SprawnyMarketing.pl - Skuteczny i ekonomiczny marketing internetowy

Misją serwisu jest tworzenie społeczności wokół idei sprawnego marketingu internetowego. Dzielimy się wiedzą, szkolimy, udostępniamy narzędzia.

        


Google Buzz staje w szranki z Twitterem, Facebookiem, a nawet z Foursquare

 | Autor:     | Google+ | mail




screenshot interfejsu Google Buzz w wersji mobilnej

Google poinformował o swoim nowym produkcie, nazwanym Google Buzz. Google Buzz to przejaw nowego podejścia firmy polegającego na wykorzystaniu popularności sieci społecznych, a dokładniej, potrzeby społecznościowego dzielenia się i aktualizowania statusów.

Wielu nazwie to Twitter-killerem albo zagrożeniem dla Facebooka. Oczywiście, firma celuje nowym produktem w grupę docelową, którą obsługują już Twitter i Facebook, ale sugestie, że Buzz je zniszczy, są mocno przesadzone. Zaczynając od Orkut, przez Lively, po Friend Connecta, Google podejmował już próby ze społecznościami, żadna jednak nie chwyciła. Nie ma żadnej gwarancji, że z Google Buzz będzie inaczej.

Google Buzz startuje na dwóch frontach, stosownie do czego Google wypuścił osobne komunikaty: jeden na blogu Gmaila, drugi na blogu Google Mobile. Poniżej rzut okiem na Buzz na każdym z nich, ale także na Buzz ogólnie.



Google Buzz w Gmailu

W ciągu najbliższych dni użytkownicy Gmaila zaczną widzieć nowy link, „Buzz”, umieszczony bezpośrednio pod skrzynką odbiorczą.

screenshot interfejsu Google Buzz w Gmailu

Tu właśnie zobaczysz statusy i wiadomości od ludzi, których śledzisz. Nie jest potrzebna rejestracja ani konfigurowanie niczego. Jeśli używasz Gmaila, automatycznie śledzisz ludzi, z którymi wymieniasz najwięcej e-maili i najczęściej czatujesz. Nie używasz Gmaila lub nie masz w nim listy kontaktów? O ręcznym dodawaniu znajomych napiszemy w dalszej części tego tekstu.

Zdjęcia i filmy współdzielone przez twoich znajomych pojawią się bezpośrednio w interfejsie Buzza. Możesz określić, kto zobaczy twoje aktualizacje (wszyscy lub tylko znajomi), możesz też podpiąć do Buzza swoje aktualizacje z Twittera, Picasy, Flickra czy Czytnika Google. Nawiasem mówiąc, niemal wszystkie te funkcjonalności są obecne w podobnym do Buzz „social-emailowym” narzędziu udostępnionym w czerwcu 2009 przez Yahoo.

Cokolwiek wrzucasz, dostaje swój URL, więc można podlinkować bezpośrednio konkretną aktualizację. Jeśli oznaczysz wiadomość jako prywatną, tylko ludzie przez ciebie upoważnieni będą mogli ją przeczytać, i to tylko po zalogowaniu. Publiczne wiadomości, jak twierdzi Google, będą indeksowane „na bieżąco” i mogą pojawić się w real-time’owych wynikach wyszukiwania.

Jedna z funkcjonalności Buzza może okazać się nieco ryzykowna. Odpowiedzi na twoje aktualizacje pojawią się w standardowej skrzynce odbiorczej Gmaila (jako „żywe” rozmowy, a nie statyczne e-maile). Powiedziałem, że to nieco ryzykowne, bo powątpiewam, by w czasach „Inbox zero” wielu ludzi chciało zaśmiecać swoje skrzynki.

Jeszcze jedną potencjalnie ryzykowną cechą – zrodzoną z miłości Google do wszelakich algorytmów – jest mechanizm podpowiadania aktualizacji napisanych przez nie-znajomych. Chociaż każda rekomendacja opatrzona jest linkiem „Not Interested”, jest to kolejna funkcjonalność zwiększająca zaśmiecenie w stopniu, którego wielu użytkowników nie będzie chciało zaakceptować.

mechanizm rekomendacji z przyciskiem [not interested]

Google twierdzi, że „wypieli wszystkie nieinteresujące wiadomości od twoich znajomych” i że nie ustaje w wysiłkach by rekomendacje „ciekawych rozmów” uczynić możliwie trafnymi. W ramach Google Apps trwają także prace nad funkcjonalnościami do zastosowań biznesowych i edukacyjnych.

Mobilne Google Buzz

Google udostępnił też wersję Buzza na urządzenia mobilne, i ta wersja wydaje się mieć więcej mocnych punktów. Udostępniono ją w kilku wariantach o różnych kanałach dostępu.

  1. Wariant dostępny z przeglądarki iPhone’a lub urządzenia z Androidem pod adresem buzz.google.com oferuje więcej informacji związanych z lokalizacją. Możesz zatem nie tylko współdzielić aktualizacje ze znajomymi, ale uzyskasz także dostęp do komunikatów od nieznanych ci ludzi znajdujących w pobliżu i wiadomości związanych z miejscem, w którym aktualnie jesteś. Ta funkcjonalność jest dostępna od 9 lutego.
  2. Google Maps dla urządzeń mobilnych oferuje „wartstwę Buzza”, która pokazuje aktualizacje i wiadomości. Możesz także czytać i wysyłać wiadomości z poziomu mobilnego Place Pages [wizytówki firm w ramach Google Maps - przyp. tłum.]. Funkcjonalność dostępna na Androidzie, Windows Mobile, Symbianie i na iPhone.
  3. Mobilna wersja Google.com w prawym, górnym rogu mieści ikonę Buzza, która wyświetla okienko wiadomości. Także ta funkcja jest dostępna od 9 lutego.
  4. Skrót głosowy pozwala użytkownikom wysyłać aktualizacje bez konieczności używania klawiatury. Funkcjonalność jest dostępna w widżecie szybkiego szukania w Androidzie i w Google Mobile App na iPhone.

Foursquare’o-podobna natura Buzza i Google Place Pages

Foursquare to zyskująca na popularności usługa społecznościowa oparta na geolokalizacji. Lokalizuje użytkownika w odniesieniu do miejsca lub obiektu, pozwala udostępnić znajomym tę informację – opcjonalnie – wraz z krótką wiadomością. Oni z kolei mogą podzielić się radami dotyczącymi tego miejsca. Są jeszcze podobne: Gowalla i Yelp, który niedawno dodał zbliżoną funkcjonalność.

Buzz daje podobne możliwości. Jeśli korzystać z Buzza przez urządzenie mobilne, można z łatwością znaleźć obiekty znajdujące się w pobliżu. Następnie, jeśli wysłać aktualizację statusu, zostanie ona opatrzona informacją o lokalizacji użytkownika. W praktyce „meldowanie się” w danym miejscu odbywa się więc przez zostawienie komentarza.

Miejsca w Buzzie są podlinkowane do Google Place Pages, który wystartował we wrześniu 2009, i który regularnie zyskuje nowe funkcjonalności, takie jak lokalne recenzje. (Zajrzyj do archiwalnych tekstów o Google Place Pages po więcej wiedzy.) Oznacza to, że każda nowa wiadomość o jakimś miejscu wysłana przez Buzz, pojawi się w specjalnej sekcji na Place Pages.

Istnieje możliwość ukrycia swojej lokalizacji, chociaż wymaga to ręcznego wybrania stosownej opcji. Domyślnie, Buzz próbuje linkować twoje wiadomości do twojej bieżącej lokalizacji. Inaczej niż w Foursquare, nie ma tu elementu gry. Nie można dostać statusu „burmistrza” konkretnego miejsca, przynajmniej na razie.

Strony Profili Google i dodawanie znajomych

Cała twoja publicznie dostępna działalność na Buzzie, będzie widoczna na twojej stronie Google Profile. Ludzie mogą uzyskać dostęp do feeda twoich wypowiedzi, zobaczyć kogo śledzisz i kto śledzi ciebie – jeśli zdecydujesz się upublicznić te informacje. Coś podobnego zdążyło wcześniej zaoferować Yahoo.

Profile Google to także inna droga dodawania nowych śledzonych. Wkrótce powinna pojawić się stosowna opcja.

Co jeśli chcesz szybko dodać wielu nowych znajomych, a nie używasz Gmaila, który jest domyślnym źródłem kontaktów do budowania sieci znajomych na Buzzie?

Optymalnie byłoby, gdybyś mógł zaimportować listę śledzonych z innych sieci, jak Twitter. Nie jest to na razie możliwe, ale możliwe, że będzie.

Co z klientem Buzza? Co z Buzzem bez Gmaila?

Wielu ludzi korzysta z Twittera bez pośrednictwa Twitter.com, poprzez aplikacje firm trzecich, jak przykładowo Seesmic czy Tweetdeck. Czy Google umożliwi deweloperom dodawanie Buzza do takich narzędzi? Tak, odpowiada Google – taka funkcjonalność będzie dostępna w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Co z tymi, którzy chcą korzystać z samego Buzza, poprzez WWW, bez pośrednictwa Gmaila? Taka możliwość, mówi Google, także się pojawi.

Podsumowanie

Istnieją ludzie, dla których Gmail to ich najważniejsze internetowe narzędzie, tacy którzy ustawili go jako stronę startową i trzymają otwartego w osobnej zakładce przez cały dzień. Ale czy tacy użytkownicy pozwolą swojej sieci społecznej dokonać inwazji na ich skrzynkę odbiorczą? Wszyscy znamy problem oddzielania czasu pracy (z którym wiąże się korzystanie z e-maila) od czasu wolnego. Łącząc narzędzia obsługujące obie te rzeczy, Google podejmuje pewne ryzyko.

Jak już powiedziałem, nie widzę Buzza jako Facebook-killera. Buzz wygląda raczej na próbę zatrzymania pewnej części własnych użytkowników i zniechęcenia ich do wypróbowania Facebooka lub Twittera – jeśli nie zdążyli jeszcze tego zrobić. I taki plan może się w jakiejś części powieść. Ale nie widzę w Buzzie niczego tak innowacyjnego, by obecni użytkownicy Facebooka czy Twittera chcieli się na niego przesiąść.

[źródło: Google Buzz: Google Takes On Twitter, Facebook & Even Foursquare]

Google Buzz staje w szranki z Twitterem, Facebookiem, a nawet z Foursquare by

Powyższy tekst zawiera prywatne poglądy Autora. Niekoniecznie muszą odzwierciedlać one poglądy Redakcji.



Nowszy artykuł:

Tagi: , ,

Podobne posty:


Brak komentarzy



Skomentuj