Zapraszamy na 23 szkoleń z e-marketingu i konferencję I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

19 Szkoleń i I ♥ Marketing oraz zakupu magazynu

Co znaczy „Santorum”, czyli o reputacji w wyszukiwarkach na przykładzie wyborów prezydenckich w USA

Wpis gościnny autorstwa Kajetana Mazura.

Kiedy chcesz zostać republikańskim kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych, lepiej żeby twoje nazwisko nie kojarzyło się wyborcom z seksem analnym i jego efektami ubocznymi. Zwracane przez Google jeszcze do niedawna wyniki wyszukiwania dla zapytania o senatora Ricka Santorum, ubiegającego się o nominację Partii Republikańskiej, niezwykle barwnie dowodzą wagi dbałości o reputację w wyszukiwarkach. Nie tylko w przypadku polityków.

Krótko o wyborach

Na początek krótkie wprowadzenie do prawyborów prezydenckich w USA. Karty rozdają tam 2 partie: Demokraci i Republikanie. Obie partie wystawiają po jednym kandydacie na prezydenta. Jednak kandydaci nie są wyznaczani przez kierownictwo partii, jak dzieje się to w Polsce, ale walczą o nominację kandydacką w prawyborach, zabiegając o poparcie wyborców swojej partii. Pierwszym stanem, w którym w tej kampanii odbyły się prawybory Partii Republikańskiej był stan Iowa. Startowało kilku kandydatów, a czarnym koniem okazał się były senator Rick Santorum, który mimo małego budżetu i lichej kampanii przegrał z „pewnym” wygranym Mittem Romneyem o zaledwie 8 głosów. Wyniki prawyborów w Iowa mają w USA spore znaczenie symboliczne, od razu więc ludzie rzucili się do Google, szukając informacji o senatorze Santorum:

1 googletrends

I ta właśnie liczna publiczność miała okazję znaleźć w Google nie tylko pożądaną przez siebie oficjalną witrynę kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale także złośliwą wobec niego witrynę definiującą słowo „santorum” jako, cytuję, „spienioną mieszankę lubrykantu i treści kałowych, będącą niekiedy efektem ubocznym seksu analnego”:

Jeśli dla frazy „Rick Santorum”, oficjalna witryna kandydata zajmowała 1. pozycję, a ośmieszająca go witryna SpreadingSantorum.com – 3., to dla zapytania „Santorum” witryna SpreadingSantorum.com była już pierwsza.

Rozwiązanie

Skoro zdefiniowaliśmy problem – zastanówmy się jakie jest jego rozwiązanie. Co zrobić, by naprawić wpadkę i sprawić, by nasi potencjalni wyborcy trafiali do nas? Podobne, nawet jeśli mniej drastyczne problemy mogą przytrafić się przecież każdemu sklepowi internetowemu czy marce. Wystarczy kilka negatywnych opinii, haseł „[twoja marka] oszuści!!!”, zawołania „nie kupuj tego chłamu” lub coś podobnego.

  • Stwórz filmik na temat firmy/produktu i umieś go w firmowej witrynie oraz na YouTube. Możliwe, że pojawi się w TOP10 dla zapytań brandingowych. Zyskujesz tym samym możliwość „zepchnięcia” w dół negatywnego komentarza, ale dodatkowo reklamujesz swój biznes.
  • Dodaj firmę do Map Google. Pod nazwą firmy pojawi się mapka z adresem – dzięki czemu zapełnisz kolejne miejsce swoją treścią.
  • Znajdź bloga/forum, które mówią o twojej firmie/produkcie lub czymkolwiek, co ma związek z twoją stroną. Napisz do nich i daj im możliwość przetestowania swoich produktów/usług i napisania ich recenzji. Bardzo często takie miejsca mają bardzo dużą moc i prawdopodobnie post/artykuł na takim blogu pojawi się bardzo wysoko, jeżeli już jest dość wysoko na frazę, na której ci zależy.
  • Załóż profile społecznościowe na Facebooku i Twitterze gdyż one mają wielką moc i twój profil ma dużą szansę na TOP10. Na dodatek nad profilem masz pełną kontrolę. Dodatkowo, dbając o swoje profile (przydatne klientom treści + duża liczba fanów + codzienna aktualizacja itp.) zyskasz zaufanie odwiedzających.
  • Poszukaj miejsc w sieci gdzie miło piszą na temat twojej marki i zoptymalizuj te strony, np. linkując je (oczywiście dbając o to, by nie było linka zwrotnego) czy wykorzystując inne techniki SEO.
  • Przygotuj uniwersalnego, dobrego newsa o firmie/produkcie. W odpowiednim momencie wrzuć go na profile społecznościowe/fora/blogi. Jako treść świeższa od negatywnej opinii, ma szansę wyprzedzić ją w SERP-ach.
  • Spróbuj dodać się do Wikipedii. Wikipedia jest doskonale wypozycjonowana i pochodzące z niej hasła zwykle zajmują pierwsze miejsca dla swoich fraz.
  • Wykup domeny, które zawierają w sobie nazwę twojej firmy plus coś jeszcze, czego ludzie mogą szukać. Przykładowo Hestia mogłaby zarejestrować domenę www.hestiaubezpieczenie.pl. Poświęć trochę czasu na optymalizację, np. poprzez danie linka ze swojej strony.
  • Załóż profil firmowy w Google+. Google silnie faworyzuje w wynikach wyszukiwania profile ze swojej społecznościówki, szczególnie, jeśli nasz profil jest aktualizowany i odwiedzany.

Mam nadzieję, że te kilka przykładów się wam przyda i że nie skończycie tak, jak Rick Santorum :-).


 Share
sprawnymarketing

Redakcja

Wpis autorstwa redakcji serwisu SprawnyMarketing.pl Nasz serwis działa od 2005 roku, publikując artykuły na temat pozycjonowania, marketingu internetowego, analityki internetowej, reklamy online oraz powiązanych dziedzin. Sprawny Marketing to także 25 szkoleń, które pomogą wznieść promocję Twojej firmy na wyższy poziom. Sprawny Marketing jest głównym organizatorem konferencji I <3 Marketing , której najbliższy termin przypada na 1-2 marca 2017 roku.


  • Redakcja

    Przy okazji przypominamy o nowej grupie na Facebooku, w której odpowiadamy na szereg pytań. Dołącz do Twoja firma w Internecie i Social Media.

    Subskrybuj Sprawny.Marketing na Messengerze, dostaniesz informację o każdym nowym artykule lub materiale video

    Wielkimi krokami zbliża się także dwudniowa konferencja I ♥ Marketing & Social Media oraz organizowane przez nas 24 szkolenia z zakresu marketingu.

    Możesz też zamówić prenumeratę drukowanego magazynu sprawny.marketing


    • Krystian

      „…Poszukaj miejsc w sieci gdzie miło piszą na temat twojej marki i zoptymalizuj te strony, np. linkując je (oczywiście dbając o to, by nie było linka zwrotnego) czy wykorzystując inne techniki SEO…”

      Ja mam pytanie: Jak można zoptymalizować stronę nie będąc jej właścicielem :P

    • Kajetan Mazur

      Linkowanie, linkowanie i jeszcze raz linkowanie :)

    • Kajetan Mazur

      dobrym przykładem jest tutaj strona jakiegoś polityka…chyba Leppera…co na hasło kretyn czy osioł miał pierwsze miejsce a wierz mi że założe się że jako właściciel serwisu sam tego nie dokonał :)

    • Wyrzucenie niepożądanych wyników na 2-3 stronę to nic innego NPRS, znany od kilku lat i stosowany. Oczywiście cały czas ewoluuje: youtube, facebook itp

    • bylo krotko i na temat, brawo,art. podobal mi sie i poprosze o wiecej

    • Śmiejcie się śmiejcie, mój kumpel ma na nazwisko Smółka i też nie ma kolorowo w sieci ;)

    • Krzysztof Trynkiewicz z WydajnyKomputer.pl

      Wpis calkiem dobry, chociaz lepszy by chyba byl, gdyby go zatytulowac „jak zwladnac top10 serpow majac jedna strone” :)
      Ale calkiem, calkiem. Szkoda, ze zadnego linka do siebie Kajetanie nie zostawiles. Moze uzupelnij w komentarzach?

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *