje kliknąć w reklamę, jak wyda Ci się po prostu interesująca ;).

    • Skuteczności bannerów nie ocenia się jedynie po ich klikalności ale po korzyściach brandingowych jakie one przynoszą tzn. Zwiększenie rozpoznawalnośći marki i w konsekwencji budowanie pozytywnych skojarzeń z nią związanych.

      Oceniać bannery po klikalności to tak jakby oceniać skuteczność reklamy TV po tym ile osób po obejrzeniu danego spotu pobiegnie do sklepu i kupi reklamowany produkt.

      Cena za 1000 odsłon bannera pomiędzy 40 a 140 zł wcale nie jest bajkowa w szczególności na serwisach branżowych gdzie mamy do czynienia w większości z interesującym nas profilem użytkownika.

      Pozdrawiam Francky
      PS Ta wypowiedź Michała trochę krótka :/

    • Może gdyby agencje marketingowe były zaintneresowane rówineż nieco mniejszymi jesli chodzi o oglądalność stronami to web 2.0 szybciej by się rozwijało. Chodzi mi o to iż współpraca agencji i rozwijającego się serwisu mogła by obu stroną wyjść na dobre – agencja miała by miejsce na reklamę na potencjalnie rozwojowym serwisie.

      hazan
      http://www.pytamy.pl

    • Łukasz

      Osobiście prowadzę kilka serwisów w tym jeden, który dzięki współpracy z rozgłośnią radiową zyskał popularność przez ponad rok udało mi się utrzymać serwis bez jakichkolwiek reklam… Aktualnie jestem zmuszony z korzystania z wszelkiego rodzaju (DOBRYCH!!!!) programów partnerskich, a także z GOOGLE ADSENSE – dzięki temu mogę wykupywać co rok domenę i co kwartał serwer opłacać… Nie straciłem ani użytkowników, ani internautów… a serwis może dalej się rozwijać… Jednak już teraz dostrzegam, iż będę musiał pomyśleć na nowymi formami reklam, by móc dalej „ciągnąć” serwis…

    • Posiadam kilka różnych serwisów, for, bloga. Testowałem na nich różne sposoby zarabiania. Co do AdSense, jest niby dobry, ponieważ łatwo go wrzucić na stronę, i pasuje do każdej witryny, jednak zarobki są bardzo niskie. Za kliknięcie w reklamę na anglojęzycznej stronie dostaje się po kilka czy kilkanaście dolarów. Polskie reklamy płacą po kilka centów. Mam nadzieje że z czasem się to zmieni.

      Najwięcej zarabiam dzięki programom partnerskim. Najważniejsze jest tu odpowiednie dobranie produktów lub usług z promowanego pp do treści strony. Relama w czystej formie nie jest tak skuteczna, jak reklama ukryta w treści. Np. przeczytałeś dobrą książkę czy ebooka, opisujesz na stronie co ci dała lektura, a na końcu umieszczach link partnerski księgarni. Inny przykład, od roku korzystasz z usług banku internetowego. Jesteś z niego zadowolony, mówisz o tym czytelnikom, umieszczas link partnerski i zarabiasz na każdym założonym koncie.

      Co do TradeDoubler i podobnych systemów – odradzam. Te sieci mają setki tysięcy zarejestrowanych stron i wszystkie wyświetlają takie same reklamy. Nawet jeśli kogoś zainteresuje jakaś reklama, istnieje bardzo mała szansa, że kliknie ją akurat na naszej stronie.

      http://netwaluta.pl

    • Puki co musimy się zadowolić promowaniem mniejszych stron między sobą. Dla tego cenię sobie wszystkie miejsca gdzie mogę podrzucić ludziom parę linków. Zresztą sam często odnajduję tam coś ciekawego, co by mi nawet nie przyszło do głowy żeby tego poszukiwać w sieci. Zatem miejmy nadzieję, że będą powstawały nowe serwisy oparte na możliwości dzielenia się i kreowania własnego środowiska.

    • Hazlikuss

      W Polsce blogowanie jest wciąż na etapie rozwoju. Jednym ze sposobów zwiększenia czytelności blogu jest wprowadzenie innych wersji językowych (w moim przypadku angielska i hiszpańska – dopiero zacząłem nad nią pracować)
      po 1 dniu od wystartowania blog zanotował oglądalność z całego świata – dzisiaj ma stałych czytelników chociażby z Argentyny, czy USA.

    • When i hoped was marching down cheerleader babe and scaly.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *