SprawnyMarketing.pl - Skuteczny i ekonomiczny marketing internetowy

Misją serwisu jest tworzenie społeczności wokół idei sprawnego marketingu internetowego. Dzielimy się wiedzą, szkolimy, udostępniamy narzędzia.

        


Search Marketing Day: relacja live

 | Autor: | Google+ | mail




Zaczynamy relację z Search Marketing Day! Widzów witają organizatorzy. A potem…nagranie przygotowane przez Matta Cuttsa, który zwraca się bezpośrednio do nas, tutaj, w Poznaniu.

Pierwsza prezentacja to prezentacja Simona Sundena ze Sztokholmu. Simon będzie mówił o link baitingu. Zapraszamy do środka! Aktualizujemy tę relację na żywo, mogą więc zdarzyć się błędy.




Simon mówi o link baitingu. Stara maksyma mówi „content is king”. Skoro tak, mówi Simon, skoro treści rządzą, to „links are god”, linki są bogiem. Link baiting to techniki motywowania internautów, by sami, spontanicznie do nas linkowali.

Przynęty na linki mogą mieć 3 formy: social bait, link bait i viral.

Po co robi się link baiting? Tu nie chodzi o konwersję. Link baiting nie da ci idealnie takich anchorów, jakie chcesz. Link baiting da ci naturalny profil linków. To będzie dobrze wyglądać w oczach Google.

Okej, ale jak stworzyć dobrą przynętę na linki? Staraj się być „out of the box”, wykraczać poza standardowe myślenie. Są techniki, które zawsze zadziałają: treści kontrowersyjne, nienawistne, ale warto z nimi uważać. Niektóre świetne tematy są charakterystyczne dla poszczególnych państw, pomyśl, co zadziała u ciebie. Np. w Szwecji świetne tematy to polityka i prawa autorskie. Ważna jest dobra grafika, ładne zdjęcia. To oczywiste, ale nie wszyscy o tym pamiętają.

Struktura tekstu: podział na akapity, nagłówki, śródtytuły, grafika. Jeśli opublikujesz ciąg tekstu, ludzie stwierdzą „nie chce mi się tego czytać” i z pewnością do ciebie nie zalinkują. Pamiętaj też o oczywistościach SEO: szybkość ładowania witryny, poprawne tagi META (superważne!), rel=canonical…

Link baiting nie robi się sam, nie wystarczy stworzyć dobrą, atrakcyjną treść. Musisz jakoś wyzwolić efekt kuli snieżnej. Wysłać twoją treść do znajomych, znajomych znajomych itd. Niech oni zaniosą twoją treść do kolejnego kręgu ludzi, a ci do kolejnego itd. Treść musi być przygotowana w taki sposób, by ludzie podjęli decyzję o zalinkowaniu do niego w ciągu 5 sekund. Jeśli będą musieli zastanawiać się dłużej, pewnie w końcu nie zalinkują.

Ułatwiaj internautom linkowanie. Przygotuj stosowne, upraszczające to wtyczki.

Charakterystyczne cechy dobrej akcji link baitingowej: dużo wzmianek na StumbleUpon, Digg i Reddicie. Ważne są nagłówki, np. typu „10 najlepszych X”, „5 rzeczy, których nie należy robić w Y” itd. Skuteczne są treści kontrowersyjne, takie, które spowodują, że czytelnicy cię znielubią, „hate-baits”. Poza tym magia liczb: najlesze są TOP3, TOP5 i TOP7. Najlepsze jednak jest TOP10. Nie używaj TOP4, TOP6 itd. TOP10 rządzi.

Musisz być gotów na to, że większość twoich przynęt linkowych po prostu nie zadziała. To część tej gry. Nie przejmuj się. Jeśli jakaś przynęta nie zadziała, stracisz tylko trochę czasu. Nikt tego nawet nie zauważy, więc nie masz się czego wstydzić. Próbuj do skutki, w końcu się uda. W tej grze trzeba wytrwałości.

Teraz trochę ciekawych przykładów, które trudno przytoczyć bez wideo przygotowanego przez Simona.

Kilka pytań od publiczności, zadający na zachętę dostają od organizatorów nagrody (książki). Oklaski :-).

Czas na następnego prelegenta, Marcusa Tandlera (Niemcy).

Marcus potwierdza słowa Simona: linki są najważniejsze. Jaki jest najlepszy link do pozycjonowania na frazę „tanie ipody”? Zastanawiać się można długo, ale najlepiej zapytać o to samego Google’a.

Można skorzystać np. z AdWords Content Network Reports. Są tam bardzo cenne informacje, różne witryny ocenione są oczami samego Google.

Kolejna rada: najważniejsze jest mieć swoją markę. Marki ułatwiają radzenie sobie z clutterem, z nawałem informacji, często nieprawdziwych. Google też to wie, dlatego docenia marki (w algorytmie?). Tu następuje seria wykresów, pokazujących korelację między dobrymi pozycjami a brand authority. Im bardziej konkurencyjne słowo kluczowe, tym marka ważniejsza.

Stwórz markę lub przynajmniej dobrze ją udawaj. Spraw sobie dobre logo, fajny layout witryny, nie korzystaj z gotowych szablonów do WordPressa.

Kolejna rada: nie kupuj linków… (Kaspar Szymański z Google uśmiecha się, ale na krótko, bo Marcus dopowiada)… kupuj całe witryny!!!

Szukaj porzuconych lub słabo sobie radzących witryn z twojej branży. Możesz poszukać ich w Google na frazy typu „ostatnia aktualizacja XX.XX.XXXX” + słowo kluczowe lub „nie będzie dalej aktualizowana” + słowe kluczowe. Nie wyobrażacie sobie nawet ile świetnych (jako źródła linków) witryn leży gdzieś tam gdzieś w internecie, gotowych do przejęcia. Możesz użyć narzędzia XENU.

Kolejne rady:

  • czasem jeden nierelewantny link może zepsuć ci pozycje. Szukaj złych linków prowadzących do ciebie i pozbywaj się ich,
  • stwórz fajny, użyteczny widżet, a ludzie sami zaczną pozyskiwać dla ciebie linki,
  • nie broń się przed płatnymi narzędziami. Jest mnóstwo darmowych, ale jeśli chcesz uzyskać przewagę nad konkurencją, kupuj narzędzia płatne: Majestic SEO, Raven, SEOmoz, Sistrix, Syntryx,
  • sprawdź, czy strona linkująca może przekazać moc SEO? Czy jest poprawnie zaindeksowana? Czy jest relewantna treściowo? Jej PageRank jest nieistotny,
  • H.A.R.O. Staraj się zostać „ekspertem”, cytowanym w mediach. To nie jest takie trudne.

Teraz pytania od publiczności. Wyjątkowo dużo pytań, Marcus świetnie odpowiada. Teraz zgłodniali uczestnicy udają się na 30-minutową przerwę kawową.

***
Konkurs!!! Nagroda: jutrzejsze szkolenie z Facebook Ads lub warsztaty z narzędzi SEO (do wyboru). Zadanie przewrotne: „opisz w 200 znakach najgłupszą technikę black-hat SEO, jaką widziałeś (wdrożoną)”. Wybierzemy najciekawsze, według nas, techniki. Wyniki za 6 godzin, o ok. 18. Jeszcze zdążycie kupić bilety do Poznania :-). Komentarze są Wasze:
***

Teraz czas na prezentację Mikkela deMiba Svendsena.

Wyszukiwarki bardzo zmieniły swoje algorytmy, szczególnie jeśli porównać te dzisiejsze z tymi sprzed 3, 5 czy 10 lat. Ogólne zasady są wciąż te same: wyszukiwarki pokazują na pierwszych miejscach te wyniki, które uważają za najcenniejsze dla internautów.

Z tego powodu dziś wyszukiwarki wdrażają użyteczne z tego punktu widzenia czynniki rankingowe, jak np. czynnik social. Z tego samego powodu Google wdraża Pandę. To było od dawna do przewidzenia, i od dawna nie powinniście korzystać z technik, które teraz podpadają Pandzie. Google musiał wyczyścić SERP-y ze śmieci, taki ich biznes.

Witryny, których właściciele nadmiernie koncentrowali się na pozyskiwaniu linków za wszelką cenę, np. z katalogów i innych mało wartych (jakościowo) źródeł, są teraz zagrożone.

Teraz o linkach. Google nie rozumie linków. Nie wie, który link zamieszczony jest z komentarzem „popatrzcie, co napisał ten idiota”, a który link jest wyrazem uznania. Oba z zasady są dla Google równe. Dlatego tak skuteczny jest link baiting.

Zapomnijcie o starych technikach link buildingowych: xRumer, zaplecza z treściami z mieszarki, katalogi…to wszystko działa coraz słabiej. Wzmianki o tobie w społecznościach znaczą teraz więcej niż linki.

Techniki link-baitingowe:
1. prowokacja: wybierz jakąś wrażliwą na swoim punkcie grupę (feministki, ekolodzy, linuksiarze) i sformułuj jakieś prowokacyjne, mocne zdanie typu „Linux jest do kitu”, „kobiety to fatalni kierowcy” itd. Będą pisać, że jesteś przygłupem, a przy okazji do ciebie linkować.

2. użyteczne narzędzia (np. kalkulatory czegoś-tam, szablony graficzne itd.

3. Wirale (gry, konkursy itd.)

4. Dobre newsy (o ile są naprawdę dobre). Mikkel pyta, czy ktoś w Polsce pozwał już za coś Google. Pewnie nie, a rozgłos, który towarzyszyć będzie pierwszemu takiemi pozwowi, będzie olbrzymi. I przekładalny także na linki.

Mikkel przypomina teraz case reklamy „the best job in the world” i serii YouTubowych nagrań „will it blend?”. Nagranie tego drugiego było naprawdę proste. Tanie studio, nieprofesjonalny aktor, kamera. I to wszystko. Rozgłos – olbrzymi, także w sensie linków.

„Nienawistne linki to świetne linki”, mówi Mikkel, powołując się na witryny typu „dlaczego mężczyźni są lepsi od kobiet”, „dlaczego każda kobieta to sprzedajna k….” itd.

Najfajniejsza rzecz odnośnie link baitingu: jest w 100% zgodny ze Wskazówkami Google. Link baiting to jest dokładnie to, co Google oczekuje od ciebie, że będziesz robił. To strategia zerowego ryzyka (przynajmniej jeśli chodzi o pozycje w Google).

Jakie są przyczyny spadków witryn w SERPach?

  • może twój serwer nie wyrabia?
  • może ty (lub twoi informatycy) popełnili jakąś głupią pomyłkę na witrynie (zmiana URLi, źle wdrożona zmiana szablonów,
  • nowy-błędny kod, zmiana CMS?
  • może wzrósł ci współczynnik odrzuceń (bounce-rate) albo użytkownicy spędzają na witrynie mniej czasu?

Monitoruj sytuację witryny w Narzędziach dla Webmasterów, przyglądaj się wykresom i gwałtownym zmianom ich przebiegu – to zwykle oznacza coś niepokojącego.

Filtrowanie to nie kara. Jeśli znajdą u ciebie duplicate content, będą chcieli go odfiltrować, by nie zaśmiecał SERP-ów, ale to nie kara. Filtry nakładane są z pewnym opóźnieniem, masz więc sporo czasu na poprawki.

Większość kar Google nakłada automatycznie (np. za ukryty tekst, lewe przekierowania). Zwykle są ci przekazywane przez GWT. Usuń wykroczenia, a witryna wróci na swoje miejsce, zwykle w ciągu 30 dni.

Co innego kary nakładane ręcznie. Te mogą zostać zdjęte tylko pod warunkiem wysłania reconsideration requesta. Google stosuje niejawną polityke „do dwóch razy sztuka”, tzn. jeśli popełnisz drugi raz to samo wykroczenie, sytuacja twojej witryny będzie niegodna pozazdroszczenia.

W wielu branżach nie da się działać zgodnie z wytycznymi Google’a, więc bądź realistą, zastanawiając się, na co możesz, a na co nie możesz sobie pozwolić.

Teraz czas na pytania.

Kolejna prezentacja: Tadeusz Szewczyk, znany też jako TadChef.

Tadeusz wita się z widzami po polsku. Mówi jednak, że polski jest zbyt słaby, więc przechodzi na angielski.

Nie „buduj” linków, zdobywaj je.

[krótka przerwa w relacji]

Wbrew niektórym opiniom, nie wydaje się, żeby był związek między liczbą linków wychodzących a pozycją witryny. Tad pokazuje przykłady SERP-ów, często na pierwszym-drugim miejscu bywają witryny, z których wychodzi kilka razy więcej linków niż z witryn z niższych pozycji.

Czym różni się „pozyskiwanie” linków od „budowania” linków?

Pozyskiwanie linków wymaga tworzenia dobrych treści (żeby inni chcieli do nas linkować). Budowanie linków to kontaktowanie się z webmasterami, by zamieścili do nas linka (grają tutaj inne kryteria niż jakość naszej witryny). Pierwsze: pasywne, drugie: aktywne.

Pozyskiwanie robi się nie jako „samo”, linki same przychodzą. Budowanie linków to każdorazowe działania wokół każdego pojedynczego linka. Linki pozyskane są naturalne (czasem z brandem, czasem z anchorem typu „kliknij tutaj”, czasem z literówkami). Linki budowane są zoptymalizowane (zwykle masz wpływ na anchor). Linki pozyskane są „redakcyjne”, zwykle wplecione w treść, mają kontekst. Tymczasem linki budowane to zwykle linki w sidebarach, stopkach itd. Pozyskiwanie linków jest dużo lepiej skalowalne (nie musisz kręcić się wokół każdego linka z osobna).

Pozyskiwanie linków w punktach:

  • zacznij od keywords researchu i zbadania rynku, który cię interesuje,
  • stwórz dobre treści. Tworzenie dobrych treści jest niestety koszto- i czasochłonne,
  • business blogging – pisz o rzeczach ciekawych dla innych biznesów, niekoniecznie o sobie/twojej firmie,
  • dziel się użytecznymi dla czytelników rzeczami w mediach społecznościowych,
  • miej „przetarte” kontakty w mediach społecznościowych, np. byście mogli do siebie wzajemnie linkować,
  • nie zapomnij o ewaluacji efektów w narzędziach analitycznych.

Dużo dawaj (dobrych treści), a będziesz dostawać (linki).

Po prezentacji Tada żadnych pytań!

Teraz na scenę wchodzi Dixon Jones z Majestic SEO.

Dixon na razie przedstawia siebie i swoje doświadczenia jako marketera afiliacyjnego, ale zaraz będzie mówił o Pandzie.

Z doświadczeń przy marketingu afiliacyjnym:

  • ukrywaj linki afiliacyjne,
  • twórz wartość dodaną na klientów,
  • twórz dobre treści,
  • staraj się kontrolować relacje między klientem a firmą docelową.
  • namów „firmę docelową” by dołożyła się do twojej witryny, w końcu sprzedajesz jej produkty.

Jak badać zmiany w algorytmie takie jak Panda? Wymaga to dużej próbki danych, najlepiej z zewnętrznych narzędzi, które agregują dane dotyczące wielu witryn (np. Sistrix, Search Metrics, Majestic SEO, Alexa itd.). Pochodzące z tych serwisów dane o przegranych i wygranych warto przeanalizować w google’owym narzędziu Google Custom Search.

Zobacz np. czy serwisy, które straciły nie miały skopiowanej treści. Większość z nich miała. Ale to nie tylko kwestia walki z duplikacją treści. Gdyby tak było, Facebook nie byłby wśród witryn, które zyskały na Pandzie (a jest). Oto 23 pytania, które wg Amita Singhala z Google należy sobie zadać, gdy nasza witryna zostanie dotknięta przez Pandę.

Dalej Dixon udowadnia złożoność Pandy i jej wymagań. Wskazuje też najważniejszą myśl, jaka wyłania się z badań nad Pandą. Bardzo ważna jest „czytalność” tekstu, jakość treści.

Wracamy na konferencję po przerwie na lunch. Czas na prezentację Martina Macdonalda z Wielkiej Brytanii.

Wszyscy jesteśmy black-hat. Zakaz kupowania linków to najbardziej fundamentalna zasada Google, a właściwie nie da się jej stosować w praktyce. Ściśle trzymanie się white-hat jest zwyczajnie niewykonalne. Teraz następuje wylistowanie znanych, dużych marek, które zostały przyłapane na technikach black-hat, np. JCPenney, BMW (i inne znane raczej poza polskim rynkiem).

Linki z katalogów dobre są tylko do tworzenia pewnej różnorodności domenowej w twoim profilu linków, tak poza tym linki z katalogów są czystą stratą czasu i pieniędzy. Słabym pomysłem są także narzędzia typu xRumer. Kupowanie linków od brokerów linków bywa bardzo kosztowne, te linki nie są uczciwie wycenione. Warto przykładać dużą wagę do naturalnego profilu linków: ciężko jest ją uzyskać korzystać z tych narzędzi.

Ulubionym przez Martina sposobem pozyskiwania linków są autorskie pluginy/widżety. Trzeba poświęcić trochę energii na znalezienie pomysłu na fajny plugin, stworzenie go i zadbanie, by stał się powszechny. Pluginy mogą zawierać statyczne linki, mogą też linkować do wskazanych (przez właściciela) zdalnie witryn. To wg Martina taki „gray hat”.

Kolejna rzecz to linki afiliacyjne. Zwykle są to linki super-relewantne. Niestety, nie mają one zwykle zbyt przyjaznych URL-i: liczne parametry itd. Warto więc popracować nad przyjaznymi linkami partnerskimi.

Ponieważ wszyscy stosują techniki black-hat (częściej lub rzadziej), to cały ranking jest zepsuty. Dlatego czynniki społecznościowe są tak dużą zmianą. Dużo trudniej nimi manipulować, spamerów nie chroni tu zasłona anonimowości. Biznes Google’a opiera się na dostarczaniu wyników dobrej jakości, było więc oczywiste, że muszą coś wymyślić, żeby naprawić zesputy przez nas ranking. Trochę pytań z publiczności (tym razem głównie od innych prelegentów, może słuchaczy zawstydził angielski-angielski akcent Martina?)

Teraz będzie przerwa w relacji. Ze względu na połączenie ze Seattle (zamiast Randa usłyszymy Gillian Muesig z SEOmoz), wyłączamy wi-fi dostępne na sali.

Czas na prezentacją Stephena Pavlovicha. Stephen będzie mówił nie ściśle o SEO, raczej o CRO, a więc optymalizacji współczynnika konwersji.

CRO to z jednej strony perswazja (przekonywanie klientów, żeby zrobili, to, czego od nich oczekujemy) i użyteczność (ułatwianie im zrobienie tego). Stephen skoncentruje się dzisiaj na perswazji. Perswazja to stara gra, używana na długo przed internetem i jakimikolwiek mediami.

Jak działa perswazja? Ludzie korzystają ze „skrótów poznawczych”, pewnych założeń, które w większości przypadków się sprawdzają i dzięki temu pozwalają ludziom zaoszczędzić zasoby poznawcze, mniej się zmęczyć. Ludzie są przyzwyczajeni, że jeśli samochód jest drogi, to jest dobry. Tak samo z komputerami i wieloma innymi dobrami. Niektórzy sprzedawcy wykorzystują ten skrót. Kiedy słabo idzie im sprzedaż, podnoszą ceny. Sporo wykorzystujących podobne zasady sztuczek webowych znajdziesz na wiki.darkpatterns.org.

Czasem warto np. przyznać się do czegoś umiarkowanie negatywnego, by wzbudzić większe zaufanie do naszych przechwałek, które sprzedajemy równocześnie.

Warto zastanowić się nad potencjalnymi powodami, dla których klienci mogą zrezygnować z zakupu. Trzeba umieć przekuć te powody na nasze mocne strony.

Czasem warto lekko postraszyć. Np. informując w sklepie internetowym, że „zostały tylko 3 sztuki!”. Nie wolno jednak przekroczyć cienkiej granicy, za którą ta technika podrywa zaufanie do nas.

Kolejna technika to społeczny dowód słuszności. „4 mln osób już korzysta z tego produktu. Dołącz do nich”. Stosując tę technikę używaj prawdziwych referencji twoich klientów. Staraj się podawać tak konkretne dane, jak to tylko możliwe.

Jak utrzymać klientów?

Warto zaszczepić naszym użytkownikom poczucie przynależności do wspólnoty, i to możliwie szybko. Warto to robić, bo podnosi to konwersje z takich użytkowników, zwiększa poczucie winy związane z rezygnacją. Wbrew pozorom, takie „wspólnotowe” poczucie możemy budować także wokół sklepów internetowych.

W stosunkach z klientami najważniejsze są pierwsze 48 godziny. Aktywizuj ich prosząc o różne rzeczy. Przypominaj im regularnie, dlaczego cię wybrali.

Zniechęcaj do rezygnacji, np. sposób SEOmozu „cena twojego abonamentu nigdy nie wzrośnie” (w domyśle, jeśli zrezygnujesz, a potem będziesz chciał się zapisać ponownie, zapłacisz więcej).

Ludzie, którzy chcą zrezygnować to często najłatwiejsza i najzyskowniejsza grupa docelowa twojej komunikacji. Wystarczy wyczuć przyczyny, dla których chcą rezygnować i zaproponować rozwiązanie.

Seria pytań od widzów.

***
WYNIKI KONKURSU:

Do Poznania na wybrane jutrzejsze szkolenie w ramach SMD zapraszamy Dominika Wieczorka. Bardzo dziękujemy za udział w konkursie, zdecydowana większość odpowiedzi była bardzo mocna, ale kogoś musieliśmy wybrać (niektóre świetne propozycje nie spełniały któregoś z kryteriów, o długość najmniej chodziło). Dominika prosimy o kontakt pod mailem szkolenia@maxroy.com :-).
***

Przyszła pora na sesję pytań i odpowiedzi. Uczestniczą w niej wszyscy prelegenci, a dodatkowo też Kaspar Szymański i Jane Copland. Dziękujemy, dzisiejsza relacja dobiegła końca.

Search Marketing Day: relacja live by
Maciej Janas
Od 2004 w poznańskich agencjach interaktywnych (UX, copy), od lutego 2010 do grudnia 2012 redaktor serwisu SprawnyMarketing.pl. Lubi tropić i opisywać trendy w biznesie internetowym, interesuje się interakcjami technologii z człowiekiem i społeczeństwem oraz współczesną polszczyzną. Google+


Nowszy artykuł:
Starszy artykuł:

Podobne posty:


2 Trackbacków/Pingbacków

  1. Relacja z Search Marketing Day 2011? Oraz Matt Cutts do polskiej branży SEO! • Artykuły • SprawnyMarketing.pl | 20-06-2011
  2. Znamy wszystkie tematy prezentacji podczas Search Marketing Day 2012! • Artykuły • SprawnyMarketing.pl | 15-05-2012

7 Komentarzy

  1. Będzie wideo dostępne?

  2. No ciekawe, parę fajnych zdań można wyłapać z całości :)

  3. Ja powiem tak: z uwagą czytałem tą relację, ale biorąc pod uwagę wszystkie wypowiedzi odnosze jedno zasadnicze wrażenie ” to co mówią kupy się nie trzyma” dlaczego? Bo są ogromne sprzeczności.
    Jednen znawca pisze, że katalogi mają coraz mniejszą moc, nie warto inwestować w tą formę zaplecza…
    Odpowiadając: jeśli ktoś dba o unilakną treść każdego wpisu w katalogu, to dlaczego tego typu postawiony serwis przegrywa z ciekawymi artami pisanymi na blogach?
    Kolejny znawca ( nie ujmując tu nikomu wiedzy jaką zapewne posiada) pisze, „nawet jeden link może zaszkodzić Twoim pozycjom w SERP’ach.
    Dlaczego nie do końca się z tym zgodzę?
    Jeśli weźmiemy sobie do serca wskazówki „budujmy zaplecze z użytecznymi, ciekawymi treściami, nawet jeśli będą one kontrowersyjne tym większa szansa na linki do naszej domeny” to nie mamy przecież wpływu kto do nas linkuje. Wiec jednym linkiem może pozbawić nas dobrych pozycji.

  4. Specjalista od SEO

    Najgłupsza technika black-hat na konkurs (200 znaków): „Tysiące subdomen polinkowanych między sobą na tym samym serwerze. Ich treść zawiera sztucznie wygenerowany tekst/zlepek słów. Rotacyjne linki pozycjonujące w stopce wśród linków do podobnego zaplecza.”

  5. Wideo z konferencji byłoby bardzo fajne. Wiele osób, które nie mogły przyjechać, chętnie obejrzałyby wideo (nawet za opłatą).

  6. Czyli ogólnie spece mają niewiele do powiedzenia poza: zdobywaj linki, pozyskuj linki, kupuj linki, kupuj serwisy…



Skomentuj