Napisz do nas

Zapraszamy na 23 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

19 Szkoleń i I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

strachy

Działania ręczne – Nienaturalne Linki do Twojej witryny – koszmar z ulicy wiązów… albo i nie

A więc stało się. Dostałeś wiadomość z GWT i to tę o której śniło Ci się w najgorszych koszmarach. Wiadomość z żółtym wykrzyknikiem. Od Googla.

– To niemożliwe. To napewno pomyłka – myślisz.

SERPy niestety są bezlistosne. Strona Twojej firmy znazazła się w na podstronach od piątej do dziesiątej i już teraz nikt nie może jej znaleźć.  „Wakacje w Egipcie” są na miejscu 55. A na „tanie loty” to już w ogóle strona nie rankuje.

Chciałbyś skoczyć z okna ale pracujesz na parterze.

W tym artykule postaram się opisać jak sobie z tym poradzić i że nie taki diabeł straszny jak go malują. Pokażę też screenshoty choć te będą w języku angielskim.

Bez paniki, disavow.txt na końcu, a najpierw proces

Po pierwsze podziel się z zespołem z którym pracujesz „dobrą nowiną”.

Najlepiej powiedz całej firmie co się wydarzyło. Nie musisz sie zagłębiać w szczegóły techniczne. Działania ręczne to w dzisiejszych czasach normalna sprawa, niejako Twój chleb powszedni (amen), ale Ty jako profesjonalista i zawodowiec wiesz jak sobie z takimi rzeczami radzić.

Jak by źle nie było, ludzie w firmie muszą wiedzieć takie rzeczy; inaczej w głowę będą zachodzić czemu z dnia na dzień ruch, konwersje i obroty na witrynie spadł o ileś tam procent. Nikt Cię z pracy nie wyrzuci (chyba że jest niespełna rozumu). Tylko Ty możesz to naprawić wiec jesteś potrzebny bardziej niż kiedykolwiek.

Po drugie – rozpoznanie dopasowania.

Jeśli oberwała domena jako całość (GTW > Działania ręczne > Dopasowania w całej witrynie) to sprawa jest jasna, trzeba posprzątać i zgłosić prośbę o sprawdzenie.

Jeśli jednak jest to dopasowanie częściowe (GTW > Działania ręczne > Dopasowanie częściowe) to masz dwa scenariusze:

  • oberwałeś selektywnie bo nienaturalne linki dotyczą tylko wybranych sekcji witryny – i tu zadaj sobie pytanie o które sekcje / foldery chodzi kolegom z Googla. Możesz to łatwo sprawdzić pobierając dane z SemRush.com albo Searchmetrics.com np. sprzed tygodnia i aktualne. Wykonaj eksporty z obu narzędzi, złóż to w jedną sensowną całość i porównaj na poziomie podkatalogów. Zobaczysz którym widoczność w wyszukiwarce drastycznie spadła.
  • oberwałeś selektywnie bo ktoś podjął taką decyzję licząc że posprzątasz wszystko co należy posprzątać. Może Cię lubią, a może myśleli, że jednak nie pracujesz na parterze.

Po trzecie…

Jeśli myślisz że działania ręczne dotyczą „tych pięciu linków co je w zeszłym tygodniu kupiłeś”, to uwierz mi że może tak być w jednym na sto przypadków. W pozostałych sprawa jest dużo grubsza. Zdjemowanie linków w przypadku działań ręcznych to nie depilacja brwi pensetą. To wycinka maczetą w amazońskiej dżungli. Oczywiście możesz mi nie wierzyć i wyrwać te kilka linków niczym kilka włosów z brwi, a następnie wysłać prośbę o sprawdzenie. Dziewięćdziesiąt dziewięć na sto przypadków zakończy się to odmową, a wtedy wiadomo – maczeta i wycinamy dżunglę.

Skoro już jesteś w dżungli pełnej linków to nie możesz ot tak walić na oślep. Maczeta jest ostra, możesz się skaleczyć a ponadto możesz też ewentualnie ciachnąć link którego nie chciałbyś usuwać.

Najpierw lista!

Stwórz listę – ale taką że mucha nie siada. Będziesz potrzebował eksportu z następujących narzędzi:

  • Google Webmaster Tools
  • MajesticSEO (fresh index)
  • Ahrefs
  • Searchmetrics backlinks
  • OpenSiteExporer

Jeśli masz dostęp do tych wszystkich narzędzie to bardzo dobrze. Jeśli jednak nie masz to lepiej żeby Twoj szef Ci te narzędzie kupił choć na jeden miesiąc. Zdecydowanie szybciej wyciągniesz wtedy stronę z filtra.

Po dokonaniu eksportów z każdego narzędzia zobaczysz że pliki CSV czy XLSX każdego z programów podane są w innym formacie. Nie przejmuj się, tylko wyrzuć wszystkie kolumny poza kolumną z URL’ami z któregych Twoja witryna otrzymuje linka. Teraz masz format identyczny z tym jaki dostarcza Ci Google Webmaster Tools.

Jeśli z URLi chcesz wyciągnąć same domeny, a pracujesz w excelu użyj następującej formuły:
=IF(ISNUMBER(FIND(„www.”,B2)),MID(B2,FIND(„www.”,B2)+4,IF(ISNUMBER(FIND(„/”,B2,9)),FIND(„/”,B2,9),LEN(B2)+1)-FIND(„www.”,B2)-4),MID(B2,FIND(„//”,B2)+2,IF(ISNUMBER(FIND(„/”,B2,9)),FIND(„/”,B2,9),LEN(B2)+1)-FIND(„//”,B2)-2))

Źródło: Dizzysoft

Teraz powinieneś otrzymać arkusz excel zawierający dwie kolumny.
• PARTNER DOMAIN (kolumna A) – reprezentuje domenę z której pochodzi backlink
• BACKLINK (kolumna B) – dokładny URL

Dla przykładowej domeny SprawnyMarketing.pl początek listy wyglądałby mniej więcej tak:

Potem anchor text!

Przykładowa lista bazująca na eksporcie z MajesticSEO dla SprawnyMarketing.pl zawiera około 161 tysięcy wierszy. Będzie tego dużo więcej jeśli dodać SearchMetrics, OpenSiteExplorer, Ahrefs i Google Webmaster Tools.

Następnym krokiem jest deduplikacja i sprawdzenie PIVOT’em gdzie występują linki typu sidewide (blogroll) – czyli te które linkują z każdej podstrony w obrębie danej domeny. Sprawdzenie to wykonujemy przede wszystkim po to by usunąć z listy te sidewide’y które nie są toksyczne lub te w których crawler Majestic czy Ahrefs wpadł w nieskończoną pętle. Pętle takie występują np. w stronach które posiadają dużo query strings w URL’ach. I nie jest to groźne z perspektywy SEO (Google radzi sobie z tym całkiem dobrze). Można potraktować to jako błąd po stronie programów zbierających informacje o linkach. Dzięki tej operacji zaoszczędzimy sporo czasu.

Poniżej ilustracja pokazująca efekt finalny PIVOT’u na danych z MajesticSEO dotyczących SprawnyMarketing.pl

 

Teraz najważniejsza część planu. Musimy dokładnie poznać jakie to mamy Anchor’y dla każdego z backlinku. W tym celu użyjemy programu Link Assistant (do kupienia za £94.75 pod tym adresem: Link-Assistant )

Po otwarciu aplikacji należy stworzyć nowy projekt:

FILE > NEW PROJECT i wpisać nazwę domeny z której chcemy ściągnąć linki.

Następnie FILE > IMPORT > CSV File..

Teraz załadujemy wcześniej wspomnianą listę. Ważnym będzie jakiej mocy komputerem (komputerami) dysponujesz. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek potrzebne będzie dużo pamięci. Jeśli lista jest zbyt długa to należy ją podzielić na części. Następnie należy określić czym są dwie kolumny które mamy w eksporcie. Jedna (A) to Partner Domain. Druga (B) to Backlink Page. Program zapyta się czy usunąć zduplikowane rekordy – wybieramy „No” (jakkolwiek duplikacja występuje na poziomie domen, tak na poziomie backlinków mamy unikalne rekordy – dlatego „No”).

Teraz przechodzimy do budowania listy z prawdziwego zdarzenia:

Klikamy Verify, Next i zaczynamy skanować backlinki z listy którą przed chwilą załadowaliśmy. To może potrwać jednak jest to operacja niezbędna do poprawnego usunięcia toksycznych linków. Po przeskanowaniu linków możemy zacząć skanować emaile webmasterów których strony znajdują się na liście stron linkujących do nas. Link Assistant pobierze je z bazy WHOIS domen. W tym celu zaznacz całą listę i z menu kontekstowego wybierz Update Multiple Partners > Get Contact Email.

Finalnie musimy dopasować widok w programie. W tym celu prawą myszą klikamy na górnej belce listy. Teraz możemy dodać lub usunąć elementy które chcemy wyświetlić. Ze swojej strony zwykle proponuję następujące składowe:

  • # -pozycja na liście
  • Partner Domain – domena z ktorej pochodzi link
  • Backlink Page – URL backlinka
  • Partner Email – email pobrany z WHOIS domeny
  • Found Anchor Text – anchor text
  • Found Anchor URL – URL do którego linkuje anchor text
  • Verification Made On – data kiedy sprawdzono występowanie (lub brak) linka
  • Verification Pass – typ linka (o tym poniżej)

Jakkolwiek wszystkie składowe wydają się być sensowne tak chciałbym się skupić na ostatniej. Może mieć ona następujące wartości:

  • YES – kolor zielony – link występuje i spodziewany anchor text jest tym który został znaleziony
  • YES (wrong anchor) – kolor żółty – link występuje, jednak anchor text jest inny od tego którego się spodziewaliśmy
  • NO (no follow) – kolor czerwony – linki rel=nofollow – nie bierze udziału w SEO
  • NO (restricted from indexing) – kolor czerwony – strona niewidoczna dla google bot’a
  • NO (page not found) – kolor czerwony – sprawdzana podstrona zwróciła 404/410
  • NO (link missing) – kolor czerwony – link został usunięty

Nas interesują dwa pierwsze bo oznaczają nic więcej jak to że link istnieje i może być przyczyną działań ręcznych ze strony Google. W naszym przypadku wszystkie linki faktycznie występujące oznaczone będą jako YES (wrong anchor). Bierze się to z tąd iż nasz plik CSV zawierał jedynie Domenę i Backlink URL – nie było w niej spodziewanego anchor textu stąd też Link Assistant nie miał punktu odniesienia do porównania anchor textu znalezionego z występującym na liście.

Czas usuwać linki!

Teraz wyrzuzamy z programu wszystkie te pozycje które oznaczone są kolorem czerwonym. Są to linki które wygasły lub posiadają parametr nofollow. Jeśli operujemy w Excelu filtrowanie powinno wyglądać w ten sposób:

W ten sam sposób traktujemy linki z domen .gov, .edu, .ac.uk i podobnych. Te linki zwykle nie są toksyczne i nie ma sensu zajmować sobie nimi głowę. Kiedy zostawiliśmy tylko te które rzeczywiście istnieją, lista zrobi się dużo krótsza.

Teraz należałoby się zastanowić które z linków są tymi dobrymi, nieszkodzącymi. Najczęściej szkodzą te które zawierają dopasowania ścisłe. Innymi słowy te które są keywordami.

Grupujemy strony linkujące do naszej witryny według emaili. Dzięki temu zaoszczędzimy czasu na wysyłanie kilku emaili do tej samej osoby. Dobrze jest posiadać budżet który pozwoli nam opłacić czas jaki webmaster poświeca na usuwanie linków.

Po wysłaniu emaili do wszystkich którzy znajdują się na liście wracamy do Link-Assistant i skanujemy. Gwarantuje że ilość linków będzie się z dnia na dzień zmniejszać. Powtarzamy proces wysyłki emaili po tygodniu. Jeśli webmaster życzy sobie opłaty i jest ona na rozsądnym poziomie cenowym – warto przelać parę złotych przez PayPal – skróci to czas jaki nasza strona jest w filtrze.

Z drugiej strony, dlaczego ktoś miałby pracować dla nas za darmo.

Nie mogę znaleźć emaila do webmastera

To akurat nie jest wytłumaczenie. Ludzie pracujący w search marketingu powinni być jak służby wywiadowcze :) Powinni być w stanie znaleźć wszystko lub prawie wszystko. Jeśli email jest ukryty to nasuwa się pytanie – kiedy został ukryty.

Aby na nie odpowiedzieć posłużymy się narzędziem DomainTools.com

Za jedyne $49.95 bedziemy mieli dostęp do historycznych zapisów WHOIS. Tzn. Domain Tools w pewnych odstępach czasu skanuje WHOIS domen i zapisuje w archiwum. Należy przyjąć że teoretycznie webmaster ukrył dane po pewnym czasie od zakupu domeny. W wielu przypadkach to prawda i dzięki w/w narzędziu możemy dowiedzieć się kto jest właścicielem.

Czasami zdarza się że email nie odpowiada ale WHOIS posiada numer telefonu do webmastera. Warto zadzwonić i poprosić o zdjęcie linków przez telefon.

Do niedawna działała też platforma WhoRush.com

Niestety w tej chwili zamknięta. Pozwalała na grupowanie stron pod względem zbieżnych numerów ID kont Adsense i Analytics i tym podobnych rzeczy. Dzięki połączeniu tych dwóch platform można było np. odkryć dane webmastera używając innej domeny która do niego należy (ale takiej w której dane whois nie zostały ukryte). Jeśli webmaster posiada dużą ilość domen jest wysoce prawdopodobne że tylko w cześci z nich ukrył dane WHOIS.

Linki usunięte ale nie wszystkie

Wiadomym jest że nie uda nam się zdjąć wszystkiego. Więc teraz (po kilku tygodniach od rozpoczęcia procesu) jest czas na stworzenie pliku disavow.txt. O samym pliku i sposobie zostało napisane tysiące porad. Ze swojej strony polecam zrzekanie się linków na poziomie domeny a nie URLa. Jest to bardziej brutalne dla witryny która była beneficjentem ale bezpieczniejsze i pewniejsze jeśli chodzi o szanse otrzymania pozytywnej odpowiedzi z Google.

W tym celu tworzymy plik o zawartości podobnej do poniższej:
domain:example1.com
domain:example2.com
domain:example3.com

Potem już tylko wystarczy napisać którki acz treściwy list do Google opisujący sytuację i kroki jakie podjęto po otrzymaniu wiadomości o działaniach ręcznych. Po około 2 tygodniach powinniśmy otrzymać odpowiedź pozytywną a nasza strona powinna zacząć pokazywać się w SERPach. Spadek pozycji będzie zależał od tego jak dużo linków usunęliśmy.

Powodzenia i z góry dziękuję za feedback w komentarzach :)

Od redakcji: Autor artykułu: Łukasz Żelezny, 10 Czerwca będzie gościem konferencji Search Marketing Day, natomiast dzień później 11 Czerwca poprowadzi warsztaty „Content Marketing for SEO”. Łukasz jest wybitnym specjalistą SEO z Wielkiej Brytanii pracuje dla jednej z największych na tamtejszym rynku porównywarek cen. Gości na konferencjach na całym świecie a w tym roku po raz pierwszy pokaże się polskiej publiczności.

————————-
Grafika w nagłówku autorstwa Stuart’a Miles’a z freedigitalphotos.net

 

sprawnymarketing

Powyższy tekst zawiera prywatne poglądy Autora. Niekoniecznie muszą odzwierciedlać one poglądy Redakcji.

Łukasz Żelezny

Speaker | Head of Organic | SEO Evangelist | Link Builder, PPC & Social Media geek | Traveler (UK,Far East,Scandinavia) | Drum And Bass Producer


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • Zgred

      O nie ma mojego bloga czyli u Mnie nei ma spamu ;) :P

    • Artur

      J.w. nie ma za dużo linków do sprawnego, czyli sama natura :)

    • Klewer

      Dobry artykuł, na formułę do wyciągnięcia domen z linków nie wpadłem:)

    • Kamil

      Zdejmując filtr zawsze trzeba sobie zadać podstawowe pytanie: czy zależy nam na szybkim zdjęciu filtra nawet kosztem wycinki prawie całego lasu linków, czy może jednak chcemy ten las tylko przerzedzić, ale wtedy może się okazać, że filtra będziemy zdejmować znacznie dłużej. Oba warianty mają swoje plusy i minusy.

    • Gajowczyk

      Bardzo rzeczowy i dobrze napisany art – od dłuższego czasu takich tu nie było. szkoda, że większość narzędzi opiera się o kasę i to niemałą :(

    • Krzysiek

      Dobry artykuł, ja bym dorzucił Seo SpyGlass do zestawu narzędzi. Świetne do wykrywania zaplecz ‚ukrytych’ przed MJ/Ahrefs ;)

    • Mariusz

      Dobry artykuł pokazujący jeden ze sposobów pracy z zafiltrowanymi stronami, ale szczerze – można wszystko efektywniej zrobić :)

      „Te linki zwykle nie są toksyczne i nie ma sensu zajmować sobie nimi głowę.”

      Hmm… tak jak linki z harvard edu, które był wskazywane jako nienaturalne ;)

    • Adwokat Kraków

      Tak rozbudowanego i kompleksowego artykułu w tym temacie gdzie indziej próżno szukać.

    • Norbert

      Świetny artykuł – w jednym miejscu solidna dawka wiedzy.
      Dzięki!

    • Tomasz

      A niby dlaczego nie bierze udziału w SEO? Chyba nie wiesz o czym piszesz… Nofollow mają i to ogromne znaczenie w pozycjonowaniu. Takie linki to nie tylko dywersyfikacja ale również TrustRank. Nie tylko PR się liczy… Zapraszam cię na http://kurs-pozycjonowania-stron.pl/

    • Gajowczyk

      Opierając się tylko na nofollow można tak samo dobrze wybić stronę – musi ona być tylko zoptymalizowana

    • John Wayne

      Nie lubię słowa „dywersyfikacja” bo stało się modne. Słyszę je na prezentacjach, szkoleniach, spotkaniach z klientami, czytam w artykułach. A jeszcze rok temu mało kto używał pojęcia dywersyfikacji. O co chodzi? To znaczy, że słowo „różnicowanie” zostało już całkiem zapomniane?

    • Paweł

      Fajny artykuł. Co do linków .gov i .edu, myślę, że jednak warto zwrócić na nie uwagę. Jeśli problem dotyczy małej strony firmowej to w 90% przypadków linki z .gov i .edu będą pochodziły z zaspamowanych miejsc…

    • Łukasz Trześniewski

      Ciekawy artykuł. Ja również jestem zwolennikiem excela i ręcznego przeglądania linków jednak posiłkuję się czasami kilkoma dodatkowymi narzędziami. Czasem trzeba wyłapać coś co pominie człowiek, a zauważy robot.

    • Małpers

      Dobry artykuł. Ja raczej unikam takich problemów i pozycjonowanie załatwiam za pośrednictwem gotowych artykułów z Artelisa. Efekty całkiem niezłe, a jeszcze nie zdarzyło się, żebym miał potem jakiekolwiek problemy.

    • Anna Tomaszewska

      Dzięki za ten świetny artykuł – po tym, jak wszyscy straszą GWT, zastanawiałam się, co można skutecznego zrobić w takiej sytuacji, teraz będę spać trochę spokojniej;) Nigdy nie wiadomo, do czego się Big G przyczepi. Prawda jest taka, że co raz większą wagę trzeba przykładać do contentu, niż do linków.

    • Seweryn

      Wstęp jest najlepszy. Bardzo fajnie opisany artykuł + za dodanie zdjęć to ułatwia znacznie postępowanie zgodnie z punktami. Ja osobiście nie dostałem jeszcze takiej wiadomości ale mam tego świadomość że korzystanie z SERPa może prowadzić do takich problemów. Sam gdzieś zdobywałem nie do końca bezpiecznym sposobem linki do mojej strony, ale jak do tej pory jest wszystko okey.

    • Energetyk

      Bardzo dobry artykuł. Pozycjonowanie to chyba teraz podstawa działania każdej firmy. W każdej znajduje się ktoś odpowiedzialny za SEO. Takie artykuły są bardzo pomocne.

    • Dzięki za poradnik na temat pozbywania się kary.. ja chyba wolę opcja działania maczetą, wyrywanie linków pensetą może trwać miesiącami i nie gwarantuje efektu. Z drugiej strony to straszne disavow, którym niszczymy/flagujemy sobie internet..

    • Niektóre firmy zanim wyjdą z filtra mogą zdążyć zbankrutować, dlatego uważam, że naprawdę nie warto ryzykować przy pozycjonowaniu.

    • Baaardzo ciekawy artykuł. Natomiast mam cichą nadzieję, że nigdy nie będzie mi ta wiedza potrzeba w praktyce. Widać tutaj, że pozycjonowanie to dość trudny i ryzykowny temat. Co innego stracić witrynę, która generuje zarobek rzędu 100zł, a co innego gdy miesięcznie się wyciąga z niej ponad 10.000 zł. No i może marzenie ściętej głowy, że w przyszłości i inne wyszukiwarki będą tak dobre jak google aby dywersyfikować internautów

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *